Cyfrowe waluty banku centralnego (CBDC). Czeka nas przyszłość z Wielkim Bratem?



Dzisiaj nadszedł czas na to, aby zgłębić temat, o którym coraz więcej się słyszy. Mam tutaj na myśli cyfrowe waluty banków centralnych. Czym będą CBDCs (Central Bank Digital Currencies)? W skrócie „kryptowalutą” emitowaną przez bank centralny tzw. pieniądzem elektronicznym, który w niedalekiej przyszłości może stać się jedyną formą płatności.

Zacznijmy od tego, na jakim etapie wprowadzania nowej formy płatności są poszczególne kraje.

Jak możesz dostrzec na najbardziej zaawansowanym etapie wprowadzania CBDC jest Kanada oraz Chiny, gdzie trwa już program pilotażowy. Fakt, że Państwo Środka jest o kilka lat przed strefą euro, czy USA nie może dziwić. Zmodyfikowanie systemu, na taki, w którym rządzący mają pełną kontrolę nad płatnościami obywatela, znakomicie wpisuje się w chiński system zaufania społecznego (Social Credit Score). Warto zwrócić uwagę na to, że Narodowy Bank Polski nie ma w planach prac nad CBDC. Do tej kwestii jednak powrócimy pod koniec artykułu.

Możesz myśleć, że w sumie nie ma się czym przejmować, nic wielkiego się nie zmieni. Przecież i tak dzisiaj coraz większa ilość płatności odbywa się internetowo/mobilnie.

Na łamach tego artykułu chciałbym Ci zaprezentować zagrożenia związane z możliwością wprowadzenia CBDC dla przeciętnego obywatela:

– Eliminacja gotówki oraz pełna kontrola obywatela. Jak już wspomniałem, możesz stwierdzić, że w sumie już dziś większość płatności odbywa się za pomocą systemu bankowego, a w razie potrzeby służby mogą odgrzebać każdą Twoją płatność. Ponadto w wielu krajach rządy wygrały wojnę z gotówką. Jej udział w ogóle płatności staje się marginalny, a banki pobierają coraz to większe opłaty za wyciągnięcie fizycznej waluty z systemu. Płatności elektroniczne są wygodniejsze, tańsze i szybsze. Jednak w obecnym systemie monetarnym to banki komercyjne za sprawą systemu rezerwy cząstkowej kreują blisko 95% nowej podaży waluty w gospodarce realnej. Sytuacja uległa lekko zmianie w ostatnich latach, gdy ogromna monetyzacja długu rządowego sprawiła, że to bank centralny skupujący obligacje skarbowe stał się największym kreatorem nowej waluty.

Wraz z wprowadzeniem CBDC to bank centralny będzie odpowiedzialny za emisję nowych „coinów”, a każdy z nich będzie mógł być łatwo śledzony przez emitenta. Każda transakcja, w której dany „coin” zmienia swojego właściciela w systemie będzie widoczna oraz dostępna dla władz. Dziś dzięki gotówce masz możliwość bycia anonimowym. Za niedługo każda płatność będzie mogła przechodzić przez rządowy system. Jakie niesie to za sobą konsekwencje? O tym za chwilę.

Bankowość komercyjna odejdzie w cień? Wyobraź sobie, że coraz więcej obywateli zgrywa na smartphone’a aplikację banku centralnego. Rządzący obiecali, że wprowadzają bezwarunkowy dochód podstawowy, czy inne „helicopter money” dla każdego. Warunkiem jest to, aby pobrać aplikację i założyć konto w banku centralnym.  Po pewnym czasie większość stwierdzi, że po co mają mieć konto w banku komercyjnym, który przy okazji, aby się utrzymać pobiera coraz więcej opłat, gdy mogą cieszyć się z oferty, jaką proponuje im bank centralny. Przecież nigdzie nasze środki nie mogą być bezpieczniejsze 😊.

W takiej rzeczywistości, gdzie bank centralny odgrywa coraz większą rolę, to również on zaczyna udzielać kredytów do realnej gospodarki. W przeciwieństwie do banków komercyjnych operujących w systemie zysk/strata (profit/loss), który jest kluczowy dla właściwej alokacji ograniczonych zasobów, kapitału w wolnorynkowej gospodarce, to bank centralny takich ograniczeń posiadał nie będzie. Bank komercyjny udzieli kredytu, gdy będzie miał dużą pewność, że zostanie on spłacany, a projekt, który będzie finansowany ma szansę powodzenia. Jeśli bank komercyjny przestałby kierować się rynkowi zasadami w procesie udzielania kredytu, to zacząłby odnosić straty wywołane niespłacanymi pożyczkami. Bank traciłby klientów, którzy obawialiby się o utratę swojego depozytu. Akcjonariusze zaczęliby pozbywać się udziałów, a bankowi ciężko byłoby znaleźć możliwość dofinansowania swojego kapitału na rynku. Ponadto każdy ma świadomość do czego prowadzi udzielanie kredytu na zasadach innych zasadach niż zysk/strata (kryzys kredytów „subprime” z 2008 roku). Kapitał jest ograniczonym zasobem, którego efektywne zastosowanie warunkuje rozwój dobrobytu społeczeństwa.

Bank centralny takich ograniczeń, jak zysk/strata nie ma. Zawsze może dodrukować tyle, ile dusza pragnie. W ten sposób kredyt do realnej gospodarki byłby udzielany nie biorąc pod uwagę szansę jego spłacenia, czyli opierając się na dochodach, majątku, aktywach klienta, tylko w oparciu o panującą w danym okresie polityczną agendę.

Przecież to już się dzieje od kilku lat. O ile jednostki fizyczne na kredyt od banku centralnego nie mogą póki co liczyć, to obligacje korporacyjne są masowo skupowane przez bank centralny (więcej na ten temat w cyklu Finansowy Socjalizm). W ten sposób bank centralny decyduje, jakiej korporacji obniżyć koszt długu, finansując jej działalność. Obecnie takim przywilejem mogą cieszyć się największe firmy, które dzięki finansowemu socjalizmowi mogą jeszcze bardziej zwiększać swój udział w rynku, wykupując mniejsze przedsiębiorstwa. Gospodarka centralnie planowana oraz korporacjonizm w pełnej krasie. Jeśli zastanawiacie się według jakich kryteriów następuje skup obligacji korporacyjnych, to z odpowiedzią spieszy szef EBC – Christin Lagarde. Według jej agendy EBC ma walczyć ze zmianami klimatycznymi skupując dług przedsiębiorstwom, które są „eko”. W skrócie jeśli masz po drodze z unijnymi biurokratami i ich agendą, to możesz liczyć na tanie finansowanie. Inaczej stoisz na straconej pozycji. Według jakich kryteriów zatem będzie udzielany kredyt jednostkom fizycznym w nowym systemie, który nadchodzi?

System zaufanie społecznego (social credit score). System działa już sprawnie w Chinach. To co się dzieje w Chinach na Starym Kontynencie, czy w USA jest traktowane jako coś, co nam na pewno nie grozi. W mojej opinii podobnie jak z wirusem, za niedługo również system zaufania społecznego zawita do świata zachodniego. Jak to działa w Chinach? W Państwie Środka już dziś większość życia odbywa się w sieci. Pieniądz gotówkowy to już historia. Nie da się zakupić telefonu bez skanu twarzy oraz odcisków palców. System rozpoznawania twarzy działa w Chinach na całego i nikt raczej nie widzi nic w tym złego. Za każdym razem, gdy chciałbyś coś nabroić, to wielki brat Cię widzi. Wyobraź sobie, że chcesz się wybrać na protest antyrządowy. Twoja twarz jest od razu rozpoznana, a ty tracisz pracę, a przy okazji wszystkie punkty zebrane w systemie.

Za co można otrzymać punkty dodatnie? Regulowanie zobowiązań w terminie, działalność charytatywna, pochlebne wypowiadanie się na temat rządzących. Za co można otrzymać punkty ujemne? Przechodzenie na czerwonym świetle, wykroczenia, spóźnianie się, nadużywanie gier komputerowych, śmiecenie, zamieszczanie nieodpowiednich treści w sieci, czy posiadanie znajomych z niskim „social score”. Niestety niezależne dziennikarstwo również w takim systemie nie ma prawa istnieć.

W ten sposób miliony Chińczyków z niskim wynikiem muszą obejść się smakiem jeśli chodzi o korzystanie z samolotu, pociągu, hotelu, wynajmu auta, dostępu do prestiżowych szkół. Co więcej zatrudnienie w państwowych firmach, czy korporacjach, które muszą się władzy słuchać opiera się właśnie w dużej mierze o punkty zebrane w systemie. Dziś Chińczycy są oceniani na podstawie ich działań w sieci, zakupów, zachowań na ulicy (na jednego Chińczyka przypadają dwie kamery, które rozpoznają jego twarz). Wprowadzenie systemu płatniczego, w którym rola rządzących się jeszcze zwiększy, a wszystkie dane o obywatelu będą dostępne na ich wyłączność, tylko system usprawni oraz sprawi, że będzie on bardziej wydajny.

Oczywiście w Chinach właśnie na podstawie uzyskanych punktów w systemie udzielany jest kredyt oraz rata odsetkowa, jaką obywatel musi zapłacić. Nie inaczej zapewne będzie w krajach zachodnich. Będziesz grzeczny dostaniesz kredyt, pracę, zasiłek socjalny. Nie będziesz się wpisywał w panującą polityczną agendę, to stracisz pracę, a ponadto z systemu bankowego będziesz mógł być na pewien czas wykluczony. Do momentu, aż zgrzeczniejesz i odechce Ci się „rozrabiać”.

„Ci, którzy zrezygnowaliby z zasadniczej wolności, aby kupić trochę tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują ani na wolność, ani na bezpieczeństwo”

BENJAMIN FRANKLIN

Po odebraniu wolności w imię bezpieczeństwa zdrowotnego (mandaty za wyjście z domu, brak maseczki, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej) nie będzie trudno, aby wolność odebrać w imię ograniczenia „prania pieniędzy”, oszustw podatkowych, kradzieży, przestępstw, dyskryminacji itd. Każdy Twój ruch będzie śledzony, ale to wszystko w imię wyższego dobra. Ty będziesz szczęśliwy nie posiadając nic („You will own nothing and you will be happy”). Same CBDC są jednym z punktów agendy 2030 promowanej przez Światowe Forum Ekonomiczne z Klausem Schwabem na czele, o której więcej możesz przeczytać w mojej książce.

„Daj mi kontrolę nad walutą narodu, a nie obchodzi mnie, kto ustanawia jego prawa”

MAYER ROTSCHILD

– „Modern Monetary Theory” (MMT). Na czym polega polityka monetarna, która kilka lat temu była znana tylko szalonym ekonomistom, a dziś przechodzi do „mainstreamu”? Po pierwsze, gdy istnieje gotówka banki komercyjne nie są w stanie wprowadzić negatywnego oprocentowania na Twoim rachunku bankowym. Inaczej środki byś wycofał. Gdy gotówki się pozbędziemy, a waluta będzie istnieć tylko w wersji wirtualnej, to wyjścia miał nie będziesz. Albo konsumujesz dziś, albo za chwilę stan Twojego konta się skurczy. W ten sposób będzie można pobudzić martwą, keynesowską gospodarkę, na którą nie działa już luzowanie ilościowe, czy zerowe stopy procentowe. Jeśli kiedyś, aby pobudzić gospodarkę banki centralne obniżały stopy z 4% do 0%, to w obliczu nadchodzącego kryzysu, co można zrobić ze stopami, gdyż już są na poziomie 0%? W Chinach ogłoszono, że e-Yuan będzie posiadał termin ważności. Otrzymujesz świadczenie socjalne od rządu na Twoje konto w banku centralnym i masz pewien okres czasu na wydanie tych środków. Inaczej tak samo jak się magicznie pojawiły, tak samo magicznie znikną.

Negatywne oprocentowanie lokaty oraz termin ważności waluty mogą zwiększyć tempo cyrkulacji pieniądza, a zarazem wywołać inflację, o której tak marzą keynesowscy biurokraci w swojej stagnacyjnej, zadłużonej po uszy gospodarce. Ponadto MMT zakłada, że rząd nie musi się zadłużać emitując obligacji, a może drukować ile dusza zapragnie. Nowy projekt infrastrukturalny? Nie ma problemu. Zasiłki dla zdanego na państwo społeczeństwa? Nie ma problemu. Jeśli inflacja stałaby się problemem, to zawsze można podaż waluty ograniczyć ściągając podatki, których w systemie z Wielkim Bratem uniknąć się nie da.

Oczywiście MMT już działa pełną parą. Kraje obecnie zadłużają się na potęgę, a bank centralny ten dług skupuje. Pieniądze rosną na drzewach jak widać. Szkoda, że tak późno wpadliśmy na tak świetny system monetarny. Również szkoda, że ile razy był próbowany, to prowadził do hiperinflacji, czyli wyniszczenia waluty.

Coś co kiedyś było radykalną pomysłem szaleńców dziś jest normalnością. Negatywne stopy procentowe, bank centralny jako główny gracz na rynku kapitałowym, nieograniczony dodruk waluty, pieniądz cyfrowy z terminem ważności.

Jaka przyszłość czeka kryptowaluty?

Oczywiście pragnąłbym, aby przyszłość należała do Bitcoina, czy Ethereum, które byłyby ostoją prywatności i wolności obywatela. Jednak jak widać na przykładzie Chin rządzący nie będą mieć skrupułów, aby kryptowaluty zwalczać. Będą one przedstawione jako środek płatności dla przestępców i handlarzy narkotykami. Podobnie z resztą jak gotówka, która przy okazji roznosi wirusy. Nie wspominając o złocie, które jest barbarzyńskim reliktem. Tylko z cyfrową walutą narodową będziesz bezpieczny, jak nigdy wcześniej. Wielki Brat będzie Twoim stróżem. Dlatego stricte inwestycyjnie nie posiadam kapitału w kryptowalutach. Mając na uwadze, to, że rządy konkurencji nie lubią i posuną się do każdego kroku, aby kryptowalutową ekspansję powstrzymać, posiadając pełną kontrolę nad systemem.

Co z Polską?

Na koniec warto zastanowić się, co z Polską, która nad CBDC, czyli „walutą przyszłości” nie pracuje. O ile do polityki NBP mam mnóstwo zastrzeżeń, to należy pochwalić Adama Glapińskiego za to, że walczy o utrzymanie roli gotówki w społeczeństwie oraz sprzeciwia się wejściu Polski do strefy euro. Jednak uważam, że zostaniemy w przeciągu najbliższych 10-15 lat zmuszeni do przyjęcia euro. W ten sposób każdy Polak będzie korzystał z wirtualnego euro, które według słów szefa EBC za 5 lat ma wejść w życie.

Podsumowanie

Uważam, że CBDC będą wprowadzane stopniowo. Najpierw rola banków komercyjnych będzie nadal spora, jednak z czasem to bank centralny będzie posiadał coraz większy udział w rynku. Walka z wolnościom obywatela, czyli możliwością anonimowych płatności za pomocą gotówki, czy kryptowalut będzie postępować. Kolejnym punktem jest rosnąca rola wielkiego brata w codzienności obywatela, co prowadzi do życia, jak w grze, gdzie punkty zebrane w systemie decydują o tym, czy możesz podróżować, otrzymać tytuł doktora, czy znaleźć pracę. Inwigilacji oraz ograniczaniu wolności jednostki kosztem „bezpieczeństwa” należy oczywiście się sprzeciwić. Inaczej orwellowska dystopijna wizja stanie się codziennością, a społeczeństwo w imię „równości” znajdzie się w neomarksistowskiej rzeczywistości zarządzanej przez globalistów i ich algorytmy.

„Twierdzenie, że nie zależy Ci na prawie do prywatności, ponieważ nie masz nic do ukrycia, nie różni się od twierdzenia, że nie zależy ci na wolności słowa, ponieważ nie masz nic do powiedzenia”

EDWARD SNOWDEN

Zachęcam również do kontynuowania lektury na temat CBDC. Miałem przyjemność napisać artykuł dla portalu DNA Rynków stricte na temat cyfrowego Euro. Zapraszam do lektury!

Z wolnorynkowym pozdrowieniem!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *