Cztery powody, aby zainwestować w złoto.




Pieniądze to złoto, nic innego.

J.P. MORGAN

Temat inwestycji w złoto zawsze powraca w okresie rosnącej inflacji oraz zbliżającego się niepokoju na rynkach finansowych. Dziś przedstawię Ci cztery powody, dlaczego powinieneś pewną część swoich aktywów ulokować właśnie w ten kruszec.

NIEUSTANNY WZROST PODAŻY WALUTY

Jak wiesz przez całe tysiąclecia to złoto było głównym środkiem płatniczym. Rządy musiały prowadzić zbilansowaną politykę budżetową, gdyż waluty nie można było drukować w szybszym tempie niż złoto było wydobywane. Jeśli chciałbyś szczegółowo dowiedzieć się jak funkcjonował standard złota oraz dlaczego jego brak w długim okresie prowadzi do nieuniknionego upadku wiary w pieniądz fiducjarny,  to odsyłam Cię do mojej książki.

Standard złota uniezależnia siłę nabywczą pieniądza od zmieniających się ambicji i doktryn partii politycznych i grup nacisku. Nie jest to wada złotego standardu; to jest jego główna doskonałość.

LUDVIG VON MISES

Pomiędzy ceną złota, a wzrostem podaży waluty występuje dosyć silna korelacja. Jeśli nie pamiętasz, co wpływa na wzrost podaży waluty, to poprzedni artykuł na Wolnorynkowym Portalu Finansowym Ci tę kwestię rozjaśni.

Wykres 1. Cena złota ($) vs Podaż Waluty (M2) USA (1970-2020)

Źródło: Lyn Alden

Badając wzrost podaży waluty na mieszkańca Stanów Zjednoczonych oraz cenę złota w dolarach możemy zauważyć kiedy złoto jest niedowartościowane, a kiedy przewartościowane. Sama miara podaży waluty na mieszkańca jest w tym przypadku optymalną, gdyż również ilość uncji złota na mieszkańca jest dosyć stała na przestrzeni dekad. Do tej pory zostało wydobyte 200 tysięcy ton złota, czyli lekko ponad 7 miliardów uncji. Możemy więc stwierdzić, że na jednego obywatela świata przypada jedna uncja. Mam nadzieję, że nie jesteś poniżej średniej i posiadasz przynajmniej 28,35 grama złota.

Na wykresie widzimy przewartościowanie złota pod koniec 70’, gdy osiągnęło ono nawet wartość ponad 800 dolarów za uncję [2900 (!) dolarów obecnie biorąc pod uwagę inflację CPI]. Wzrost ten od 35 dolarów w 1971 roku do 800 dolarów pod koniec dekady wywołany był oczywiście technicznym bankructwem USA, czyli zerwaniem linku złota do dolara, a zarazem upadku systemu z Bretton Woods. Amerykanie, którzy od roku 1933 i dekretu Prezydenta Roosvelta nie mogli posiadać złotego kruszcu w obawie przed rosnącą inflacją oraz rządową walutą papierową rzucili się masowo pod koniec lat 70’, aby złoto zakupić. Dopiero konserwatywna polityka monetarna prowadzona za prezydentury Ronalda Reagana oraz podwyższenie stóp procentowych przez Paula Volckera do blisko 20% powstrzymało rosnącą inflację oraz przywróciło zaufanie społeczeństwa do papierowych jednostek monetarnych.

Przez kolejne dwie dekady ceny złota stały w miejscu oscylując wokół 200-400 dolarów za uncję, co przy nieustannym w obecnym systemie monetarnym wzroście podaży waluty doprowadziło do sporego niedowartościowania kruszcu na początku XXI wieku. Wraz z hossą na surowcach oraz w wyniku kryzysu finansowego z roku 2008 popyt ze strony inwestorów sprawił, że cena złota osiągnęła 1800 dolarów za uncję w 2011 roku. Jak już wspomniałem w ostatnim artykule, hiperinflacyjne obawy związane z wprowadzonym na szeroką skalę luzowaniem ilościowym były lekko nieuzasadnione, gdyż nie przełożyło się to na wzrost podaży waluty w realnej gospodarce. Wraz z wzrostem tendencji deflacyjnych cena złota spadła poniżej 1100 dolarów za uncję w 2016 roku. Również w tym roku osiągnęliśmy światowy dołek inflacyjny. Od tego momentu inflacja zaczęła rosnąć, a cena złota wraz z nią. Panika wirusowa oraz drukarki odpalone na pełnych obrotach sprawiły, że inwestorzy rzucili się na złoty kruszec, a cena względem dolara osiągnęła w sierpniu 2020 roku nowe „all-time high”. Na dzień dzisiejszy złota znajduje się 15% poniżej swojego ubiegłorocznego szczytu oraz jest na takim samym poziomie, jak w 2011 roku. Myślisz sobie, jak to możliwe, że przez 10 lat banki centralne dodrukowały grube biliony, a cena złota, którego nie da się dodrukować (jego podaż rośnie w tempie 1,5% w skali roku) stoi w miejscu. Po pierwsze trzeba rozróżnić luzowanie ilościowe dla banków, rynków finansów oraz inflację, którą tam dostrzegamy oraz luzowanie ilościowe dla ulicy. Wzrost podaży waluty według mnie będzie ciągle w znaczącym trendzie wzrostowym. Może nie będzie to 25% w skali dwunastu miesięcy, jak to miało miejsce w ubiegłym roku jednak nieograniczone wydatki rządowe trafiające do realnej gospodarki, to powoli nowa normalność. Dlatego cena złota na takim samym poziomie, jak w 2011 roku jest dla mnie znakomitą okazją, aby zwiększyć na niego ekspozycję.

Wykres 2. Rezerwy złota USA vs Podaż Waluty

Źródło: St Louis Fred

Ponadto współczynnik pokrycia podaży waluty USA w amerykańskich rezerwach złota jest na jednym z najniższych poziomów w historii. 8,1 tys. ton złota = 510 mld $ vs podaż waluty M2= 20,5 biliona, co daje 2,5%. Były i takie czasy, gdy wartość ta wynosiła 100%. Obecna cena złota musiałaby skoczyć, do bagatela 72 tys. dolarów za uncję, aby takowy warunek spełnić. Samo oparcie w 20% waluty złotym wymagałoby dewaluacji dolara względem złota do poziomu 15 tys. dolarów za uncję.

NEGATYWNE REALNE STOPY PROCENTOWE

Większości kojarzy się, że złoto jest znakomitą inwestycją w czasach inflacji. Nie do końca jest to prawdą. Złoto jest łakomym kąskiem dla inwestorów w okresie negatywnych stóp procentowych. Jeśli inflacja wynosi nawet 8%, a obligacja skarbowa, albo lokata płaci Ci 12% to co wybierzesz? Złoty metal, który nie płaci nic, a koszt jego przechowania to zawsze pewien odpływ z Twojej kieszeni, czy lokatę płacącą realnie 4%?

Obecnie żyjemy w dziwnych czasach. Rynek długu jest kontrolowany przez banki centralne, które bez żadnych ograniczeń skupują z rynku obligacje skarbowe, co podbija ich cenę, a obniża rentowność. Dziś blisko 18 bilionów dolarów obligacji (rynek obligacji skarbowych to około 85 bilionów dolarów) płaci negatywne NOMINALNE odsetki. W taki sposób pożyczasz ciężko zarobione pieniądze rządowi Szwajcarii, czy Niemiec na 10 lat, czy nawet Grecji na 5 lat i otrzymujesz na końcu mniejszą wartość niż tą jakąś zainwestowałeś. Ktoś normalny korzysta z takich okazji? Oczywiście. Banki centralne, które zyskownością się nie przejmują, gdyż mają monopol na nowy dodruk. Fundusze emerytalne, inwestycyjne, banki komercyjne, które są do tego zmuszone prawnie, mają zbyt dużo płynności albo po prostu taką politykę inwestycyjną prowadzą. Jeśli liczysz, że rentowność będzie spadać jeszcze niżej, to możesz zawsze taką obligację zakupić. Zyskasz wtedy na wzroście ceny.

Poza prawie 20% obligacji skarbowych, które „płacą” negatywne odsetki dużo większa część to obligacje z pozytywną rentownością. Jednak inflacja sprawia, że realnie tracimy lokując w nie kapitał. Rzućmy okiem najpierw na Stany Zjednoczone tutaj 10 letnia obligacja płaci 1,4% odsetek w skali roku. Obecne dane inflacyjne pokazują wzrost cen 5,4% w skali roku. Strach się bać jaka rzeczywista inflacja panuje w USA, gdy nawet ta raportowana przez FED jest na takim poziomie. W taki sposób realna stopa procentowa to -4%, a jednoroczny wzrost cen o wartość 5,4% pożera nam realnie prawie 4 lata odsetek. W Polsce sytuacja wygląda podobnie. 10 letnia obligacja płaci 1,7%, a inflacja jest na poziomie 5%. W taki sposób okrada się obywatela z jego oszczędności. Banki centralne utrzymują stopy procentowe na rekordowo niskich poziomach, aby chorego pacjenta, czyli gospodarkę przy życiu utrzymać, dewaluując przy okazji rządowy dług. Jaka sytuacja jest lepsza dla rządów lepsza? Roczny przyrost długu o 3% i inflacja 5%. Czy może roczny przyrost długu o 0% i deflacja 2%? Oczywiście, że rządy zawsze będą wybierać pierwszą opcję, dewaluując realny dług oraz spłacając go inflacją.

Dlatego właśnie złoto jest najlepszą ochroną przed negatywnymi realnymi stopami procentowymi. Pozostaną one z nami długo. Banki centralne obligacje skarbowe będą dalej skupować. Podaż waluty będzie ciągle rosnąć, a stóp procentowych znacząco nie da się podnieść, gdyż kończy się to krachem gospodarki i bankructwem kraju.

Wykres 3. Realne stopy procentowe USA (Dochodowość 10 letniej obligacji – inflacja CPI) lata 1970-2021

Źródło: St Louis Fred

Tak negatywnych stóp procentowych doświadczyliśmy tylko w latach 70’, gdy złoto rosło jak szalone. Dopiero podwyższenie stóp procentowych do 20% oraz wzrost realnych stóp do poziomu 8% zatrzymał dalszą dewaluację dolara. Dziś podwyższenie stóp procentowych do 20% wiązałoby się z kosztem obsługi długu w wysokości 6 bilionów dolarów (30 bilionów dolarów długu * 20%). Roczne przychody Skarbu Państwa to około 3 biliony dolarów. Bankructwo możliwe? Mając drukarkę nie ma potrzeby ogłaszać bankructwa. Zawsze można spłacić zadłużenie dużo mniej wartym dolarem. Właśnie brak broni ze strony banków centralnych na rosnącą inflację sprawi, że według mnie czeka nas stagflacyjna dekada. Wysoka inflacja i krach/spowolnienie gospodarcze. Właśnie w takim okresie najlepiej radzi sobie złoto, srebro jak i inne surowce, o których przeczytasz na portalu w następnych artykułach.

Wykres 4. Zachowania klas aktywów w okresie spadającej/ stałej/ rosnącej inflacji.

Źródło: Incrementum AG, InGoldWeTrustReport2020

BAŃKA WSZYSTKIEGO

Wykres 5. Historia baniek spekulacyjnych (1975-2021)

Źródło: https://realinvestmentadvice.com/technically-speaking-bubbles-are-evident-after-they-pop/

Na wykresie widzimy historię baniek spekulacyjnych, jakie miały miejsce na rynkach przez ostatnie pięć dekad. Od złota, które zyskało 500% w blisko 3 lata, aby następnie stracić 70% względem walut fiducjarnych, poprzez bańkę w Japonii, Tajlandii, bańkę dot.com, kryzys finansowy z 2008 roku, aż po obecną największą hossę osiągającą już zwrot 1000% od dołka w 2009 roku. Jak to się zakończy?

Wskutek prowadzonej przez banki centralne polityki (luzowanie ilościowe + negatywne stopy procentowe) prawie wszystkie klasy aktywów są obecnie w największej bańce w historii. Rynek obligacji sterowany przez banki centralne jest dla inwestorów średnio atrakcyjny. Najlepszym przykładem jest rentowność obligacji śmieciowych (najniższy ranking – CCC) na najniższym poziomie w historii 3,5% (-1,5% realny zwrot wśród obligacji, które w okresie kryzysu przeważnie nie są spłacane). Kapitał płynie zatem na rynek akcji w poszukiwaniu zwrotu i szczęścia, co prowadzi do horrendalnie wysokich wycen.

Wykres 6. Shiller P/E (kapitalizacja spółek podzielona przez ich średnie zyski za ostatnie 10 lat)

Źródło: https://www.multpl.com/shiller-pe

Rynek akcji nie był tak przewartościowany ani w roku 1929, ani 2007 czyli w okresie przed dwoma największymi krachami w nowoczesnej historii. Do tego prowadzi dodruk pustej waluty, która w ochronie przed inflacją musi gdzieś trafić. Dziś wszyscy aby nie być okradani przez ciągłą dewaluację pieniądza muszą być spekulantami. Rynek akcji z P/E na poziomie 38 to absurd, ale to samo można powiedzieć o rynku nieruchomości, kryptowalut itd.

Wykres 7. Dow Jones/ Gold (1900-2021)

Źródło: macrotrends.net

Najpopularniejszy wskaźnik porównujący rynek akcji do złota pokazuje nam, że obecnie aby zakupić jedną jednostkę wskaźnika składającego się z 30 dojrzałych amerykańskich spółek (tzw. „blue chips”) potrzebujemy 19,5 uncji złota. Historycznie wartość 7 uncji za jednostkę Dow Jones to średnia. Poniżej niej powinniśmy przenosić się na rynek akcji. Gdy wartość ta oscyluje powyżej 15 to znaczy, że złoto jest tanie względem akcji. Operując przez dekadę w cyklach bogactwa, kupując złoto, gdy wartość powyższego wskaźnika wynosi powyżej 15 oraz nabywając ekspozycję na rynek akcji, gdy wartość ta jest w okolicach 7-10 można budować swój kapitał zarówno podczas hossy, jak i bessy na rynku akcji. Obecnie wartość ta jest w okolicach 20, więc aby osiągnąć średnią, Dow Jones musiałby stracić 65%, albo złoto zyskać 270%.

BANKI CENTRALNE

Banki centralne posiadają 34 tysięcy ton złota (17% światowej podaży) i od roku 2008 zwiększają swoją ekspozycję na kruszec. Możliwe, że bankierzy centralni są świadomi, że reset monetarny jest nieunikniony, gdyż system oparty na długu i coraz większym dodruku trwać wiecznie nie będzie. Przywrócenie systemu opartego na „barbarzyńskim relikcie” byłoby dla polityków ostatecznością. Nie mogliby już dłużej kupować wyborców za pomocą drukarki. Jednak w celu przywrócenia zaufania względem systemu monetarnego na taki krok mogliby się zdecydować. Na potwierdzenie mojej tezy posłużę się cytatem z raportu holenderskiego banku centralnego „Złoto to idealna skarbonka – to kotwica zaufania dla systemu finansowego. Jeśli system się załamie, zapasy złota mogą posłużyć jako podstawa do jego ponownego odbudowania”.

Standard złota prędzej czy później powróci z siłą i nieuchronnością prawa naturalnego, ponieważ jest to pieniądz wolności i uczciwości.

HANS SENNHOLZ

Wykres 8. Złoto w posiadaniu banków centralnych (2000-2020)

Źródło: Incrementum Ag, InGoldWeTrustReport 2021

Jak widzisz banki centralne stale zwiększają swoje zasoby złotego kruszcu. Tendencja do Wielkiego Kryzysu z 2008 roku była negatywna. Banki centralne starały się zbijać cenę metalu, aby tylko waluty fiducjarne nie traciły na wartości w oczach społeczeństwa. Stany Zjednoczone w latach 70’ pozbywały się dużych zasobów złota, aby wzrost jego ceny powstrzymać (bezskutecznie). Szwajcaria na początku XXI wieku pozbywała się dużej ilości kruszcu po cenie 400 dolarów, co przyniosło ogromną stratę narodowi oraz nie spodobało się obywatelom, którzy nawet zwołali referendum w celu oparciu franka w 20% w rezerwach złota (bezskutecznie). Warto zwrócić uwagę, że to banki centralne krajów rozwijających się (Rosja, Chiny, Turcja) w największym stopniu zwiększają zasoby krajowego złota. Nawet Polska po zakupie 100 ton (łącznie 228 ton) wskoczyła na 21 miejsce świecie pod względem posiadanego złota. Póki co stanowi ono niecałe 10% naszych walutowych rezerw, więc potencjał do dalszych zakupów jest. Mam nadzieję, że NBP zrealizuje zapowiedzi dalszych zakupów kruszcu.

PODSUMOWANIE

Uważam, że złoto (ale również inne surowce i metale) są najlepszą inwestycją na nadchodzącą dekadę. Zwróć uwagę, że nawet w okresie ostatnich 20 lat złoto zapewniało bardzo wysoką „stopę zwrotu”.

Wykres 9. Złoto vs waluty fiducjarne (2000-2021)

Źródło: Incrementum Ag, InGoldWeTrustReport 2021

Oczywiście w tym przypadku nie mówimy o stopie zwrotu. Uncja złota i jej wartość jest niezmienna na przestrzeni wieków. Przez ostatnie 20 lat to waluty fiducjarne w wyniku ekspansji ich podaży tracą rocznie średnio 9,5%. Jedne dewaluują się szybciej rupia indyjska (12,4%), czy funt brytyjski (10,8). Inne wolniej, jak frank szwajcarski (6,9%). Proces ten nabierze tylko na sile w wyniku dalszego wzrostu podaży waluty, ekspansywnej polityki fiskalnej oraz utrzymywania za wszelką cenę negatywnych realnych stóp procentowych.

Jeśli nie posiadasz złota, nie znasz ani historii ani ekonomii.

RAY DALIO

WSKAZÓWKA – Kontynuacja już w następnym artykule. Czyli jak inwestować w złoto?

– złoto fizyczne
– ETF-y na złoto fizyczne, czy na złoto papierowe?
– spółki wydobywcze oraz spółki finansujące projekty wydobywcze (royalties)
– ETF-y na spółki wydobywcze

OFF TOPIC – WYDARZENIA NA KUBIE

Wolnorynkowy Portal Finansowy nie może przejść obojętnie wobec protestów przeciwko socjalistycznej dyktaturze na Kubie. Jest to kolejny aktualny przykład po Wenezueli do czego prowadzi zanik gospodarki wolnorynkowej.

Artykuł porównujący rozwój Hongkongu oraz Kuby możecie znaleźć tutaj -> https://mises.pl/blog/2021/07/09/monnery-postep-na-kubie-i-w-hong-kongu/

Warto tylko wspomnieć, że w roku 1960 PKB per capita na Kubie i w Hongkongu było na takim samym poziomie. Przez te 60 lat to Hongkong odnotował wzrost szybszy o 700% (!).

Kuba w rankingu wolności gospodarczej wygrywa tylko z Koreą Północną i Wenezuelą. Hongkong na zmianę z Singapurem okupuje pierwsze miejsce. Udział państwa w tworzeniu PKB wynosi około 20% (w krajach tzw. zachodnich wskaźnik ten wynosi 45-50%, a nawet 62% w przypadku Francji i wciąż rośnie). W Hongkongu nie istnieje VAT, a inne podatki są symboliczne. Znakomicie przedstawia to Wojciech Siryk na swoim kanale -> https://www.youtube.com/watch?v=UrPUgNaqCgY.

Im więcej pieniędzy zostaje w rękach obywateli, im mniej zbędnych regulacji, biurokracji, im mniej ingerencji państwa w wolnorynkową gospodarkę, tym szybciej poprawia się byt całego społeczeństwa. Pomimo tego, że socjalizm z założenia chce pomóc osobom ubogim, to w rezultacie wpędza w ubóstwo prawie całe społeczeństwo, gdyż jest to system sprzeczny z ludzką naturą oraz podstawami ekonomii. Równać społeczeństwa można tylko do dołu, a dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Społeczeństwa, których kraje znajdują się w pierwszej ćwiartce rankingu wolności gospodarczej żyją średnio dłużej o ponad 20 lat w stosunku do obywateli zamieszkujących państwa znajdujące się w ostatniej ćwiartce tego rankingu (!). Nie wspominając nawet o wskaźnikach, jak m.in. śmiertelność niemowląt, procent społeczeństwa żyjącego poniżej granicy ubóstwa, rozwój gospodarczy itd.

Socjalizm działa tylko w dwóch miejscach: w niebie, gdzie ludzie go nie potrzebują i w piekle, gdzie już go mają.

RONALD REAGAN

Na koniec dwa “memy”.


Według sondaży, właśnie w Stanach Zjednoczonych najmłodsza grupa społeczeństwa 18-30 lat w 49% preferuje socjalizm względem kapitalizmu jako optymalny system gospodarczy. Wśród osób powyżej 60 roku życia liczba ta nie wynosi nawet 30%. Co kilka dekad zdarzają się pokolenia, które muszą odczuć na własnej skórze wspaniałomyślne idee socjalistyczne, aby je sobie z głowy wybić.

Zapraszam do polubienia strony portalu na Facebooku oraz do zapisania się na newsletter.

Kapitaliści wszystkich narodów łączcie się!

2 thoughts on “Cztery powody, aby zainwestować w złoto.”

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *