Kupuj, gdy leje się krew? Co słychać w Państwie Środka? Analiza rynku.



Ostatnimi czasy, gdy wydaje się, że na rynku chińskim wszystko co najgorsze jest już za nami, nadchodzi kolejne wydarzenie, które wstrząsa giełdą. Najpierw była to wojna celna z USA, potem „delisting” wielu chińskich firm z amerykańskich giełd oraz groźba kontynuacji tego zjawiska. Następnie chiński regulator zaczął odstraszać inwestorów. 2,8 miliardy dolarów kary dla Alibaby, uderzenie regulacjami w spółki z branży technologicznej, nie wspominając nawet o branży prywatnych korepetycji, gdzie nakazano prowadzić działalność non-profit. Więcej na ten temat możesz przeczytać w obszernym raporcie na temat rynków wschodzących: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/rynki-wschodzace-raport-inwestycyjny-2021/. Kiedy już wydawało się, że sentyment na rynku się uspokoi, nadeszła saga z Evergrande, która znów wzbudziła panikę wśród inwestorów. W końcu nie ma się, co dziwić, na skraju bankructwa stanął drugi największy chiński deweloper z długiem opiewającym na 300 miliardów dolarów.

W mojej opinii sprawa oczywiście jest poważna, jednak nie tak bardzo jak większości się wydaje. Twierdzę, że Chińska Partia zachowa się w dużo bardziej kapitalistyczny sposób niż miało to miejsce w przypadku USA oraz pozwoli upaść firmie, która nadużywała lewaru oraz ryzyka moralnego. Oczywiście będzie to upadek kontrolowany, gdzie tysiące niedokończonych projektów zostaną sfinalizowane przez innych, zdrowszych bilansowo deweloperów. Kluczem dla Partii jest zachowanie spokoju społecznego i to właśnie miejscowych klientów firmy, którzy wpłacili depozyt na przyszłe mieszkanie, Partia zadowoli w pierwszej kolejności. Obligatariusze z zagranicy na swoją część będą musieli dłużej poczekać, jeśli w ogóle ją otrzymają. Oczywiście spółka ma mnóstwo aktywów (grunty, nieruchomości), które w procesie restrukturyzacji może spieniężyć.

W wyniku przedstawionego zbiegu wydarzeń chińska giełda jest jednym z nielicznych rynków, który w tym roku notuje straty.
Nasdaq (zółty) vs iShares China (niebieski)

Jak widzisz korelacja pomiędzy Nasdaqiem, a ETF-em iShares na Chiny, gdzie główną rolę grają spółki technologiczne była na dosyć wysokim poziomie. Zmieniło się, to w 2021 roku, gdy amerykański rynek rośnie bez opamiętania, a na chińskim co chwilę wyskakuje nowy trup z szafy.

Zatem, czy warto obecnie zwiększyć swoją ekspozycję na chiński rynek, czy w obliczu wielu zagrożeń, zwłaszcza ze strony Chińskiej Partii Komunistycznej lepiej swój kapitał ulokować gdzie indziej? Miejmy jednak na uwadze fakt, że prawdopodobnie za kilka lat, to chińska gospodarka będzie największa na świecie mierząc za pomocą PKB nominalnego.


Jeszcze na początku XXI wieku głównym parterem handlowym 75% państw były Stany Zjednoczone. Dziś sytuacja się lekko zmieniła. Chiny stają się hegemonem na wielu płaszczyznach.

Chińska ogromna inicjatywa infrastrukturalna pt. „Jeden Pas, Jedna Droga”, to temat na inny artykuł. Rzućmy tylko okiem na popyt na podstawowe surowce, jaki jest generowany z Państwa Środka.

Nie może zatem dziwić fakt, że ostatnie spowolnienie w chińskiej branży budowlanej wywołało spadek cen rud żelaza o prawie 50%. Warto również zwrócić uwagę, że popyt konsumpcyjny, jak i klasa średnia w Chinach będzie wciąż w solidnym trendzie wzrostowym.

W kolejnej dekadzie chińska klasa średnia ma wzrosnąć o 453 miliony ludzi. Jest to ogromna liczba, nie wspominając nawet o Indiach, gdzie coraz więcej spółek chiński planuje wejść.

Oczywiście mamy tutaj do czynienia z dwiema stronami medalu. Z jednej Chiny wciąż czeka spory rozwój gospodarczy, a spółki zwłaszcza te technologiczne są dużo atrakcyjniej wycenione względem amerykańskim konkurentów. Z drugiej strony trzeba mieć na uwadze ryzyko polityczne. Jeśli Partia uzna, że działalność jakiejś spółki nie przyczynia się do wzrostu „wspólnego dobrobytu” w narodzie, to może zostać uderzona nowymi regulacjami, karami ze strony rządzących. Albo jesteś z nami i działasz na naszych zasadach, albo Cię zniszczymy. W USA rządy boją się korporacji, a w Chinach korporacje boją się rządu.

Również wśród znanych inwestorów uczucia na temat sporej przeceny na rynku chińskim są solidnie zdywersyfikowane. Z jednej strony Ray Dalio, który uważa, że mamy do czynienia ze zmianą na światowym gospodarczym tronie, a sam śmiało inwestuje w chińskie spółki (np. Alibaba), czy ETF-y ze sporą ekspozycją na ten kraj. Również wspólnik Warrena Buffetta, czyli Charlie Munger w maju 2021 zakupił 37 mln dolarów udziałów Alibaby (dziś warte kilkadziesiąt procent mniej 😊). Z drugiej strony pojawiają się również niedźwiedzie.

Kto ma rację? Najbliższa dekada nam na to pytanie odpowie. Każdy ma swoje przemyślenia, własne cele inwestycyjne, własną awersję do ryzyka. Moje zdanie na temat chińskiego rynku jest optymistyczno-sceptyczne. Jednak warto pamiętać, że z każdym spadkiem cen akcji danego biznesu, ryzyko inwestycyjne maleje. Odwrotna sytuacja ma miejsce, gdy ceny rosną jak szalone. Jeśli posiadasz akcje świetnej, w Twojej opinii firmy, a w wyniku negatywnego sentymentu na rynku cena spadnie o 30%, to nie będziesz szczęśliwy, aby móc dokupić część biznesu na promocji? Rynek nie jest racjonalny, lawiruje on od euforii do paniki, a my jako inwestorzy długoterminowi musimy zwiększać ekspozycję na najlepsze spółki właśnie w okresie rynkowej paniki.

Jako pasjonat chińskiego rynku pragnę Wam przedstawić trzy spółki, które mają ogromne przewagi konkurencyjne, a w ostatnim okresie zostały przesadnie ukarane przez inwestorów.  Oczywiście nie twierdzę, że nie występuje potencjał do dalszych spadków. Przecież zawsze jeśli coś jest tanie, może być jeszcze tańsze i na odwrót. Trzeba jednak mieć świadomość, co  w portfelu się posiada. O ile wyceny amerykańskich spółek technologicznych (Facebook, Apple, Paypal) mnie personalnie odstraszają, nie wspominając nawet o Netflixie, czy Tesli, to na chińskim rynku otrzymujemy dużo więcej wartości za to co płacimy.

“Price is what you pay. Value is what you get.”

WARREN BUFFETT

Są również inwestorzy mający bycze podejście do Chin, jednak preferują spółki „value” typu Sinopec, czy np. China Mobile. Na temat spółki Sinopec oraz branży energetycznej pisałem więcej w raporcie na temat spółek surowców: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/czeka-nas-dekada-surowcow-szczegolowa-analiza-4-spolek-raport-inwestycyjny-rynku/. Dużo chińskich firm „value” to spółki z większościowym akcjonariatem Skarbu Państwa. Lekko mówiąc nie są one najefektywniej zarządzane, a w dodatku ich kapitał może być przeznaczany na różne dziwne cele np. skup aktywów od Evergrande (znamy dobrze ten model z Polski, gdzie spółki Skarbu Państwa finansują inne, mniej efektywne przedsiębiorstwa państwowe itd.).

ALIBABA

Na pierwszy ogień idzie ulubiona spółka wielu „value” inwestorów (Ray Dalio, Charlie Munger, Mohnish Pabrai). Alibaba została założona w 1999 roku przez Jack Ma, a jej wzrost na chińskim rynku e-commerce przez ostatnie kilkanaście lat jest naprawdę piorunujący.

Od 11,9 miliardów juanów w 2011 do ponad 700 miliardów juanów przychodu w 2021 roku. Jednak czym dokładnie zajmuje się spółka?

Mając na myśli Alibaba oczywiście mówimy o całym koncernie, a nie tylko o sklepie Alibaba,com stanowiącym 5% przychodów spółki. 87% przychodu stanowi działalność w sektorze e-commerce. Odbywa się ona za pomocą wielu stron/aplikacji w zależności od tematyki, lokalizacji oraz typu klientów („wholesale” pomiędzy przedsiębiorcami oraz „retail”, gdzie produkt trafia do konsumenta). Model biznesu e-commerce różni się od tego znanego nam za sprawą Amazona. Sieć stron/aplikacji Alibaby jest miejscem połączenia sprzedawcy oraz konsumenta. Spółka zarabia głównie na opłatach marketingowych (sprzedawcy płacą za pozycjonowanie na stronie), usługach premium oraz na kosztach transakcyjnych. Możesz dostrzec, że ekspansja zagraniczna jest dopiero w powijakach, a filie operujące na międzynarodowych rynkach (Ali Express, Lazada, czy Trendyol) stanowią zaledwie 5% przychodów spółki. Właśnie ekspansja na nowe rynki, gdzie rola np. Amazona nie jest jeszcze tak silna (Rosja, Indie), może w przyszłości stanowić klucz do dalszego rozwoju. Jednak warto mieć na uwadze również konkurencję krajową ze strony JD.com, którego modelu biznesu jest dużo bardziej porównywalny z Amazonem.

Alibaba rozwija również oprogramowanie w chmurze (Cloud Computing), które póki co stanowi 8% przychodów firmy.

Kolejna sekcja działalności to tzw. „Digital Media & Entertainemnt”,  gdzie główna rolę odgrywa serwis streamingowy Youku (można porównać ze znanym nam Netflixem).

Przez lata zyski spółki były zapewniane przez największy sektor działalności, czyli e-commerce, a reszta mniejszych, przyszłościowych inicjatyw leciała na stratach. Dopiero w ostatnim kwartale po raz pierwszy sektor oprogramowania w chmurze odnotował pozytywną wartość „Adjusted EBITDA” . Jednak warto mieć na uwadze, że odliczana jest tutaj spora wartość wynagrodzenia w akcjach dla zarządu/ pracowników. Oczywiście nie jest to wydatek pieniężny dla spółki, jednak rozwadnia strukturę akcjonariatu.

Nie podlega jednak wątpliwości, że w przyszłości oprogramowanie w chmurze będzie stanowić większą część przychodów spółki, a dzisiejsze inwestycje w innowacyjne inicjatywy również mogą się opłacić.

Nie da się omówić spółki Alibaba bez drugiego największego na świecie systemu płatności mobilnych, czyli AliPay. Jest to usługa firmy Ant Group, której 33% akcjonariatu stanowi właśnie Alibaba.

AliPay należące do Ant Group oraz WeChat, czyli usługa Tencenta, to dwie największe pod względem liczby użytkowników aplikacje obsługujące płatności mobilne. Żaden amerykański konkurent nie ma szans pod tym względem z chińskim potentatami rywalizować.

Właśnie od Ant Group zaczyna się cała historia, która doprowadziło do spadku cen Alibaby o ponad 50%.

W listopadzie 2020 roku, gdy akcje Alibaby notowały nowe maksima, do IPO szykowała się Ant Group. Wycena miała być na szalonym poziomie – 315 mld dolarów. Warto wspomnieć, że obecna giełdowa wartość Alibaby, to około 400 miliardów dolarów. Zysk netto Ant Group za ostatnie 12 miesięcy to około 10 mld dolarów (z czego 33% trafia do sprawozdania finansowego Alibaby).

IPO jak zapewne wiecie w ostatniej chwili zostało zablokowane przez rządzących. Jack Ma podpadł za swoje wypowiedzi na temat przestarzałego, państwowego systemu bankowego i zniknął na kilka miesięcy. Od tego czasu zaczęły się spore spadki na cenach akcji. Pod koniec 2020 roku regulator stwierdził, że Alibaba stosuje praktyki anty-konkurencyjne i ukarał ją grzywną w wysokości 2,75 miliarda dolarów (lekko ponad 10% rocznego zysku netto). Ceny akcji zanurkowały do poziomu 220 dolarów. Ostatnia fala regulacji ominęła spółkę. Jedynym wydarzeniem godnym uwagi było zmuszenie Alibaby przez Partię do pozbycia się udziałów w Mango Excellent Media. Uzasadnieniem okazał się fakt, że Alibaba zbudowała zbyt duże imperium medialne i lekko to przeszkadza rządzącym. Alibaba ma rok na pozbycie się 5% udziałów w spółce, które zakupiła 9 miesięcy temu. Póki co niezrealizowana strata na pozycji wynosi około 320 mln dolarów. Pomimo względnej ciszy sentyment na rynku sprawił, że od lutego cena akcji spadła o 45%.

Wracając do średnio lubianego przez Partię Jack’a Ma, to w 2013 odstąpił z roli CEO spółki, a 2019 roku z roli Prezesa Wykonawczego (Executive Chairman). Ostatnimi czasy po tajemniczym zaginięciu angażuje się on więcej w działalność charytatywną oraz zniwelował swój udział w spółce do poniżej 5%. W mojej opinii rządzący pokazują pazura, pragnąc mieć pełną kontrolę nad tym co się dzieje w kraju, a zwłaszcza nad systemem finansowym, czy przekazem medialnym. Na temat CBDC oraz eJuana więcej możesz przeczytać tutaj: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/cyfrowe-waluty-banku-centralnego-cbdc-czeka-nas-przyszlosc-z-wielkim-bratem/. Jednak uważam, że rządzący pragną, aby Alibaba, jak i chińska gospodarka dalej się rozwijała. Oczywiście zgodnie z ich wizją. Chińska Partia Komunistyczna jest świadoma, że skręt w stronę komunizmu oraz potencjalna nacjonalizacja nie sprawi, że Chiny będą królować na polu innowacyjności, czy staną się gospodarczą potęgą oraz prześcigną USA.

Zatem możesz się zastanawiać, co działo się od grudnia, że ceny akcji Alibaby spadły o ponad 30%. Tu w mojej opinii mamy do czynienia z rynkowym sentymentem. O ile regulacje oraz działania ze strony CPK uderzyły solidnie w niektóre branże, czy przedsiębiorstwa, to na działalność Alibaby nie miały większego wpływu. Jednak ryzyko w postrzeganiu zagranicznych inwestorów drastycznie wzrosło, co przyczynia się do jeszcze bardziej atrakcyjnej wyceny spółki.

Zanim pomówimy o wycenach, rzućmy jeszcze okiem na rozwój spółki.

Obecnie ekosystem Alibaby może pochwalić się liczbą blisko 1,2 miliarda użytkowników. O ile wzrost na rynku chińskim może w nadchodzących latach spowolnić, to pole do popisu stanowią rynki zagraniczne, gdzie spółka posiada „dopiero” 265 milionów użytkowników rocznie.

W ostatnim roku przychody spółki wzrosły o ponad 40% r/r. Największy wzrost procentowo odnotowujemy w sektorze oprogramowania w chmurze. W najbliższych latach według analityków można spodziewać się wzrostu na poziomie 15-20%.

Przechodząc do wyceny fundamentalnej, to Alibaba nigdy nie była tak tania.

Wskaźnik cena/sprzedaż oscyluje wokół rekordowo niskiej wartości 3,6; a cena/wartość księgowa wynosi 2,7. Patrząc na suche liczby, to kupujemy biznes o wartości 400 miliardów dolarów, który będzie nam w najbliższych latach generował wolny przepływ pieniężny na poziomie 30 miliardów dolarów rocznie. Do tego dochodzi 73 miliardy dolarów gotówki oraz bardzo niska wartość oprocentowanego zadłużenia (zadłużenie netto wynosi ujemne 47 miliardów dolarów). Gratis otrzymujemy przy okazji spółkę Ant Group, którą rynek wycenił na ponad 300 miliardów dolarów (33% to udział Alibaby), która po koniecznej w oczach Partii restrukturyzacji może doczekać się swojego IPO.

O ile bardzo ciężko jest przeprowadzić analizę porównawczą, gdyż model biznesu, etap rozwoju oraz wielkość spółki jest na rynku rzadko spotykany, to rzućmy okiem na dwie metryki względem amerykańskiego giganta – Amazona.

Wyceniając dwie spółki na bazie przepływu pieniężnego z działalności operacyjnej, możemy dostrzec, że jeszcze pod koniec wartość cena/CFO była na identycznym poziomie w przypadku obu firm. Obecnie po 9 miesiącach spadków, to Alibaba jest ponad 2,5x tańsza w porównaniu z Amazonem.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku wyceny za pomocą EV/EBITDA. Podsumowując, historycznie Alibaba nigdy nie była tak tania oraz tak niedowartościowana względem amerykańskiego giganta.

Również przyglądając się wykresowi fundamentalnemu spółki widzimy, że mamy do czynienia ze sporym niedowartościowaniem waloru.

Jestem przekonany, że każdy analityk zgodziłby się z tezą, że obecnie akcje Alibaby są notowane sporo poniżej wartości fundamentalnej oraz będąc amerykańską firmą już dawno jej wycena przekroczyłaby bilion dolarów. Kluczowa kwestią jest jednak ryzyko wiążące się z chińską władzą oraz z przyszłymi potencjalnymi regulacjami. Ponadto warto zadać sobie pytanie jak CBDC wpłyną na działalność AliPaya?

Czy w mojej opinii cena akcji może spaść do 100 dolarów? Uważam, że jak najbardziej. Kolejne regulacje, kryzys finansowy, czy delisting z amerykańskiej giełdy może się do tego przyczynić. Ostatnią kwestią bym się specjalnie nie przejmował. Na ten temat więcej w dalszej części. Jednak śmiem twierdzić, że przy zmianie sentymentu inwestorów, uspokojeniu się sytuacji na chińskim rynku oraz stabilnym wzroście spółki, która póki co przeznacza sporą część zysków na rozwój oraz dalsze reinwestycje w przyszłościowe branże (np. sztuczna inteligencja) oraz na wykup mniejszych innowacyjnych firm, Alibaba pod koniec dekady może być warta na spokojnie dużo, dużo więcej. Podejmując decyzję inwestycyjną musisz się zastanowić, czy gdy akcje spółki zanurkują do przykładowych 100 dolarów, to spanikujesz i sprzedaż, czy dokupisz jeszcze większy pakiet.

Najlepszym znakiem na niedowartościowane spółki jest zwiększony skup akcji własnych, który ma opiewać na 15 miliardów dolarów (blisko 4% obecnej wartości). Nikt tak nie zna przecież wartości firmy jak osoby z wewnątrz. 😊

BAIDU

Baidu zostało założone w 2000 roku skupiając swoją działalność na rozwijaniu własnej wyszukiwarki internetowej. W 2005 roku zadebiutowało na NASDAQ zapewniając inwestorom dosyć pokaźną stopę zwrotu.


Czym zajmuje się obecnie chińska spółka o giełdowej kapitalizacji w wysokości 53 miliardów dolarów?

Działalność spółki możemy podzielić na 4 główne grupy. Po pierwsze jest to flagowy produkt, czyli wyszukiwarka internetowa (chiński odpowiednik Google). Udział w chińskim rynku oscyluje wokół 75%. Jednak warto mieć na uwadze, że mocno na rynku rozpycha się wyszukiwarka Sogou, czyli spółki zależnej Tencenta, który połączył ją ze swoim firmowym produktem, czyli aplikacją WeChat, z której korzysta blisko 800 miliardów Chińczyków.

Obecnie Baidu posiada większość udziału w rynku, a liczba użytkowników miesięcznie wynosi lekko ponad 500 milionów. Trzeba się jednak liczyć z faktem, że wraz z upływem lat siła Baidu na tym rynku będzie się kurczyć, co już z resztą obserwujemy ostatnio.

Jednak obecnie flagowy biznes Baidu stanowi sporą część przychodów spółki (w roku 2020 10,15 mld $ przy całym przychodzie 16,41 mld $, daje nam 62%).

Możesz dostrzec, że przychód z działalności wyszukiwarki internetowej (online marketing services) przez ostatnie lata maleje. Nawet sama spółka zaczęła się nazywać „liderem świata sztucznej inteligencji (AI) z silnym oparciem w internetowej branży”, przewidując, że w przyszłości, to nie jej początkowa działalność będzie stanowić o sile firmy.

Również przychody iQIYI, czyli największego gracza na chińskim rynku streamingowym posiadającego ponad 105 milionów płatnych subskrybentów (Netflix 210 milionów) nie chcą rosnąć. Chiński Netflix notowany jest na NASDAQ z tickerem: IQ, a wartość jego akcji zanurkowała od maja 2021 o 70%. Powodem jest po pierwsze brak przyrostu subskrybentów, a po drugie brak rentowności. Baidu posiada 56% udziałów w iQIYI, które zapewnia mu około 200 milionów dolarów straty na kwartał. Obecnie spółka stara się ograniczać straty podnosząc ceny oraz redukując wydatki na nowe produkcje. Z ostatniego raportu możemy wyczytać, że za 5 lat iQIYI powinno odnosić zyski. Jednak do tego czasu spora konkurencja na chińskim rynku może podebrać sporą część klientów.

Branżą, która bardzo szybko się rozwija jest oprogramowanie w chmurze, gdzie przychody spółki w ostatnim kwartale spółki wzrosły o 65% r/r.

Obecnie Baidu AI Cloud stanowi 7,8% chińskiego rynku oprogramowania w chmurze, który jest zdominowany przez omawianą już Alibabę. W najbliższych latach udział w tym ciastku nie musi wcale się zwiększać, aby spółka odnotowywała bardzo szybki wzrost przychodów z tej branży. Po prostu ciastko będzie rosło według analityków o 37% r/r przez najbliższe 5 lat. Jak widzisz chińscy giganci wiedzieli w jaką branżę kilka lat temu inwestować.

Aby dokładniej omówić pozostałe sektory oraz inwestycje spółki rzućmy okiem na dokładniejszy podział działalności.

Po omówieniu głównych źródeł przychodów spółki warto skupić się na wzrostowych, przyszłościowych inicjatywach, w które firma sporo inwestuje. Baidu pragnie zostać liderem branży sztucznej inteligencji na chińskim rynku. Można to zaobserwować np. za pomocą największej ilości złożonych patentów związanych z AI.

Tu głównym projektem jest Apollo, czyli autonomiczne auto oparte na oprogramowaniu w chmurze. Póki co jest to jeden z najbardziej zaawansowanych projektów tzw. „aut widmo” na chińskim rynku. Apollo przejechał już ponad 6 milionów mil. https://www.youtube.com/watch?v=AkI68JuhvUw

Pod względem uzyskanych licencji, jeśli chodzi o autonomiczne samochody Baidu nie ma sobie równych na chińskim rynku. Poza „smart cars” spółka za sprawą Apollo planuje wdrożyć innowację pt. „smart transport”, który dzięki oparciu systemu na chmurze umożliwiłby takie dostosowanie sygnalizacji świetlnej, że korki uliczne mogłyby ulec redukcji o 20-30%. Oczywiście nie można zapomnieć o tzw. „robotaxies”, czyli autonomicznych taksówkach, których ilość według prognoz spółki ma wynieść 12 tys. w 2025 roku. W tej branży Baidu weszło w kooperację z chińskim Uberem, czyli Didi.

Warto zaznaczyć, że na wydatki związane z badaniem i rozwojem (R&D) spółka przeznacza około 18% swojego przychodu (poniżej 10% w przypadku Alibaby, czy Tencenta). W samym ostatnim roku na projekt Apollo alokowano blisko 10 miliardów juanów. Podczas, gdy konkurenci z branży samochodów elektrycznych czyli Nio i Li Auto przeznaczyli na rozwój samochodów autonomicznych łącznie 2 miliardy juanów. Biznes generujący spółce stałe, ogromne przepływy pieniężne sprawia, że dziś Baidu ma przewagę nad młodszymi, nierentownymi firmami, które dziś marzą o wejściu na dany, innowacyjny rynek.

Kolejnym projektem jest Jidu, czyli „smart electric car”, nad którym spółka pracuje wraz z holdingiem Zheijang Geely Group. Choć może wydawać Ci się, że o drugiej chińskiej firmie nie słyszałeś, to w zeszłym roku sprzedała ona ponad 2 milionów samochodów oraz posiada m.in. Volvo. Obie strony planują wypuszczenie auta na rynek w 2023 roku oraz jego sprzedaż na poziomie 200 tys. sztuk w 2025. W sojuszu 55% udział ma Baidu oraz 45% holding Geely.

Kolejne branże przyszłości, w których spółka bardzo szybko się rozwija to e-leczenie (Baidu Health), jak również półprzewodniki najnowszej generacji, tak aby uniezależnić Chiny od amerykańskich producentów (Nvidia, Qualcomm). Za to spółka zależna Xiaodu operuje w branży „smart speakers” oraz ma na celu m.in. ułatwić mobilną komunikację pomiędzy osobami starszymi, których w Chinach przybywa, a ich opiekunami.

Rzućmy okiem na potencjalny wzrost branż na chińskim rynku, w które mocno inwestuje spółka.

Jak widzisz średni przewidywany wzrost na najbliższe 5 lat dla powyższych sektorów to ponad 30% r/r. Rynki na których spółka pragnie operować w 2025 roku będą warte 5,5 biliona juanów. Przy 10% obecnym udziale przychody spółki wynosiłyby 550 miliardów juanów (obecnie 120 mld juanów). Oczywiście możliwe, że trochę się zagalopowałem, jednak po kilku latach marazmu w  przychodach analitycy przewidują wzrost o 15% r/r przez najbliższe trzy lata.

Przechodząc do wyceny, to od lutego 2021 wartość spółki spadła o ponad 50%. Oczywiście wcześniejszy „run” opierał się na euforii wywołanej coraz większym postępem prac nad Apollo, ogólnym szaleństwem na rynku EV oraz zakupem akcji przez Cathie Wood oraz jej ARK autonomous technology & robotics ETF. Co ciekawe właśnie w lutym tego roku Baidu zaraz za Teslą było na 3 miejscu wśród aktywów ETF-u. Następnie, gdy wartość akcji zaczęła spadać, również słynna Cathie Wood zaczęła pozbywać się udziałów. Jej ETF działa według formuły kupuj, gdy rośnie, sprzedawaj, gdy spada. Dziś Baidu stanowi 18 pozycję we wspominanym ETF-ie.

Obecną wartość spółki na poziomie 53 miliardów dolarów naprawdę ciężko uzasadnić. Ostatnie spadki były wywołane głównie sentymentem na rynku chińskim, a regulacje w żaden biznes firmy Baidu nie uderzyły. Spółka posiada 26 miliardów dolarów gotówki (przy 5 mld dolarów oprocentowanego zadłużenia)! Czyli blisko połowę giełdowej wartości. Ponadto inwestycje w spółkach zależnych (poniżej 50% udziałów), jak np. Trip.com Group (12% udziału w spółce wartej 40 mld dolarów) stanowią 15,6 miliardów dolarów. Całkiem nieźle możesz się ustawić kupując spółkę za 53 miliardy dolarów oraz otrzymując tyle gotówki, spółek „córek”, masę innowacyjnych inwestycji, 75% udziału na rynku wyszukiwarek internetowych, ponad 100 milionów płatnych użytkowników portalu streamingowego i wiele więcej.

Główne wskaźniki wyceny dzięki obecnej przecenie są na jednym z najniższych poziomów w historii spółki. Ponadto EV/EBITDA wynosi 5,5; co w tej branży i przy takich perspektywach jest wartość śmiesznie niską. Amerykański dużo większy konkurent Alphabet (Google) operuje na EV/EBITDA w okolicach 20. Co więcej ROIC na poziomie 15% przy spółce z tak dużymi nakładami inwestycyjnymi, w póki co nierentowne przedsięwzięcia naprawdę robi wrażenie.

Jeżeli, ktoś chce nabyć ekspozycję na technologie przyszłości, ale nie za pomocą młodych spółek o szalonych wycenach, które przepalają masę kapitału, to Baidu, w mojej opinii, jest rozwiązaniem wartym rozważenia. W zamian otrzymujemy firmę, która od lat generuje sporo gotówki (przepływ z działalności operacyjnej prognozowany na najbliższe 12 miesięcy na poziomie 5,5 miliarda dolarów) oraz reinwestuje ją w bardzo zaawansowane technologie, dla których rynek rośnie w zabójczym tempie. Warto zauważyć, że przy okazji rynek chiński jest około 4 razy większy niż amerykański oraz obecnie jest naprawdę wyjątkowo tani. Oczywiście są również ku temu powody.

Spółka nie wypłaca dywidendy, lecz częstuje akcjonariuszy skupem akcji własnych. Od 2020 roku Baidu skupiło blisko 2,5 miliarda dolarów udziałów, a do końca 2022 roku planuje skupić kolejne 2 miliardy dolarów.

Baidu – liczba akcji w obiegu

Jest to widoczne na wykresie liczby akcji w obiegu. Jednak co się stało na początku 2021 roku, że liczba akcji tak wzrosła? Spółka weszła również na giełdę w Hongkongu, aby zabezpieczyć się przed potencjalnym delistingiem z amerykańskiej giełdy. Zebrała w ten sposób 3,1 miliarda dolarów, które w 50% przeznaczyła na dalsze inwestycje w sztuczną inteligencję. Dla akcjonariuszy najważniejsze jest to, że spółka skupowała udziały, gdy były po 150 dolarów, a emisję na rynku w Hongkongu przeprowadziła w momencie, gdy cena akcji wynosiła 260 dolarów. Zarząd miał niezłego nosa 😊.

W mojej opinii Baidu jest spółką „value”, która powoli przeradza się w spółkę „growth”. Ponadto twierdzę, że tzw. „margin of safety” jest na bardzo wysokim poziomie, a potencjał do wzrostu ogromny, jak i rynki, w które inwestuje spółka. Oczywiście występuje tutaj ponownie ryzyko polityczne, jak i zarządu, który przez lata mając nadmiar gotówki dokonał kilku nietrafionych inwestycji.

TENCENT

Na koniec raportu omówimy sobie w skrócie największą chińską spółkę, której akcje straciły 40% od lutego 2021. Warto jednak wspomnieć, że ostatnia dekada należała do chińskiego giganta technologicznego, a inwestycja w Tencenta byłaby dużo bardziej opłacalna niż w amerykańskie „techy”.

Z ciekawostek koncern medialny Naspers Limited, który jest największą spółką na afrykańskim kontynencie (posiadana przez holenderski holding Prosus) zakupił w 2001 roku 46,5% udziału w start-upie, jakim wtedy był Tencent. Od tego czasu wartość spółki wzrosła bagatela 500x. Obecnie Naspers posiada 30% udziałów w chińskim gigancie.

Na czym zarabia spółka warta obecnie ponad 550 miliardów dolarów?

Powyższy wykres dobitnie pokazuje stały wzrost przychodów spółki kwartał do kwartału. Oczywiście z racji coraz większych wartości nominalnych nie jest to procentowy szalony przyrost z poziomu początku ostatniej dekady, lecz około 20% r/r. Ponadto możemy zaobserwować podział na 4 główne grupy przychodów (media społecznościowe, gry, reklamy oraz fintech i usługi dla firm). My się tym nie zadowolimy i rzucimy okiem cały ekosystem Tencenta.

Jak widzisz produkty Tencenta mogą zadbać o całe Twoje życie. Zacznijmy od komunikatorów oraz mediów społecznościowych, czyli QQ oraz bardziej popularnego WeChat (w Chinach Weixin). WeChat posiada ponad 1,2 miliarda użytkowników oraz jest w oczach Chińczyków tzw. „App for everything”, gdyż łączy w sobie Facebook’a, PayPal’a, What’s App, Google Maps, a nawet Zoom’a. Za pomocą tej aplikacji możesz zrobić wszystko to, co kojarzy Ci się z serwisami, o których wspomniałem. WeChat obok amerykańskich odpowiedników jest jednym z największych mediów społecznościowych na świecie. Oczywiście możesz również za jego pomocą opłacić rachunki, grać w gry, zamówić taksówkę, czy zarezerwować stolik w restauracji. Jednak o ile dużo mówi się o kwestiach związanych z prywatnością w przypadku Twittera, czy Facebooka, to WeChat nie przejmuje się zbytnio tym, że według wielu rankingów okupuje on ostatnie miejsce pod tym względem. Ściśle współpracuje on z chińskim rządem, udostępniając wszystkie niezbędne dane o obywatelach. Mam tu na myśli zapisy konwersacji, rozmów, czy lokalizacji. Co więcej cenzuruje on treści niewygodne dla chińskiego rządu oraz potrafi rozpoznać niebezpieczne zagęszczenie ludzi, które mogło by się okazać np. protestem antyrządowym. Tencent ma świadomość, że albo jest z władzą, albo przeciwko niej. Usługi firmy są używane przez zdecydowaną większość Chińczyków, dlatego są kluczowe dla funkcjonowania programu masowej inwigilacji, jaki w Chinach postępuje. Oczywiście drugi technologiczny gigant, czyli Alibaba również z władzą kooperuje jeśli chodzi o „system zaufania społecznego”. O ile w Polsce możesz pobrać aplikację WeChat, to w Indiach, USA czy Rosji w wyniku decyzji władz zostało to zakazane.

Ponadto na grafice przedstawiającej ekosystem Tencenta możesz zobaczyć, że operuje on również w branży e-medycyny, wideokonferencji, e-booków, muzyki, gier, czy streamingu video. Wielki brat w postaci usług Tencenta potrafi zorganizować przeciętnemu Chińczykowi dzień od świtu do zmroku 😊.

Ponadto warto mieć na uwadze, że wartość udziałów Tencenta w notowanych na giełdzie spółkach wynosi na koniec drugiego kwartału 225 miliardów dolarów! Inwestując w akcje Tencenta nabywamy ekspozycję również na:

9% szwedzkiej firmy Spotify

5% amerykańskiego producenta samochodów elektrycznych, czyli znaną każdemu Teslę

8% innej głośnej firmy związanej z EV, czyli NIO

20% chińskiego giganta handlu elektronicznego JD.com

16% chińskiej spółce Pinduoduo skupiającej się na e-commerce w branży rolniczej (300 mln użytkowników oraz 120 mld dolarów kapitalizacji giełdowej)

7% chińskiego Ubera, czyli spółkę Didi

100% Riot Games (amerykański producent League of Legends)

40% Epic Games (amerykański producent Fortnite, najbardziej dochodowa gra na świecie w 2019 roku)

5% francuskiego giganta gier wideo Ubisoft

5% amerykańskiego giganta gier wideo Activision Blizzard

25% Sea Limited, singapurskiego giganta e-commercu, gier oraz płatności mobilnych, który koncentruje się na rynku Azji Południowo-Wschodniej

Udziały w wielu, innych innych firmach, w tym w wielu międzynarodowych producenctów gier oraz Discord, Reddit i nie tylko.

Przechodząc do sprawozdań finansowych spółki, to bilans jest czysty jak łza.

Przez lata dług spółki pokrywa się w gotówce oraz krótkoterminowych inwestycjach. Czyste, oprocentowane zadłużenie stanowi zaledwie 1,5 EBITDA. Tencent przez lata jest świetnie zarządzany. Jest to oczywiste dla spółki, która w kilkanaście lat od zera stała się jedną z największych firm na świecie.

Warto mieć na uwadze, że branże technologiczne, w których operuje spółka są wysoko marżowe.

Tencent nie odstaje pod względem marży EBIT-u od amerykańskich gigantów (Facebook, Microsoft) oraz wygląda dużo lepiej od Twittera, czy Paypala. Oczywiście na takim szczeblu nie ma dwóch takich samych biznesów.

Co więcej spółka operuje na bardzo solidnym ROIC-u, czyli zwrocie z kapitału zainwestowanego, który jest ulubioną metryką duetu Buffett & Munger.

Średni ROIC dla Tencenta za ostatnie 5 lat oscyluje wokół 18%. Jak widzisz jest to wartość zbliżona do innych światowych gigantów.

Po obecnych przecenach na rynku chińskim, o których już była mowa, Tencent wskaźnikowo jest najatrakcyjniej wyceniony od dawna.

Obecnie za 550 miliardów dolarów kupujemy spółkę bardzo atrakcyjnie wycenioną, która będzie rozwijać się w tempie 15-20% rocznie, generując za 2-3 lata po 30 miliardów dolarów w zyskach oraz wolnym przepływie pieniężnym (forward P/E na poziomie 18). Ponadto wskaźniki jak np. EV/EBITDA 18, czy Price/Sales 7, nigdy w historii spółki nie były na tak niskim poziomie. Odnośnie dywidendy, to jest ona bardzo skromna (0,4% yield), a spółka podobnie jak większość światowych gigantów reinwestuje większość w dalszy, innowacyjny rozwój.

Niedowartościowanie waloru spółki według wyceny fundamentalnej możemy również zaobserwować na wykresie od FAST Graphs.

Warto pamiętać, że ostatnia fali regulacji uderzyła w spółkę. Po pierwsze spółka córka Tencent Music (56% udziału Tencenta) straciła ostatnio 75% swojej giełdowej wartości, gdyż chiński regulator kazał zrzec się firmie wyłącznych praw do utworów. Do tej pory blisko 80% chińskiej, muzycznej biblioteki mogło być odsłuchane tylko i wyłącznie za pomocą Tencent Music. Wyobraź sobie, że tylko Spotify ma prawo do odtwarzania większości europejskich piosenek 😊. Obecnie Tencent Music będzie musiał rywalizować na bardziej rynkowych warunkach.

Ucierpiał również segment gier, gdyż chiński regulator zarządził, że młodzież poniżej 18 roku może spędzać tylko 3 godziny tygodniowo grając w gry (piątek, sobota, niedziela od godziny 18 do 19 😊). To właśnie ta część społeczeństwa stanowiła znaczący popyt na gry emitowane przez firmę Tencent.

Sytuacja inwestycyjna wygląda podobnie jak w przypadku Alibaby, czy Baidu. Wycena oraz perspektywy wzrostu są mega atrakcyjne. Na innych rynkach ze święcą szukać technologicznych gigantów inwestujących w przyszłość o wycenie przypominającej nudną spółkę „value”.

Opanowanie chińskiego rynku przez Tencenta oraz Alibabę najlepiej ukazuje poniższa grafika. Oczywiście również te spółki mogą najbardziej oberwać, jeśli w życie będą wchodzić kolejne regulacje anty-monopolowe.

Wszystkie trzy spółki przedstawione w raporcie mają niekończące się możliwości rozwoju oraz zwiększania swojego udziału w innowacyjnych rynkach. Również łączy je to, że nigdy nie były tak atrakcyjnie wycenione. Jeśli chiński regulator, z którym technologiczni giganci muszą mieć po drodze nie będzie bardzo przeszkadzał, to analizowane przez nas firmy czeka świetlana przyszłość pod względem rozwoju, jak i gotówki generowanej dla akcjonariuszy. Książkowa maksyma „im większe ryzyko, tym większa potencjalny zysk/strata” znakomicie się sprawdza w przypadku chińskiego rynku. Personalnie daje bardzo małe szanse, że Chińska Partia Komunistyczna pójdzie drogą stworzoną przez Marksa, czyli od feudalizmu przez kapitalizm do rewolucji socjalistycznej. Marks twierdził, że realny socjalizm nie ma prawa się udać bez wcześniejszego etapu tworzenia bogactwa przez kapitalistów. Tak również Marksiści tłumaczą niepowodzenie socjalizmu w bloku wschodnim, na Kubie, czy w Wenezueli. W mojej opinii, w najgorszym przypadku chińscy prywatni giganci będą ściśle regulowani oraz posłuszni wobec rządzących, przekazując im wszystkie dane konieczne do zarządzania gospodarką, jak i do kontrolowania obywatela. W Chinach na pierwszym miejscu jest rząd, a na drugim największe korporacje, które działają na jego zasadach. Nie bez przyczyny do Chin nie wpuszczono Facebooka, Google, czy Twittera. Zobaczmy tylko jaki wpływ na polityczny przekaz mają te firmy. Chińska władza na coś takie sobie pozwolić nie mogła i wykreowała swoich gigantów, którzy w zamian mają być Partii posłuszni.

Po ostatniej panice na chińskim rynku, w top 10 największych spółek według giełdowej kapitalizacji nie znajdziemy żadnej firmy z Państwa Środka.

Twierdzę, że ten stan rzeczy nie potrwa zbyt długo.

Jakie jest Twoje zdanie na temat inwestycji w chińskie spółki? Preferujesz omawianych technologicznych gigantów, nudne spółki „value” pokroju Sinopec, China Mobile, czy może z pewnych względów omijasz szerokim łukiem ten kraj (zbyt duże ryzyko, totalitarny system inwigilacji jednostki, prześladowania Ujgurów)? Napisz w komentarzu, a my w kolejnych raportach będziemy poszukiwać kolejnych niedowartościowanych rynków, spółek, które mogą być atrakcyjną lokatą dla kapitału w tych szalonych czasach.

Z wolnorynkowym pozdrowieniem!

Bartosz Baran

P.S: Ekspozycję na rynek chiński można nabyć również za pomocą ETF-u na Chiny np. iShares’a (MCHI), gdzie 25% wagi stanowią trzy omawiane przez nas spółki, a w pozostałych zapewne Tencent i Alibaba posiadają spore udziały 😊

Materiał nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

Przedstawione treści nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych ani informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną w rozumieniu Rozporządzenia PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) NR 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku) oraz uchylające dyrektywę 2003/6/WE Parlamentu Europejskiego i Rady i dyrektywy Komisji 2003/124/WE, 2003/125/WE i 2004/72/WE, ani też rekomendacji, o których mowa w Ustawie z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi.
Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Wolnorynkowykapitalizm.pl oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.

14 thoughts on “Kupuj, gdy leje się krew? Co słychać w Państwie Środka? Analiza rynku.”

  1. Kolejny świetny artykuł, wielkie dzięki 🙂

    Mógłbyś powiedzieć co sądzisz o ETF-ie KWEB? Jest bardziej zorientowany na spółki technologiczne i również ok. 25% wagi to spółki przez Ciebie wymienione. Co prawda jest bardziej narażony na zmiany, ale dzięki temu jego cena spadła w wyniku regulacji o ok. 40% i wydaje mi się, że potencjał dalszych spadków jest obecnie mocno ograniczony.

    Pozdrawiam 🙂

    1. Dziękuję bardzo!
      ETF KWEB ma dużo większą ekspozycję na spółki „tech” niż MCHI, co sprawia, że zmienność jest tam jeszcze większa.
      Jeśli ktoś nie chce kupować pojedynczych akcji, a ma bycze poglądy na temat chińskich techów, to jest to optymalna opcja.
      Z wolnorynkowym pozdrowieniem!

  2. Witam.
    Też jestem tu nowy i dołączam do gratulacji w kwestii jakości treści. Czy w związku z innowacyjnością rynku Chińskiego zainwestowałby Pan np w ETF: KSTR od KraneShares?

    1. Z tego co widzę, inwestuje on w spółki technologiczne notowane w Szanghaju, którym się bliżej jeszcze nie przyglądałem 🙂
      Spółki przedstawione w raporcie są notowane w Hongkongu i składają się w dużej mierze na ETF MCHI oraz KWEB.
      Dziękuję bardzo za miłe słowa, zachęcam do kontaktu i pozdrawiam 🙂

  3. Świetny artykuł. W przypadku chińskich spółek to lepiej inwestować na giełdzie amerykańskiej czy może lepiej bezpośrednio u źródła?

  4. Świetny artykuł! kolekcjonuje akcje Alibaby od jakiegoś czasu i wierze, że kapitalizm w końcu wygra także w Państwie Środka.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *