Jak wybrać i przeanalizować ETF?



Dziś zajmiemy się kolejnym instrumentem finansowym, który bardzo ułatwia życie przeciętnemu inwestorowi. Mam tu na myśli ETF (Exchange Traded Fund), czyli fundusz notowany na giełdzie, który ma na celu śledzenie poczynań danego indeksu giełdowego lub pewnej, wybranej grupy aktywów.

Może brzmieć to dla Ciebie dosyć skomplikowanie, a ja mam w zwyczaju tłumaczyć wszystko prostym językiem. ETF-y są emitowane i zarządzane przez wielkie światowe instytucje finansowe, jednak abyś lepiej zrozumiał mechanizmy związane z ETF-ami przedstawię Ci to na dużo mniejszą skalę. Wyobraź sobie, że masz 100 tys. zł i chcesz utworzyć swojego prywatnego ETF-a dla znajomych. Stwierdzasz, że nie ma w Polsce ETF-a na rosnący ostatnio nieustannie wskaźnik sWIG80. Zatem skupujesz z rynku akcje przedsiębiorstw, które na ten wskaźnik się składają. Proces ten przeprowadzasz z zachowaniem wag indeksu. Jeśli cała kapitalizacja sWIG80 to 50 mld zł, a samej jednej spółki to 5 mld zł, to również w Twoim ETF-ie będzie ona stanowić 10%. Obecnie wartość aktywów netto (Net Asset Value) ETF-a to 100 tys. zł. Tworzysz zatem 1000 udziałów po 100 zł jeden, które są kupowane na Twoim osiedlowym rynku. Teraz wartość jednego udziału będzie każdego dnia zmieniać się wraz ze zmianą wartości indeksu sWIG80, a udziały w ETF-ie będą mogły być ciągle kupowane i sprzedawane na rynku. Twoim zadaniem jako emitenta oraz osoby zarządzającej funduszem będzie inkasowanie rocznej opłaty od inwestorów oraz kwartalnie dokup/skup danych akcji w wyniku zmian wag spółek w indeksie sWIG80. Co roku spółki, w które ETF inwestuje będą wypłacać dywidendy. Tutaj masz dwie możliwości, albo wypłacasz dywidendy inwestorom posiadającym udziały w Twoim ETF-ie (distribution) albo za otrzymane dywidendy skupisz dodatkową liczbę akcji należących do sWIG80, co sprawi, że wartość jednego udziału wzrośnie (accumulation). Podatkowo, dla inwestorów korzystniejsza jest druga opcja, gdyż podatek płaci się od zrealizowanych zysków (np. dywidenda, sprzedaż akcji z zyskiem), a nie od niezrealizowanych zysków (aprecjacja kapitału). Możemy również dokonać innego ważnego podziału w przypadku ETF-ów. Mianowicie Twój ETF jest fizycznym, gdyż bezpośrednio skupujesz akcje z rynku. Inną możliwością jest ETF syntetyczny, który ma na celu śledzenie zachowania danego indeksu za pomocą instrumentów pochodnych (swapy, kontrakty terminowe). Nie polecam ETF-ów drugiego typu, gdyż tutaj fundusz nie skupuje bezpośrednio udziałów, lecz operuje na derywatach, gdzie występuje ryzyko niewypłacalności drugiej strony kontraktu.

Teraz mam nadzieję, że znasz już podstawy odnośnie ETF-ów. Oczywiście zaprezentowany przeze mnie proces dla przykładu, ma miejsce, ale na dużo, dużo większa skalę. Zauważ, że ETF-y są zarządzane pasywnie. Zarządzający skupują według wag akcje należącego do danego indeksu, dokonują od czasu do czasu dostosowań i niczym więcej się nie interesują. Jest to przeciwieństwo funduszy inwestycyjnych, które są zarządzane aktywnie. Osoby odpowiedzialne za fundusz inwestycyjny dobierają akcje do portfela według własnego uznania, często sprzedają, kupują akcje, aby tylko podpiąć się pod nowy trend na rynku. Zarządzanie funduszem oraz analiza aktywów, to ich praca, z której klienci kupując certyfikaty inwestycyjne mogą skorzystać. Myślisz, że jakie inwestowanie dla przeciętnego Kowalskiego jest bardziej korzystne z aktywnym funduszem zarządzanym przez analityków, czy z pasywnym, który ma jedynie na celu odwzorować „benchmark” (średnia dla danego rynku)?

Wykres 1. Procent aktywnie zarządzanych funduszy, które odnoszą wynik gorszy niż rynek (benchmark)

Możesz na podstawie suchych danych zauważyć, że już w okresie pięcioletnim 80% funduszy aktywnie zarządzanych odnosi wyniki gorsze niż średnia rynkowa (!). Im dłuższy okres, tym rynek bardziej weryfikuje analityków. W okresie 15 letnim prawie 90% funduszy aktywnie zarządzanych polega względem pasywnych. W dodatku na korzyść ETF-ów przemawiają bardzo niskie koszty zarządzania (0,1-0,5% rocznie) w porównaniu z funduszami inwestycyjnymi (w Polsce 2,5% rocznie + opłaty manipulacyjne + w przypadku wyniku ponad benchmark dodatkowe wynagrodzenie dla zarządzających). Możesz stwierdzić, że w sumie 2% rocznie w opłatach więcej, to nie jest jakaś wielka różnica. Zbadajmy to zatem.

Załóżmy, że wpłacasz 1 tys. złotych miesięcznie przez 40 lat (łącznie 480 tys. zł). Roczna stopa zwrotu to 8,5%. Zatem po odliczeniu opłat w przypadku ETF-u będzie ona wynosić 8% w najgorszym przypadku, a w przypadku funduszu inwestycyjnego 6% rocznie w najlepszym przypadku.

– po 40 latach inwestycji pasywnej w ETF mamy na rachunku 3,1 mln zł (zysk 2,62 mln zł)

– po 40 latach inwestycji aktywnej w FI mamy na rachunku 1,8 mln zł (zysk 1,32 mln zł)

Kolosalna różnica. Stopa zwrotu z inwestycji 545% vs 275%. Połowa naszego zysku w przypadku FI jest przejadana przez opłaty. Oczywiście inną kwestią jest to, że w tak długim okresie tylko najwybitniejsze fundusze inwestycyjne nie odniosą wyniku poniżej średniej rynkowej.

Inne zalety inwestowania poprzez ETF-y to możliwość dywersyfikacji naszego portfela. Nie musimy kupować 40 akcji, aby mieć odpowiednią dywersyfikację, tylko wystarczy zakupić jednego ETF-a. Ponadto jeśli masz przeczucie, że kolejne lata będą należeć do danego regionu, czy grupy aktywów, to jeśli nie masz na to czasu, to nie musisz analizować, którą akcję kupić, tylko możesz zakupić ETF, który pozwolić Ci nabyć ekspozycję na dany rynek (np. rynki wschodzące, czy spółki wydobywające złoto itd.). W taki sposób masz pewność, że nie osiągniesz wyniku gorszy niż rynek, a jeśli Twoje przewidywania się sprawdzą, to i tak się wzbogacisz. Ponadto udziały w ETF-ach są płynne, co oznacza, że możesz je kupować i sprzedawać w każdym momencie, gdy giełda jest otwarta.

Właśnie te zalety ETF-ów sprawiły, że instrument, który w latach 90’ dopiero kiełkował, dziś staje się coraz to bardziej popularny. To oczywiście nie jest na rękę funduszom aktywnie zarządzanym.

Wykres 2. Napływ środków do ETF-ów vs do funduszy aktywnie zarządzanych (2016-2019)

Zaledwie w przeciągu trzech lat do funduszy pasywnie zarządzanych napłynęło prawie 2 biliony dolarów, podczas gdy z aktywnie zarządzanych odpłynęło 700 miliardów dolarów. Świadczy, to o tym, że coraz więcej inwestorów zauważa bardzo duże korzyści z inwestowania poprzez ETF-y. Kiedyś takiej możliwości nie było, więc inwestorzy, którzy nie mieli wiedzy/czasu, aby inwestować samodzielnie, musieli powierzać swoje środki funduszom, które w zamian pobierały dużo wyższe opłaty niż dziś, gdy mają poważnego konkurenta.

Rzućmy okiem jeszcze na wykładniczy wzrost aktywów, którymi zarządzają fundusze ETF.

Źródło: statista.com

Od 200 miliardów dolarów w 2003 roku do prawie 8 bilionów dolarów w roku 2020. Jeśli czytałeś poprzedni artykuł na temat Japonii, to pamiętasz, że 450 miliardów dolarów z tych wpływów należy do Banku Japonii (BoJ). W ten sposób fundusze są coraz większym graczem na rynkach finansowych stając się głównymi udziałowcami niektórych dużych spółek.

Na koniec 2020 roku na rynku notowanych było 7602 ETF-y. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Największym graczem na rynku jest fundusz Blackrock zarządzający prawie 400 ETF-ami o łącznej wartości aktywów 2,3 biliona dolarów.

Warto przypomnieć, że ETF-y nie inwestują tylko w akcje, ale również w obligacje, surowce (ETN-y), czy waluty. Ten artykuł poświęcimy funduszom inwestującym w akcje, na pozostałe przyjdzie jeszcze czas. Odnośnie dostępności ETF-ów, to na polskiej GPW mamy do dyspozycji tylko 9 funduszy. Nie na rękę jest GPW, aby promować i wypuszczać wiele ETF-ów, gdyż żyje ona z opłat transakcyjnych, które w przypadku funduszy są minimalne. Jedynym wartym uwagi jest ETF na mWIG40, który pozwoli nam nabyć ekspozycję na ten indeks. Jeśli chodzi o WIG20, to również iShares (fundusz Blackrocka) ma go w swojej ofercie (EPOL). Jednak nawet u polskich brokerów (MBank, Boś) masz dostęp do szerokiej gamy ETF-ów zagranicznych. Nie wspominając nawet o brokerach zagranicznych dostępnych na naszym rynku jak Interactive Brokers, Degiro, czy Exante, gdzie koszty transakcyjne są marginalne, a oferta bardzo szeroka.

CZAS NA PRAKTYKĘ

Jak wspomniałem dziś skupimy się na ETF-ach akcyjnych, które można pogrupować na ETF-y geograficzne (np. na rynki wschodzące, euroland, czy np. stricte na Austrię, Tajwan itd.) oraz tematyczne (spółki operujące w tym samym sektorze np. przemysł farmaceutyczny, wydobywczy, lotniczy itd.). Przykładem połączenia obu grup byłby np. geograficzny ETF skupujący spółki dywidendowe (np. US Dividend Aristrocrats ETF).

Zacznijmy od analizy ETF-ów pod względem geograficznym. Załóżmy, że chciałbyś mieć szeroką ekspozycję na rynek kanadyjski. Do wyszukiwania ETF-ów, które nas mogą zainteresować polecam https://www.justetf.com/ oraz https://www.etfdb.com/. Następnie należy przenieść się na stronę emitenta, aby produkt dokładnie przeanalizować. Skorzystajmy zatem z pierwszej opcji. Wchodząc na stronę justetf.com, klikasz następnie „Etf screener” i po prawie stronie ujrzysz zakładkę, za pomocą której będziesz mógł ETF-y filtrować. Wybierasz „Equities” (akcyjne), a następnie „Country” i kraj, który Cię interesuje, w tym przypadku Kanada. Otrzymujesz wszystkie ETF-y powiązane z rynkiem kanadyjskim.

Po pierwsze widzisz walutę funduszu, następnie jego rozmiar, roczny koszt oraz zmianę wartości r/r. Waluta funduszu nie ma dla nas znaczenia. Liczy się tylko i wyłącznie relacja PLN-CAD, a to w jakiej walucie fundusz jest denominowany na wynik naszej inwestycji na kanadyjskim rynku nie ma znaczenia. Warto zaznaczyć, że są to tylko i wyłącznie ETF-y europejskie, czyli przeważnie odpowiedniki amerykańskich, w które inwestowanie wraz z dyrektywą Unii Europejskiej zostało nam zabronione. Tak już jest, gdy unijnym biurokratom oraz lobbyistom za bardzo się nudzi. Dostęp do amerykańskich ETF-ów zapewnia tylko cypryjski Exante (przynajmniej 10 tys. euro minimalny depozyt) oraz DIF (wysokie opłaty jak dla początkującego inwestora).

Jeśli korzystamy z innych platform, to pozostaje nam inwestować w europejskie odpowiedniki, które mają lekko wyższe koszty za zarządzanie. Przejdźmy zatem do porównania ETF-ów z ekspozycją na Kanadę. Z założenia im większy fundusz, tym lepiej, jednak w tym przypadku wybierzmy ETF Ishares’a oraz Xtrackers’a, gdyż one najczęściej pojawiają się wśród możliwości na platformach inwestycyjnych. Po tym artykule będziesz potrafił już samemu analizować ETF-y, więc jeśli Twój broker daje Ci dostęp do szerszej gamy funduszy z ekspozycją na Kanadę, to będziesz mógł je na własną rękę przeanalizować.

Wstępną analizę możemy przeprowadzić na stronie justetf.com, zaznaczając ETF-y, które nas interesują oraz przechodząc do porównania (compare selection in detail).

Widzimy datę rozpoczęcia notowań funduszu (im dłużej, tym lepiej). Następnie wielkość funduszu. ETF iShares ten prawdziwy, amerykański zarządza aktywami o wielkości prawie 4 miliardów dolarów. W przypadku europejskiej podróbki jest to 950 milionów dolarów. Możemy dostrzec, że oba ETF-y akumulują dywidendę (accumulating). Replikacja jest fizyczna, czyli fundusze bezpośrednio skupują akcje z rynku. Oba bawią się niestety w pożyczanie posiadanych aktywów (securities lending), czym się zajmiemy analizując już szczegółowo ETF-a. Korzystając z dobrodziejstw podatkowych jeden ETF jest zarejestrowany w Irlandii, a drugi w Luksemburgu. Roczna opłata jest wyższa o 0,13% w przypadku iShares’a. Zmienność (volatility) jest na identycznym poziomie. Tak samo, jak i wyniki funduszów za ostatnie lata.

Ishares (EWC.US) vs Xtrackers (XCAD.UK)

Oba fundusze zachowują się bliźniaczo, gdyż akcje oraz ich wagowy udział w portfelu jest wręcz identyczny. Jeśli takie same fundusze się rozjeżdżają, to najprawdopodobniej jeden jest denominowany w innej walucie. Jednak jak wspomniałem nie ma to żadnego wpływu na naszą inwestycję. Warto sprawdzić jeszcze korelację z głównym indeksem kanadyjskiego rynku – TSX.

Wykres Ishares Msci Canada ETF vs TSX

Możemy zauważyć, że wyniki do 2020 były silnie skorelowane. W ostatnim okresie ETF zaczął notować lepszy rezultat niż indeks rynkowy. Jest to spowodowane lekkimi różnicami w wagach poszczególnych akcji w indeksie. Różnicę zrobiła spółka Shopify (350% wzrost r/r), na którą lekko większą ekspozycją mają badane przez nas ETF-y.

Rzućmy okiem na top 10 komponentów w obu przypadkach.

Top 10 komponentów ETF Xtrackers


Top 10 komponentów ETF iShares

Widzimy, że wagowo tu praktycznie żadnych różnic nie ma. Oczywiście fundusz iShares’a jest nieporównywalnie większy, więc udziały w danych spółkach, które posiada są dużo większe. Oferta funduszu Blackrock, czyli ETF-y iShares specjalizują się w tematyce geograficznej. Można tam znaleźć ETF prawie na każdy kraj, gdzie występuje mniej lub bardziej porządna giełda (z ciekawszych przykładów Katar, Indonezja, ZEA). Jednak jeśli jakiegoś ETF krajowego nie uda Ci się znaleźć w ofercie iShares, to na pewno będzie w ofercie innego funduszu – Global X. Tu już mamy cudeńka jak Pakistan, Argentyna, Kolumbia, Nigeria, Grecja. Jest w czym wybierać.

Wracając do Kanady, to wybór należy do Ciebie, albo wolisz większy fundusz, albo opłaty lekko niższe. Dane na stronach obu funduszy są przedstawione w bardzo podobny sposób, więc myślę, że nie będziesz miał problemu, aby się odnaleźć. Wybierzmy zatem do dokładniejszej analizy fundusz Xtrackers’a -> https://etf.dws.com/en-gb/LU0476289540-msci-canada-ucits-etf-1c/.

Najważniejsze dane jak roczne opłaty, wielkość funduszu, sposób wypłaty dywidendy oraz główne komponenty już znamy. Możemy przeczytać, że P/E funduszu wynosi 18,9. W przypadku liczenia tego wskaźnika przez fundusz musimy być bardzo uważni. Dla tych samych komponentów w przypadku funduszu iShares’a P/E wynosi 20,7. Po pierwsze fundusze nie uwzględniają w liczeniu P/E spółek, które odnoszą straty. Po drugie jeśli jesteśmy zainteresowani danym rynkiem, to dlatego, że wyceny są tam atrakcyjne oraz chcielibyśmy mieć ekspozycję na największe krajowe spółki. Zatem korzystając np. z marketscreener.com możemy na własną rękę policzyć średnią P/E, P/B, czy stopę dywidendy dla np. 10 największych spółek. Oczywiście stopy dywidendy nie ma potrzeby liczyć na własną rękę, gdy mamy do czynienia z ETF-em wypłacającym dywidendę (wystarczyć spojrzeć na historię wypłat).

100% środków funduszu ulokowane jest w papiery wartościowe denominowane w dolarze kanadyjskim. Zatem tylko wahania pomiędzy PLN, a CAD będą wpływać na wynik naszej inwestycji niezależnie od tego w jakiej walucie denominowany jest fundusz. Jeśli wartość funduszu wzrośnie o 10%, ale w tym czasie złotówka umocni się względem dolara kanadyjskiego o 10%, to wynik naszej inwestycji będzie równy w przybliżeniu 0%. Jeśli ktoś lubi nadmierne bezpieczeństwo, to może zabezpieczyć się na rynku FOREX przeciwko umocnieniu się złotówki względem dolara kanadyjskiego, czyli powinien zająć długą pozycję na złotówkę na parze walutowej PLNCAD. Wracając do przykładu, to w takim przypadku, gdy złotówka umacnia się 10% względem CAD, to zyskujemy 10% na kontrakcie terminowym, czyli nasz łączny wynik to nie 0%, a 10%. Jednak co w przypadku, gdy fundusz zanotuje 10% straty, a do tego złotówka osłabi się 10%? Wtedy sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie i nie jest już tak kolorowo.


Możemy sprawdzić również na jakie sektory nabędziemy ekspozycję. W tym przypadku są to przedsiębiorstwa finansowe w 37% (trzy banki stanowią top 5 funduszu według wagi). Jako, że Kanada słynie z surowców, to mamy tutaj spory udział związany z ich wydobyciem,  energią i jej transportem.

ETF jest dostępny na głównych europejskich giełdach (Londyn, Xetra, Szwajacaria).

Czas powrócić do śmierdzącego tematu, jakim jest pożyczanie akcji (securities lending) przez zarządzających ETF-em innym instytucjom. To zjawisko staje się coraz bardziej popularne, a w ostatnim roku w ten sposób fundusze ETF zarobiły dodatkowe 400 miliony dolarów. Brzmi nieźle, przez to wynik fundusz jest nawet lepszy niż benchmark, a koszty dla klientów mogą być niższe. Jednak jak to wygląda w rzeczywistości? Fundusz pożycza nabyte udziały instytucjom finansowym, które chcą akcje danego przedsiębiorstwa „shortować” (grać na spadki). Po pewnym czasie „shortujący” odkupuje z rynku pożyczoną akcję i zwraca ją funduszowi. Normalnie istniałoby ryzyko, że druga strona zbankrutuje i akcji nie będzie w stanie zwrócić, co byłoby tragiczne w skutkach dla funduszu ETF i jego wyników. Jednak, aby do takiej transakcji doszło instytucja finansowa musi dać gwarancję (zabezpieczenie) w postaci najczęściej obligacji skarbowej o wartości pożyczonej akcji.

Na przykładzie naszego funduszu możemy zauważyć, że obecnie prawie 20% akcji należących do funduszu jest wypożyczonych. Wartość zabezpieczenia operacji względem wartości pożyczonych akcji wynosi obecnie 105%. Zatem teoretycznie możemy być bezpieczni, gdyż obligacje skarbowe, w tym przypadku Niemiec i Francji gwarantują nam, że nawet w przypadku bankructwa drugiej strony nic się nie stanie. Jednak, co jeśli stopy procentowe wzrosną, a zarazem cena obligacji drastycznie spadnie? Drastycznie, ponieważ w erze gdy oprocentowanie obligacji skarbowych jest na negatywnym poziomie, nawet niewielki wzrost stóp procentowych przekłada się na duży spadek ceny obligacji. Teoretycznie fundusz zarabia w ten sposób 0,11% rocznie. Jednak, czy warto? Wydaję mi się, że nie i gdy istnieje możliwość zainwestowania w fundusz, który nie bawi się w pożyczanie swoich aktywów, to właśnie taki wybieram.

Uważam, że na początek tyle wiedzy Ci wystarczy. Im więcej ETF-ów przeanalizujesz, im bardziej oswoisz się ze stronami emitentów, tym szybciej i efektywniej będzie Twoja analiza przebiegać. Oczywiście warto również przejrzeć prospekt danego funduszu, aby nie wpaść w pułapkę, w przypadku np. mniejszych, mniej znanych funduszy. Inwestując w fundusze z replikacją fizyczną, z historią na rynku oraz ze sporą ilością aktywów, którymi zarządzają, żaden psikus nie powinien Cię spotkać.

O ile wyszukiwanie i analizę ETF-ów pod kątem geograficznym mamy za sobą, to chciałbym jeszcze pokazać Ci kilka sztuczek jak znajdować ETF-y tematyczne. Załóżmy, że chcesz nabyć ekspozycję na rosnące ceny ropy naftowej poprzez spółki zajmujące się ją produkcją, obróbką, sprzedażą. Uważasz, że nie znasz się na tyle, aby wybrać jedną spółkę, więc zamierzasz posłużyć się ETF-em. Kojarzysz, że największa spółką w branży jest Exxon Mobil. Wpisujesz w wyszukiwarce frazę „ETF-s with Exxon Mobil”, pierwsze odniesienie będzie do strony etfdb.com. Na tej stronie ukaże Ci się lista ETF-ów według wagi, którą stanowi w funduszu Exxon Mobil.

Oczywiście kilka ETF-ów nie ma nic wspólnego z rynkiem wydobycia ropy (np. ETF dywidendowe, czy powiązane z SP 500). Z tych mających, do dogłębnego przeanalizowania mogę Ci polecić XLE, IYE, IXC, FILL, IGE. Różnią się one ekspozycją na dane spółki. Jedne skupiają się bardziej na spółkach wydobywczych, inne znów na spółkach paliwowych (sprzedających ropę). Oczywiście w wielu przypadkach firmy zajmują się całym procesem od wydobycia, przez przetworzenie do sprzedaży. Ponadto warto zwrócić uwagę na korelację poszczególnych ETF-ów względem siebie, jak i względem cen surowca.

Ostatni już przykład na dzisiaj, to dajmy na to rynek uranu. Jesteś zainteresowany nabyciem ekspozycji na spółki zajmujące się wydobyciem tego surowca. Wpisujesz w gogle „Uranium stocks ETFs”. Ponownie pierwsza opcja to etfdb.com.

W tym przypadku mamy dwa ETF-y, które powinny umożliwić nam nabycie ekspozycji na sektor uranu. Już na pierwszy rzut oka widzimy różnice w obu wynikach obu ETF-ów. Roczny zwrot różni się o 5 p.p., a sam dzienny jest wręcz odwrotny. Musisz tutaj zwrócić na składniki danego ETF-u, czy rzeczywiście są one powiązane z sektorem wydobywczym oraz fizycznym uranem. W tym przypadku dużo lepszym wyborem jest URNM, jednak, aby Ci wytłumaczyć dlaczego, to musiałbym napisać dokładny artykuł na temat rynku uranu.

Krótko jeszcze muszę wspomnieć, że istnieją ETF-y inverse, które pozwalają grać na spadki danego indeksu. Fundusz inwestuje środki inwestorów w instrumenty pochodne, które pozwalają nabyć pozycję, która pozwala zarobić na spadkach.

SP500 (^SPX) vs SH.US (ProShares Short S&P500)

Widzimy dokładnie odwrotną korelację pomiędzy SP500 i ETF-em inverse na SP500. Możemy znaleźć również ETF inverse x3, który będzie wykorzystywał potrójną dźwignię, jednak to temat już na zupełnie inną dyskusję. Samo shortowanie rynku sterowanego przez banki centralne jest bardzo niebezpieczne (nieograniczone straty), więc z lewarem x3, to dopiero nieciekawa zabawa.

Podsumowując ETF-y są świetną możliwością zdywersyfikowanego inwestowania. Niskie koszty, wynik inwestycyjny na poziomie rynku, mała czasochłonność, to i dużo więcej przemawia za ETF-ami. Jednak nie popieram ślepego inwestowania w największe wskaźniki giełdowe, jak to radzi większość speców, którzy twierdzą, że giełda w długim okresie, to zawsze rośnie o średnio 8% rocznie. Nie do końca, tak to działa. Amerykańska giełda w stagflacyjnym okresie 1968-1982 straciła realnie 70%. Ktoś kto zainwestował w SP500 w 2000 roku musiał czekać 15 lat, aby wyjść na zero. Ktoś kto zainwestował w Nikkei225 w 1990 roku po 30 latach wciąż jest ponad 30% na minusie. Jednak właśnie ETF-y dają nam możliwość przenoszenia naszego kapitału od regionów/sektorów przewartościowanych, do tych przez rynek zapomnianych, które obecnie są atrakcyjnie wycenione. W długim okresie zawsze następuje „mean reversion”, którą jeśli będziemy potrafili umiejętnie wykorzystać, to będzie działać na naszą korzyść. Temat rynków wschodzących, które w ostatniej dekadzie zostały z tyłu za amerykańską giełdą oraz ich potencjału na najbliższą dekadę zostanie poruszony w przyszłości na portalu.

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości odnośnie tego artykułu lub inwestowania poprzez ETF-y, to śmiało pisz w komentarzu.

Kapitaliści wszystkich narodów łączcie się!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *