Nadchodzi kryzys dolara? Czeka nas powrót standardu złota, czy może SDR-y staną się główną, światową walutą rezerwową? Cz.1



Przed wami makroekonomiczny raport na temat dolara jako światowej waluty rezerwowej, systemu monetarnego oraz jego przyszłości. Jako, że artykuł jest bardzo obszerny, to podzieliłem go na dwie części. Drugą z nich znajdziesz na portalu w przyszły wtorek, a w weekend czeka nas wycieczka na chiński rynek akcji, gdzie obecnie się leje krew.

1 część:

– Historia dolara oraz światowego systemu monetarnego.

– Dlaczego amerykańska klasa średnia wymiera? Negatywne konsekwencje systemu petrodolara.

2 część:

– Czy dolar utraci swoją pozycję na arenie międzynarodowej?

– Co mogłoby się przyczynić do upadku dolara?

– Co nas czeka po dolarze (standard złota, SDR-y, czy może standard Bitcoina)?

Aby odpowiedzieć na powyższe pytania należy najpierw cofnąć się lekko w czasie i omówić historię najważniejszej obecnie waluty na świecie. W przeszłości naturalnym było to, że złoto jest pieniądzem, dlatego dolar amerykański od swojego powstania był tylko kwitem potwierdzającym posiadanie przez obywatela pewnej ilości złotego kruszcu.

„Złoto jest pieniądzem i nic innego”

J.P. MORGAN


W banku mogłeś złożyć depozyt w postaci złota i w zamian otrzymywałeś właśnie taki certyfikat, który zawsze mogłeś na kruszec wymienić. Wygodniej jest oczywiście dokonywać płatności banknotem niż fizycznym metalem, jednak w tamtym okresie obie formy płatności były sobie równoważne. Mieliśmy też do czynienia z walutami stricte papierowymi (fiducjarnymi), jak np. Continental, który był emitowany w okresie Wojny o Niepodległość oraz tzw. „greenbacks”, które pozwoliły Armii Północy dowodzonej przez Abrahama Lincolna wygrać wojnę secesyjną. Oba środki płatnicze przyjęły się tylko na okres wojny, a następnie mało kto chciał mieć z nimi do czynienia. W amerykańskim slangu istnieje nawet powiedzenie „not worth a Continental”.

Przed I WŚ, w 1913 roku powstała Rezerwa Federalna, której polityka w dużym stopniu przyczyniła się do Wielkiego Kryzysu z 1929 roku. Zaniżane stopy procentowe oraz ekspansja monetarna nie mogła skończyć się inaczej. Na temat powstania FED-u, Wielkiego Kryzysu, światowej finansjery oraz systemu monetarnego USA w okresie XIX-XX wieku możesz przeczytać więcej zarówno w mojej książce, jak i w „Wojnie o Pieniądz” Honga Songbinga. Polecam każdemu 😊.

Stany Zjednoczone jako jeden z nielicznych krajów pozostał przy standardzie złota po I WŚ, podczas której kraje europejskie musiały dużo pustej waluty nadrukować, aby działania wojenne finansować. Niestety w obliczu kryzysu wydarzenia, które w normalnych warunkach nie mogłoby mieć miejsca, stają się przez rządzących wykonalne. W 1933 dekretem Roosvelta symbol wolności gospodarczej oraz osobistej, czyli złoto zostało obywatelom skonfiskowane. Pod groźbą grzywny i więzienia Amerykanie musieli oddać swój kruszec Rezerwie Federalnej w zamian za 20 dolarów. Po przeprowadzonej operacji rządzący zdecydowali, że nowa cena złota będzie wynosić 35 dolarów. Obywatele zostali okradzeni, a bankierzy oraz osoby bliskie rządzącym jedną decyzją wzbogacili się o 75%. Od tego wydarzenia obywatele złota nie mogli posiadać. Jednak dolar wciąż miał oparcie w kruszcu, którego mogli domagać się zagraniczni kontrahenci.

„Mamy złoto, ponieważ nie możemy ufać rządom”

HERBERT HOOVER

Kolejna ważna data dla dolara to rok 1944 oraz konferencja z Bretton Woods. Światowe mocarstwa musiały porozumieć się odnośnie systemu monetarnego, gdyż dwie tragiczne w skutkach wojny wprowadziły do niego wiele zamieszania. O ile przed I WŚ operowaliśmy na klasycznym standardzie złota, gdzie waluta każdego kraju miała oparcie w kruszcu, to w 1944 roku było to niemożliwe. USA jako rosnąca potęga gospodarcza oraz największy eksporter wojennego ekwipunku posiadał około 70% światowych rezerw złota. Dlatego zdecydowano, że to dolar jako główna waluta będzie miał oparcie w złocie, a reszta walut zostanie połączona sztywnym kursem z dolarem, który będzie as good as gold („tak dobry, jak złoto”). Ten system zwany pseudogold standard posiadał wadę, którą wykazał belgijski ekonomista Robert Triffin, tzw. dylemat Triffina. Mianowicie Stany Zjednoczone, jako że stanowiły „tylko” 35% światowego PKB, a 70% światowych transakcji odbywało się w dolarze, były zobowiązane zapewniać napływ swojej waluty do innych krajów, aby nie spowolniać wzrostu światowej gospodarki.  W ten sposób kraj ze stolicą w Waszyngtonie musiał prowadzić politykę opartą na deficycie wymiany handlowej. W konsekwencji Stany Zjednoczone redukowały miejscową produkcję, uszczuplając również swoje rezerwy złota, a w długim okresie mogło to doprowadzić do utraty przez dolara statusu głównej światowej waluty.

Po bardzo efektywnych latach 50. i początku lat 60., gdy amerykańska gospodarka oparta na wolnym rynku, czy małym udziale państwa w gospodarce rozwijała się w bardzo szybkim tempie, a dobrobyt ludności, zwłaszcza klasy średniej i biedniejszej, rósł w niespotykanym już potem tempie. Pod koniec lat 60. dylemat Triffina coraz bardziej się uwidaczniał, a USA musiało ponieść ogromne koszty wojny w Wietnamie i programów socjalnych, jak np. Great Society, co przyczyniło się do deficytu budżetowego i ekspansji monetarnej. Inne kraje, które prowadziły wymianę handlową z USA, zauważyły, że szybszy przyrost pieniądza papierowego niż podaży amerykańskiego złota powoduje, że w cenie 35 dolarów za uncję złota Stany Zjednoczone nie mają pokrycia swoich zobowiązań w prawdziwym pieniądzu i zaczęły wymieniać zielony papierek, jakim jest dolar na złoto. To przyczyniło się do jeszcze większej różnicy pomiędzy podażą waluty, a ilością złota posiadanego przez Stany Zjednoczone. Wskaźnik pokrycia do roku 1944 wynosił przeważnie 100%, oprócz okresu 1918–1929, który skończył się Wielkim Kryzysem. Następnie po wprowadzeniu systemu z Bretton Woods wahał się w okolicach około 50%. Na początku lat 70. w wyniku nieustannego wymieniania przez kraje europejskie coraz słabszego dolara na złoto wskaźnik ten spadł do rekordowo niskich 15%.

„To nie standard złota zawiódł, ale ci, którym opiekę nad nim powierzono”

HEINRICH RITTERSHAUSEN


Wykres: Podaż złota Stanów Zjednoczonych w miliardach dolarów (ciemny żółty) vs. podaż dolara w obiegu w miliardach (zielony) w latach 1900–1970

Źródło: M. Maloney, Guide to Investing in Gold and Silver, s.70.

Gdyby w 1971 roku Richard Nixon nie zakończył tego procederu, amerykańskie rezerwy złota ulegałyby dalszemu, znacznemu uszczuplaniu. Oczywiście istniała również inna, w mojej opinii lepsza, reakcja na tak naprawdę bankructwo Stanów Zjednoczonych, mianowicie uczciwa dewaluacja ceny dolara względem uncji złota. Jednak decyzja Nixona sprawiła, że od tego momentu światowe waluty nie są oparte na prawdziwym pieniądzu, tylko na „zaufaniu” względem rządów i banków centralnych tzw. waluty fiducjarne. Taki obrót spraw przyczynił się do bardzo ciężkiego okresu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych w latach 70., w których doświadczyły one stagflacji (duże bezrobocie, wysoka inflacja), co do tej pory było zjawiskiem nieznanym ekonomistom. Cena uncji złota po długim okresie sztucznego zaniżania podczas tej dekady wzrosła o ponad 2200% względem dolara z 35 dolarów do blisko 800 dolarów w 1980 roku.

„Jesteśmy w świecie niewymienialnych na kruszec papierowych banknotów – stan rzeczy bezprecedensowy w historii”.

JOHN EXTER

Dolar, który był dobry jak złoto stał się papierem opartym na zaufaniu. Aby to zaufanie oraz popyt na amerykańskie obligacje przywrócić rządzący musieli coś wymyślić.

Richard Nixon oraz Fajsal. W tle Sekretarz Stanu USA Henry Kisinger


Znakomitym pomysłem okazał się sojusz z Arabią Saudyjską, jednym z największych eksporterów ropy naftowej. W zamian za ochronę militarną oraz współpracę, Saudyjczycy zgodzili się, aby wszystkie transakcje na rynku ropy były przeprowadzone w dolarze. Od tego czasu mamy do czynienia z systemem monetarnym pod nazwą „petrodolara”. Nie ma znaczenia jaki kraj zamierza kupić czarne złoto, musi najpierw nabyć dolary, aby transakcję przeprowadzić. W ten sposób po upadku systemu z Bretton Woods udało się Amerykanom utrzymać światowy popyt na swoją walutę, a świat na dobre zaufał papierowym banknotom emitowanym przez banki centralne.

Negatywne konsekwencje systemu petrodolara

Warto zacząć od oczywistości czyli od inflacji. Od odejścia od standardu złota system opiera się na długu, niekończącej się emisji nowej waluty oraz nieustannym wzroście cen konsumenckich.

„Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy”

MILTON FRIEDMAN


Wykres: Indeks cen konsumenckich w Stanach Zjednoczonych 1776-2015

„Przy braku standardu złota nie ma możliwości ochrony oszczędności przed konfiskatą poprzez inflację.”

ALAN GREENSPAN

Na temat tragicznych konsekwencji zachwalanej przez mainstreamowych ekonomistów inflacji nie będę się tutaj rozwodził, gdyż możesz znaleźć na ten temat wiele artykułów na wolnorynkowym portalu finansowym. W mojej opinii jest to czysta kradzież, a deflacja jest naturalnym zjawiskiem w wolnorynkowej gospodarce. Z każdym rokiem produktywność, akumulacja kapitału oraz innowacyjność rośnie, co przy uczciwym systemie monetarnym oferowałoby konsumentom niższe ceny dóbr i usług. Warto rzucić okiem przy okazji na wartość dolara na przestrzeni ostatnich dekad.

Standard złota uniezależnia siłę nabywczą pieniądza od zmieniających się ambicji i doktryn partii politycznych i grup nacisku. Nie jest to wada złotego standardu; to jest jego główna doskonałość.

LUDVIG VON MISES

1 dolar z 1971 roku miałby dziś realną wartość 3 centów. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku złota, które przez wieki zachowało swoją wartość.

Kolejną konsekwencją systemu petrodolara jest to, że Stany Zjednoczone mogą prowadzić politykę opartą na stałym deficycie wymiany handlowej. W systemie złotym jest to niemożliwe, gdyż kraj szybko utraciłby krajowe rezerwy kruszcu. Jednak obecnie, gdy dolar posiada status światowej waluty rezerwowej kraje sprzedają produkowane u siebie dobra w zamian za emitowany przez USA kawałek papieru.

Wykres: Bilans wymiany handlowej USA w mln dolarów (wartości miesięczne)


Jak widzisz po upadku systemu z Bretton Woods negatywny bilans handlowy (eksport-import) Stanów Zjednoczonych stale rósł i obecnie osiąga wartości w okolicach 70 miliardów dolarów miesięcznie. W ten sposób USA wykorzystując ogromny przywilej, jakim jest stałe zapotrzebowania na dolara nie muszą produkować, aby konsumować. Popyt na dolara oprócz z transakcji na rynku ropy naftowej pochodzi również z konieczności obsługi zadłużenia denominowanego w dolarze. Jako, że krajom oraz firmom zagranicznym przez lata najłatwiej było zadłużać się w dolarze, to dziś właśnie ten dług wynosi blisko 12,5 biliona dolarów.

Inną kwestią jest również system eurodolara. Są to dolary kreowane przez banki komercyjne poza granicami Stanów Zjednoczonych  oraz cyrkulujące pomiędzy tymi krajami. Są to tzw. dolary będące poza kontrolą Rezerwy Federalnej oraz amerykańskich banków. W prostych słowach bank np. w Szwajcarii udzielający kredytu w dolarze francuskiej firmie tworzy walutę w systemie bankowości komercyjnej z powietrza. O ile podaż dolara raportowana przez FED wynosi obecnie 20,5 biliona dolarów, to rynek eurodolara, czyli depozytów dolarowych poza granicami jest dużo cięższy do oszacowania (około 13,5 bilionów dolarów). W skrócie musisz zapamiętać, że w obecnym systemie monetarnym dolar cieszy się ogromnym, światowym popytem, co przyczynia się do tego, że pomimo ogromnych deficytów handlowych nie podlega on dewaluacji względem innych walut.

W systemie petrodolara pomimo tego, że USA stanowi lekko ponad 20% światowego PKB oraz 12% światowego handlu ma miejsce z udziałem Stanów Zjednoczonych, to ponad 40% światowych transakcji odbywa się w dolarze, jak również 55% międzynarodowych pożyczek udzielanych jest właśnie w tej walucie.

Możesz zastanawiać się co kraje sprzedające swoje dobra za dolara czynią z amerykańską walutą. Państwa te nie chcą wymienić dolara na własną walutę, gdyż prowadziłoby to do aprecjacji krajowej waluty oraz utraty przewagi eksportowej. Zatem decydują się na inwestowanie w aktywa denominowane w dolarze. Są to głównie obligacje skarbowe, ale również akcje, nieruchomości. Jak widzisz tzw. ogromny przywilej dla amerykańskiej gospodarki oznacza, że Amerykanie mogą zadłużać się, drukować dolary, aby kupować zagraniczne dobra, a kontrahenci nadwyżki z wymiany handlowej lokują w amerykańskich obligacjach. Żyć, nie umierać 😊

Aktywa rezerwowe banków centralnych

dolar59,50%
euro20,60%
jen5,90%
funt4,70%
juan2,70%
dolar kanadyjski2,10%
dolar australijski1,80%
frank0,20%
inne2,50%


Po pierwsze w ten sposób banki centralne zakumulowały około 7 bilionów dolarów w postaci rezerw walutowych (60% całości). Po drugie w wyniku systemu z jakim mamy do czynienia od lat 70’ Międzynarodowa Pozycja Inwestycyjna Netto dla Stanów Zjednoczonych jest skrajnie negatywna i wynosi lekko ponad 14 bilionów dolarów.

Wykres: Międzynarodowa Pozycja Inwestycyjna Netto Stanów Zjednoczonych

Co to oznacza? W skrócie inwestorzy zagraniczni posiadają amerykańskie aktywa o wartości 47 bilionów dolarów, a Amerykanie posiadają zagraniczne aktywa o wartości 33 bilionów dolarów. Stąd wynika największa na świecie negatywna wartość Międzynarodowej Pozycji Inwestycyjnej Netto.

Sytuacja po 1971 roku wygląda jak Perpetuum Mobile. Państwa posiadające nadwyżkę handlową ze Stanami Zjednoczonymi produkują po to, aby inwestować w amerykańskie obligacje. Na szczęście niektóre kraje ostatnimi czasy przejrzały na oczy. Jednak do tego tematu powrócimy w dalszej części.

Jak już wspomniałem system walut papierowych oraz petrodolara opiera się na naukach keynesowskich, czyli inflacji, promowania konsumpcji kosztem oszczędzania, emisji pustej waluty oraz nieustannym wzroście zadłużenia.

Albo państwo zakończy dług publiczny, albo dług publiczny zakończy państwo.

 DAVID HUME


Wykres: Dług publiczny USA


Wydarzeniem na początku lat 80’ był fakt, że zadłużenie USA przekroczyło bilion dolarów. Dziś zbliża się ono do 30 bilionów dolarów i mało kto się tym przejmuje. Nie zapowiada się, aby ta tendencja miała się zmienić. W końcu, aby wygrywać wybory w demokratycznym systemie trzeba dużo wydatków poczynić, a podniesienie podatków szansę na reelekcję mogłoby przekreślić.

Jak widzisz budżet federalny na 2021 zakłada kolejne 3 biliony deficytu (13,5% PKB).

Rzućmy jeszcze okiem na całkowite zadłużenie amerykańskiej gospodarki.

Wykres: Zadłużenie gospodarki (sektor publiczny + gospodarstwa domowe + korporacje) vs PKB kraju w milionach dolarów


W okresie standardu złota 1 dolar zadłużenia przekładał się na 1 dolar wzrostu PKB. Dziś w erze sztucznie niskich stóp procentowych, niekończącej się ekspansji monetarnej oraz łatwym dostępie do kredytu, który najczęściej wykorzystywany jest w celach nieproduktywnych, aby wytworzyć 1 dolar PKB, konieczne są 4 dolary zadłużenia.

Przeżywamy końcową rozgrywkę wielkiego super-cyklu zadłużenia. Ponieważ sektor prywatny staje się coraz bardziej zalewarowany, pałeczkę przekazuje się sektorowi publicznemu, gdzie zasoby są tak napięte, że prasa drukarska stała się ostatnią deską ratunku”.

SCOTT MINERD

Jak już wiesz, im więcej długu w systemie, tym mniej dynamizmu, wolnorynkowych mechanizmów, a coraz więcej marazmu oraz sterowania gospodarką przez biurokratów. Znakomitym przykładem jest Japonia, o której więcej możesz przeczytać tutaj (https://wolnorynkowykapitalizm.pl/japonia-historia-prawdziwa-finansowy-socjalizm-cz-2).  To kraje oparte na oszczędnościach, właściwej alokacji ograniczonych zasobów, wzroście produktywności oraz wolnorynkowych mechanizmach rozwijają się najszybciej. Wzrost zadłużenia ma negatywną korelację z wzrostem gospodarczym. Stosowana przez lata polityka keynesowska oraz sztuczne utrzymywanie przy życiu chorego pacjenta, jakim jest amerykańska gospodarka sprawiło, że możemy zapomnieć o jakimkolwiek zdrowym podniesieniu stóp procentowych, gdyż doprowadziłoby to, do gospodarczej tragedii. Obecnie kluczem jest wywołanie inflacji oraz dewaluacja ciągle rosnącego długu koniecznego do „funkcjonowania” obecnego systemu, który w mojej opinii długo już nie pociągnie. Od kilku lat amerykańskie zadłużenie przyrasta dużo szybciej niż PKB. Historycznie zawsze kończyło się to tragicznie. Teoria Pana Keynesa mówiła, że zadłużamy się w okresie depresji, a spłacamy długi w okresie wzrostu. Dziś gospodarka zadłuża się na potęgę nie zważając na okoliczności, a wzrost gospodarczy jest coraz bardziej mizerny.

Wykres: Wzrost PKB vs Wzrost zadłużenia dla gospodarki amerykańskiej

Przyjrzyjmy się wpływowi papierowej waluty oraz trwającego od 50 lat systemu monetarnego na dobrobyt przeciętnego obywatela Ameryki.


W erze standardu złota korelacja pomiędzy wzrostem produktywności, a wzrostem płac była na bardzo wysokim poziomie. Co jednak wpłynęło na taki rozjazd po roku 1971? Jak pamiętasz od tego czasu Stany Zjednoczone zaczęły przenosić produkcję do krajów, gdzie siła robocza jest dużo tańsza, a deficyt wymiany handlowej wzrósł do niebotycznych rozmiarów. Jednak jeżeli przyjrzymy się danym dokładnie, to zobaczymy, że Stany Zjednoczone cieszą się nadwyżką bilansu wymiany usług, a ogromnym deficytem wymiany dóbr.

Wykres: Bilans wymiany handlowej dóbr (czerwony) i usług (niebieski) w mln dolarów (wartości miesięczne)


Co to oznacza dla przeciętnego Amerykanina? Obywatel pracujący w usługach czyli np. informatyk, finansista, prawnik, doktor ma się dosyć dobrze, gdyż popyt na jego usługi cały czas rośnie, a zarazem wynagrodzenie. Inaczej sytuacja wygląda wśród tzw. „blue-collar workers”, czyli osób pracujących w procesie tworzenia realnych dóbr. Amerykanie przenosząc produkcję do krajów jak Chiny, Wietnam wyniszczyli swoją bazę produkcyjną, a przy okazji klasę średnią. W sektorze przemysłowym w ostatnich dekadach na rzecz taniej siły roboczej z Azji ubyło mnóstwo miejsc pracy, co przyczyniło się do tego, że płace przeciętnego obywatela nie rosną wraz z wzrostem produktywności. Odejście od standardu złota oraz rosnąca globalizacja sprawiła, że firmom bardziej opłaca się produkować tam, gdzie wynagrodzenie wynosi 0,5 dolara za godzinę niż w USA gdzie płaca minimalna zmierza w kierunku 15 dolarów za godzinę. Podsumowując osoby zatrudnione w usługach mają się bardzo dobrze, a tego samego nie możemy powiedzieć o obywatelach pracujących w przemyśle. W zdrowym systemie monetarnym sytuacja wyglądałaby diametralnie inaczej. W standardzie złota prowadzenie takiej polityki handlowej już dawno skończyłoby się bankructwem. Obecnie USA mając ogromny przywilej światowej waluty rezerwowej nie muszą produkować, aby konsumować, co odbija się negatywnie na amerykańskiej klasie średniej.

Wykres: Udział bogactwa 1% vs udział bogactwa „najuboższych” 90% w całkowitym majątku społeczeństwa

System petrodolara oraz polityka monetarna stosowana przez FED przyczyniły się do ogromnego wzrostu nierówności . Obecnie 1% Amerykanów posiada większy majątek niż 90% „najuboższych”. Oczywiście nierówności są czymś naturalnym w wolnorynkowej gospodarce oraz są kluczowe w społeczeństwie, które chce się rozwijać, bogacić oraz przeć do przodu. Bogacić można się tylko i wyłącznie bogacąc przy okazji społeczeństwo, oferując mu lepsze dobra w niższej cenie oraz tworząc efektywne miejsca pracy. Równać możemy niestety tylko w dół, jak ma to miejsce w socjalizmie.

Tabela: Średnia arytmetyczna majątku obywateli vs Mediana majątku obywateli

Źródło: opracowanie własne na podstawie Credit Suisse Wealth 2019 Report

Śmiem twierdzić, że obecne rozwarstwienie społeczeństwa nie ma wiele wspólnego z wolnorynkowym mechanizmami, a z finansowym socjalizmem, któremu poświęciłem cały cykl na portalu. Jak widzisz nierówności w Stanach Zjednoczonych są jednymi z największych na świecie. Rosnące nierówności wywołane obecnym systemem monetarnym przeradzają się w rosnący niepokój społeczny, irytację, protesty, a historycznie kończyły się zazwyczaj wdrożeniem populistycznych, radykalnych pomysłów politycznych. Nie inaczej byłoby obecnie, gdy winnego wszystkich problemów upatruje się przeważnie w kapitalizmie. Niestety z wolnorynkowym kapitalizmem już od dawna do czynienia nie mamy, a to właśnie dzięki niemu Stany Zjednoczone, jak i inne kraje osiągnęły bogactwo.

„Przewiduję przyszłe szczęście dla Amerykanów, jeśli uda im się zapobiec marnowaniu przez rząd pracy ludzi pod pretekstem opieki nad nimi”

THOMAS JEFFERSON

Nie sądzę, żeby przez ostatnie 11 lat istniał jakiś większy silnik nierówności niż FED.”

STANELY DRUCKENMILLER

Jak możesz zauważyć wzrost nierówności zbiegł się z odejściem od uczciwego, złotego standardu oraz wejściem w erę dodruku waluty, sztucznie niskich stóp procentowych, ciągle rosnącej roli rządu w gospodarce oraz jego wydatków, „lobbyingu”, czy „kapitalizmu kumoterskiego” (tzw. „crony capitalism”), czyli np. ratowania największych firm na koszt podatnika. Obecna polityka stosowana przez FED okrada z oszczędności przeciętnego obywatela, a przyczynia się do pchania w górę giełdowych aktywów, a zarazem majątku „bogaczy”. W końcu 84% amerykańskich akcji jest w posiadaniu 10% najbogatszych Amerykanów. Inną kwestią promującą najbogatszych, która związana jest z ciągła ekspansją monetarną, to tzw. „Efekt Cantillona”, o którym możesz przeczytać więcej tutaj: https://dnarynkow.pl/inflacja-i-deflacja-moga-istniec-rownoczesnie-to-efekt-cantillona-i-biflacja/

„Kapitalizm bez finansowej porażki nie ma wcale nic wspólnego z kapitalizmem, ale jest to raczej rodzaj socjalizmu dla bogatych.”

JIM GRANT

Zatrzymajmy się na moment przy rosnącej roli „lobbyingu” oraz „kapitalizmu kumoterskiego”, który najczęściej prowadzi do ograniczania konkurencji na rynku (https://wolnorynkowykapitalizm.pl/monopole-i-oligopole-to-wina-wolnego-rynku-jaka-jest-przyczyna-akumulacji-kapitalu-przez-najwieksze-korporacje/). Postępująca oligopolizacja amerykańskiej gospodarki, a zarazem roli największych koncernów negatywnie wpływa na sytuację konsumenta oraz pracownika. Poniższy wykres prezentuje wzrost regulacji oraz pojawianie się nowych firm na rynku.

Wykres: Wzrost regulacji, a pojawianie się nowych firm na rynku w Stanach Zjednoczonych (1975–2015)

Źródło: T. Philippon, The Great Reversal, How America Gave Up on Free Markets, s.186.

Ciągłe podwyższanie barier wejścia do branż, „lobbying”, czy sztucznie niski koszt kredytu przyczynił się do rosnącej oligopolizacji. Z ciekawostek liczba spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie spadła z 8090 w roku 1996 do 4331 w roku 2016, czyli o blisko o 50%.

Podsumowując ten część można stwierdzić, że obecny system monetarny, z którym mamy do czynienia od 1971 roku oraz ciągle rosnący udział sektora publicznego w tworzeniu PKB, to tzw. socjalizm dla bogatych, a klasa uczciwie pracująca oraz oszczędzająca dostaje najbardziej po uszach. Stany Zjednoczone odeszły od gospodarki realnej do finansowej. Kiedyś obywatel bogacił się produkując realne dobra, dziś aby nie zostać okradzionym przez inflację musi być również giełdowym spekulantem. O ile do końca 70’ aktywa finansowe stanowiły około 250% PKB, tak obecnie w erze dmuchania coraz to większej bańki przez banki centralne wskaźnik ten dla Stanów Zjednoczonych wynosi 550%.

Wykres: Aktywa finansowe do PKB dla USA

Źródło: https://am.jpmorgan.com/us/en/asset-management/adv/insights/market-insights/guide-to-the-markets/

W mojej opinii odpowiedzią na przedstawione problemy nie jest jeszcze więcej udziału państwa oraz biurokratów w gospodarce, więcej dodruku, więcej zadłużania się, czy w ostateczności socjalizm realny. Niestety właśnie w tę stronę zmierzają Amerykanie, zwłaszcza „Millenialsi” oraz pokolenie „Z”, nie rozumiejąc powodów obecnego stanu rzeczy oraz przyczyn bogacenia się narodów.

„Narody nie umierają z powodu zagranicznej inwazji; umierają z wewnętrznego zepsucia.”

ABRAHAM LINCOLN

Druga część -> https://wolnorynkowykapitalizm.pl/nadchodzi-kryzys-dolara-czeka-nas-powrot-standardu-zlota-czy-moze-sdr-y-stana-sie-glowna-swiatowa-waluta-rezerwowa-cz-2/

Z wolnorynkowym pozdrowieniem,
Bartosz Baran

1 thought on “Nadchodzi kryzys dolara? Czeka nas powrót standardu złota, czy może SDR-y staną się główną, światową walutą rezerwową? Cz.1”

  1. Generalnie zgoda, mam tylko jedną uwagę . Czy to nie jest tak, że Ameryka nie miała wyjścia i musiała ” pójść” w globalizację ? Gdyby nie to już dawno padła by na kolana ze względu na ogromną różnicę w kosztach pracy w porównaniu z innymi ( np Azją ). Inna sprawa czy cały proces był prowadzony rozsądnie ( transfer zaawansowanych technologii do Chin i tym samym wykreowanie realnego rywala stanowiącego zagrożenie dla światowej hegemonii USA )

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *