Nadchodzi kryzys dolara? Czeka nas powrót standardu złota, czy może SDR-y staną się główną, światową walutą rezerwową? Cz.2



Przed wami druga część makroekonomicznego raportu na temat dolara jako światowej waluty rezerwowej, systemu monetarnego oraz jego przyszłości. Kto nie miał okazji zapoznać się z pierwszą częścią, odsyłam obowiązkowo tutaj: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/nadchodzi-kryzys-dolara-czeka-nas-powrot-standardu-zlota-czy-moze-sdr-y-stana-sie-glowna-swiatowa-waluta-rezerwowa-cz-1/

1 część:

– Historia dolara oraz światowego systemu monetarnego.

– Dlaczego amerykańska klasa średnia wymiera? Negatywne konsekwencje systemu petrodolara.

2 część:

– Czy dolar utraci swoją pozycję na arenie międzynarodowej?

– Co mogłoby się przyczynić do upadku dolara?

– Co nas czeka po dolarze (standard złota, SDR-y, czy może standard Bitcoina)?

Czy dolar utraci swoją pozycję na arenie międzynarodowej?

Funkcjonowanie systemu z Bretton Woods oaz następującego systemu petrodolara było możliwe tylko i wyłącznie dzięki temu, że gospodarka USA stanowiła ogromną część światowego PKB. Żadne inne państwo nie byłoby w stanie zapewniać tak ogromnej płynności swojej waluty światowej gospodarce. Jednak udział USA w światowym PKB ciągle maleje.

Źródło: https://ycharts.com/indicators/us_gdp_as_a_percentage_of_world_gdp

W okresie, gdy powstawał nowy tzw. petrodolarowy system, USA stanowiło prawie 40% światowego PKB. Następnie potęga Stanów Zjednoczonych stopniowo się kurczyła. Dokładniej rzecz ujmując inne kraje zaczęły się rozwijać. Na świat otworzyły się np. Chiny, Blok Wschodni. Na wykresie widzimy również zależność pomiędzy silnym dolarem, a procentowym udziałem gospodarki amerykańskiej w tworzeniu światowego PKB. Z silnym dolarem mieliśmy do czynienia na początku lat 80’, gdy restrykcyjna polityka monetarna Paula Volckera doprowadziła do znacznego umocnienia się waluty amerykańskiej. Aby dolara osłabić oraz zwiększyć konkurencyjność krajowego eksportu, koniecznym było spotkanie liderów państw G5 tzw. Plaza Accord, aby sztucznie walutę amerykańską zdewaluować. Kolejny okres silnego dolara to końcówka XX wieku, gdy po kryzysie walutowym krajów Azji Południowo Wschodniej oraz Rosji kapitał napływał do Stanów Zjednoczonych, które przeżywały w tym okresie gospodarczy „boom”. W ostatniej dekadzie niszczony przez FED dolar znów umocnił się względem innych, jeszcze mocniej niszczonych walut.

Wykres: Indeks Dolara (DXY)

Źródło: Trading Economics

Znakomicie możesz ujrzeć to na wykresie dolara. Jednak jak widzisz każdy wzrost jego siły jest coraz to słabszy. Silny dolar wpływa na wzrost PKB kraju ze stolicą w Waszyngtonie jako % światowego PKB na dwa sposoby. Po pierwsze logicznym jest to, że jak np. dolar będzie po 6 złotych, a nie po 4 złote, to PKB Polski denominowane w dolarze będzie niższe. Po drugie silny dolar negatywnie wpływa na gospodarki krajów, które posiadają sporo zadłużenia w dolarze (zwłaszcza są to państwa zaliczane do rynków wschodzących).

Dla miłośników historii zaprezentuję również wykres przedstawiający zmiany sił gospodarczych na świecie. Historia zatoczy koło i wrócimy do dominacji Chin i Indii? W mojej opinii jest to wręcz nieuniknione.

„Spójrz w przeszłość, z jej zmieniającymi się imperiami, które powstawały i upadały, a także możesz przewidzieć przyszłość”.

MAREK AURELIUSZ



Również status głównej światowej waluty rezerwowej nie trwa wiecznie.

“The fate of reserve currencies is to decline over time.”

MARTIN MURENBELD



Dolar upadnie?

Przejdźmy zatem do tematu, czy rzeczywiście odchodzi się od dolara, czy może ten system monetarny, w którym USA kupują prawdziwe dobra za drukowaną walutę będzie trwał w nieskończoność?

Zacznijmy od finansowania zadłużenia Stanów Zjednoczonych przez zagraniczne jednostki. Przez pierwsze dekady funkcjonowania systemu, kraje produkujące oraz eksportujące z zadowoleniem inwestowały nadwyżki w obligacje skarbowe. Obecnie sytuacja ulega zmianie. Po pierwsze państwa te znajdują bardziej opłacalne inwestycje, a po drugie obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych są już łakomym kąskiem tylko dla „naiwniaków” pragnących finansować zadłużenie oraz programy socjalne bankruta otrzymując w zamian solidnie negatywne realne oprocentowanie.

Wykres: Indeks Dolara (czerwony kolor – lewa oś) vs obligacje skarbowe posiadane przez inwestorów zagranicznych jako % całkowitego zadłużenia USA (niebieski kolor – prawa oś)


Na podstawie powyższego wykresu można by stwierdzić, że spadek z 34% posiadanych obligacji skarbowych przez zagranicznych inwestorów jako całości amerykańskiego długu do 26% obecnie jest wywołany umocnieniem się dolara. Historycznie jak możesz zauważyć silny dolar wiązał się z tym, że zagraniczni inwestorzy mogli sobie pozwolić na zakup mniejszej ilości aktywów denominowanych w dolarze, a słaby dolar przyczyniał się do wzmożonych inwestycji w amerykańskie obligacje przez międzynarodowych inwestorów. W mojej opinii obecny, spadkowy trend jest stały oraz wywołany kompletnie innymi przyczynami.

Wykres: Obligacje skarbowe USA posiadane przez Rosję (niebieski kolor-prawa oś) oraz Chiny (złoty kolor – lewa oś) w mld dolarów


Rzućmy okiem na dwa kraje przodujące w tzw. dedolaryzacji, czyli odchodzenia od systemu, w którym to Stany Zjednoczone są szczególnie uprzywilejowane. Możesz zauważyć, że o ile do 2013 roku Chiny z uśmiechem na ustach akumulowały amerykańskie obligacje, to od tego właśnie roku tendencja uległa zmianie. Wartość posiadanych papierów dłużnych przez Chińczyków zmalała w tym okresie z 1,4 biliona dolarów do 1,1 biliona dolarów. Rządzący stwierdzili, że wolą budować swoją potęgę, a nie finansować wydatki wroga. Jak wiesz Chiny właśnie w 2013 roku rozpoczęły inicjatywę pt. „Jeden pas, jedna droga”, czyli finansowanie rozwoju infrastruktury w blisko 70 krajach, głównie Bliskiego Wschodu oraz Afryki.


Chińskie inwestycje w ramach inicjatywy „Jeden pas jedna droga”

Źródło: Visual Capitalist

W przypadku, gdy chińska pożyczka zostanie przez dany kraj spłacona, to Chiny zyskują cenne połączenia handlowe. Jeśli dany kraj kredytu nie jest w stanie spłacić, to Chińczycy przejmują krajowe aktywa np. złoża surowców, infrastrukturę, nieruchomości itd. Podczas, gdy USA mierzą się z coraz większą ilością problemów wykreowanych przez swoją politykę, Chiny stają się światową potęgą.

Drugi kraj nie mający po drodze ze Stanami Zjednoczonymi, to Rosja, która praktycznie do zera zniwelowała posiadane amerykańskie obligacje skarbowe. W dodatku podobnie jak Chiny, w ostatnim czasie Rosja zaczęła emitować ostatnie obligacje denominowane w euro, co jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia. Bank Centralny Rosji na czele z Elwirą Nabiuliną jest w mojej opinii jednym z najlepiej zarządzanych na świecie. Po pierwsze rezerwy walutowe składają się zaledwie w 30% z dolara. Po drugie Rosja posiada ogromne rezerwy złota – 2500 ton (5x wzrost od 2008 roku), co stanowi 9% PKB, 20% podaży waluty M2 oraz 25% rezerw walutowych. Są to wartości niespotykane wśród innych krajów, oczywiście warto mieć na uwadze, że ciężko oszacować realne zasoby złota Chin. W ten sposób Rosjanie już dziś mogliby oprzeć rubla w 20% w złocie.

„Jestem głęboko przekonany, że niewłaściwe wykorzystanie roli dolara amerykańskiego jako waluty międzynarodowej ostatecznie doprowadzi do podważenia jego roli”

SERGIEJ ŁAWROW

Rzućmy okiem jeszcze na wymianę handlową pomiędzy oboma krajami.


Jak widzisz rola dolara w wymianie handlowej pomiędzy Rosją oraz Chinami w ostatnim okresie drastycznie spada na rzecz euro. Jeszcze 5 lat temu wszystkie transakcje odbywały się w dolarach, dziś wartość ta zmierza ku zeru.

Do ruchu dedolaryzacji dołączają się również inne kraje jak np. Iran, Indie, czy nawet Arabia Saudyjska, która buduje coraz węższe relacje z Chinami. W końcu Saudyjczycy to największy eksporter ropy naftowej, a Chińczycy to największy importer czarnego złota. Dzięki Saudyjczykom powstał system petrodolara, za ich sprawką mógłby również zostać wbity gwóźdź do trumny dolara.

Wymiana handlowa pomiędzy Rosją, a Indiami również uległa „znacznej” dedolaryzacji. Dziś oba kraje handlują głównie w rosyjskiej walucie.


Jeszcze kilka lat temu taka tendencja byłaby niemożliwa. Każdy wie jak skończył Saddam Hussajn, który chciał handlować ropą w euro, albo Mu’ammar al Kaddafi, który był o krok od utworzenia złotego dinara, czyli waluty opartej w kruszcu, która miała służyć transakcją na rynku ropy naftowej pomiędzy krajami Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu. Jednak dziś trend jest nieodwracalny. Światowe mocarstwa mają dość obecnego systemu monetarnego oraz zdają sobie sprawę, że nie działa on na ich korzyść. Dlaczego Chiny, czy Indie mają płacić np. Saudyjczykom, czy Rosjanom za ich dobra w dolarze, a nie w walucie jednego z tych krajów? W jakim celu kraje mają sprzedawać dobra Amerykanom za drukowanego dolara, którym następnie będą finansować programy socjalne Stanów Zjednoczonych w zamian za marne odsetki dużo niższe niż inflacja?

„Załamanie się systemu petrodolara, w którym ropa nie jest już opłacana w dolarach na całym świecie, w zasadzie byłby dzwonem śmierci dla dolara amerykańskiego jako waluty rezerwowej. Oznaczałoby to, że Stany Zjednoczone nie mogłyby dalej cieszyć ogromnymi przywilejami, a rynek amerykańskich obligacji USA zmierzyłby się z wymykającą spod kontroli spiralą rosnących stóp procentowych.”

ADDISON WIGGIN

Postępująca dedolaryzacja, wzrost chińskiej potęgi oraz pojawienie się e-Yuana, to ciekawe trendy do obserwowania na geopolitycznej mapie świata. Oczywiście niech nikt nie liczy, że nagle juan zastąpi dolara jako główna waluta rezerwowa. Po pierwsze stanowi on zaledwie 2% światowych rezerw walutowych, a po drugie dziś żadna gospodarka nie jest na tyle duża, aby światowy system mógł oprzeć się na jednej walucie.

Odnośnie rezerw walutowych warto zwrócić uwagę na malejącą stopniowo rolę dolara.

Możesz dostrzec, że na początku XXI wieku dolar stanowił ponad 70% światowych aktywów rezerwowych. Obecnie na rzecz euro oraz złota wartość ta po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat spadła poniżej 60%.

Kolejnym problemem dla dolara, o którym już wspominałem jest rosnące coraz to szybciej zadłużenie. Zagraniczni inwestorzy są coraz mniej skłonni do finansowania tzw. „Uncle Sam”.

Wykres: Dług amerykański w posiadaniu inwestorów zagranicznych (kolor niebieski) vs dług w posiadaniu FED-u (kolor czerwony) w miliardach dolarów 2007-2021


O ile do roku 2013 inwestorzy zagraniczni ciągle zwiększali swoją ekspozycję na amerykańskie obligacje, to w następujących latach zdanie zaczęli zmieniać. Coraz to niższe odsetki, coraz większa inflacja, coraz bardziej ekspansywna polityka monetarna oraz fiskalna nie brzmi zachęcająco. Oczywiście ktoś popyt na rosnącą ilość długu musi zapewnić. W przypadku Stanów Zjednoczonych jest to Rezerwa Federalna, która przez ostatnie 12 lat zwiększyła posiadanie amerykańskich obligacji o blisko 6 bilionów, co stanowi 22% całkowitej rynkowej podaży. Można w sumie stwierdzić, że to i tak mało, gdyż Bank Japonii posiada ponad 60% krajowego długu publicznego 😊.

Źródło: Bianco Research

Na początku 2020 roku to właśnie FED musiał wkroczyć do akcji, aby sytuację na rynku długu ratować. Rząd zaczął się zadłużać na potęgę, aby pobudzać gospodarkę tzw. „czekami stymulującymi” oraz innymi zasiłkami socjalnymi, a inwestorów pragnących finansować tak ogromne wydatki ciężko byłoby na rynku znaleźć. Od początku roku 2020 aktywa FED-u wzrosły o 4 biliony dolarów, dług publiczny o 5 bilionów dolarów, czyli mieliśmy do czynienia z czystą monetyzacją długu w stylu krajów „Trzeciego Świata”.

Luzowanie ilościowe bezpośrednio do wzrostu podaży waluty w realnej gospodarce nie prowadzi. Skutkiem zazwyczaj jest zwiększenie rezerw bankowych, a w erze zerowych stóp procentowych bankom często kredytów nie opłaca się udzielać. W dodatku taka polityka prowadzi często do tzw. „pułapki płynności” . Niski koszt kredytu promuje błędną alokację kapitału oraz zasobów, utrzymywanie firm tzw. „zombie”, a gospodarka popada w marazm z którym od kilku dekad boryka się Japonia. Ponadto zalewanie rynku płynnością ze strony banków centralnych przyczynia się do pompowania wycen aktywów giełdowych.

Wykres: SP500 (czerwony kolor – lewa oś) vs Aktywa Banków Centralnych FED+EBC+BoJ (niebieski kolor – lewa oś)

Jednak luzowanie ilościowe połączone z ekspansywnymi wydatkami fiskalnymi, które trafiają do realnej gospodarki przekłada się na wzrost podaży waluty. Takie zjawisko odnotowaliśmy w ostatnim roku w USA, gdzie podaż waluty (M2) wzrosła o ponad 25% r/r!

Wzrost podaży waluty (M2) r/r

Co mogłoby przyczynić się do upadku dolara?

Po pierwsze trzeba się zastanowić, kto będzie finansował rosnące zadłużenie. Obecnie FED skupuje 80 miliardów dolarów obligacji miesięcznie, czyli w tym tempie jest to prawie bilion dolarów rocznie. Czy to wystarczy?

Wykres: Dług publiczny vs 10-letni średni wzrost PKB lata 1977-2050 (od 2020 prognoza)

Według prognoz dług publiczny, który obecnie wynosi ponad 28 bilionów dolarów będzie rósł w coraz to szybszym tempie. Przy okazji możesz zauważyć zależność, o której wcześniej wspominałem. Im większe zadłużenie państwa, tym bardziej mizerny wzrost gospodarczy. Wydatki publiczne z efektywnością oraz sensem ekonomicznym mają raczej mało wspólnego, a zadłużanie społeczeństwa, a przy okazji rosnący koszt obsługi długu, zazwyczaj nie ma pozytywnego wpływu na rozwój gospodarczy kraju.

Rzućmy okiem na oprocentowanie obligacji skarbowych, czyli na krzywą dochodowości amerykańskich skarbówek.

Źródło: statista.com

Nie można się dziwić, że inwestorzy zagraniczni, czy detaliczni wykazują coraz to mniejszy popyt na obligacje skarbowe. Roczna inflacja w wysokości 5,4% zżera 4 letnią wartość odsetek 10 letniego papieru dłużnego. Kiedyś obligacje skarbowe gwarantowały stopę zwrotu wolną od ryzyka. Dziś oferują ryzyko wolne od stopy zwrotu 😊. Jednak gdyby FED nie wkroczył na rynek długu skupując ogromne ilości obligacji skarbowych, to amerykański Skarb Państwa byłby w tarapatach. Wyobraź sobie, że przy stopach procentowych w wysokości obecnej inflacji połowa wpływów budżetowych byłaby przeznaczana na obsługę długu. Przy 10% stopach procentowych cały obecny roczny dochód państwa byłby przeznaczany na koszty odsetek. Pod koniec lat 70’ Prezes FED-u Paul Volcker, aby powstrzymać inflację podniósł stopy procentowe do 20%! Obecnie, gdy gospodarka oparta jest na ogromnej ilości długu podniesienie stóp nawet do 2% skończyłoby się tragedią.

Ostrzegałem, że ilekroć rząd tworzy rozwiązanie któregokolwiek kryzysu, rozwiązanie to staje się następnym kryzysem. To właśnie nazwałem paradoksem rozwiązania.

MARTIN ARMSTRONG

Bez skupu obligacji skarbowych przez FED oraz kontroli w ten sposób krzywej dochodowości amerykańskie „perpetuum mobile” nie mogłoby dalej trwać. W 2008 roku system finansowy pękł. Nie pozwolono wtedy gospodarce ponieść krótkoterminowego bólu, który jest konieczny po latach iluzorycznego dobrobytu napędzanego ekspansywną polityką monetarną. Kosztem podatnika ratowano bankrutów, wprowadzono jeszcze więcej centralnego zarządzania gospodarką. Pomysły jak np. zerowe stopy procentowe, czy niekończące się luzowanie ilościowe jeszcze kilkanaście lat temu uznano by za szaleństwo. Dziś jest to polityka stosowana przez wszystkie najważniejsze banki centralne. Uzależnienie gospodarki od wyżej wymienionych lekarstw, które są dla niej gorsza niż choroba, najlepiej pokazują lata 2018-2019. Wtedy FED przekonał się, że stóp procentowych nie da się podnieść, a bez skupu aktywów oraz zapewniania płynności rynkom, gospodarka nie jest w stanie funkcjonować. Podniesienie stóp procentowych bardzo nie spodobało się giełdzie, dlatego już pod koniec 2019 roku rozpoczęła się ich obniżka. Redukcja aktywów FED-u (tzw. QT – Quantitative Tighteting), czyli ograniczenie skupu aktywów, a zarazem płynności na rynku międzybankowym przełożyło się na drastyczny wzrost oprocentowania na rynku repo do 10%.

FED musiał wznowić skup aktywów oraz uświadomił sobie, że amerykański system finansowy jest uzależniony od jego działań, jak narkoman od używek. Najbliższy kryzys, który prędzej, czy później nadejdzie nie będzie mógł już być ratowany za pomocą obniżenia stóp procentowych, czy luzowania ilościowego, gdyż lekarstwa te stosowane są nawet w erze iluzorycznego dobrobytu. Pozostanie tylko pobudzenie gospodarki za pomocą ekspansywnych rządowych wydatków finansowanych przez Rezerwę Federalną. Dlatego moje przewidywania odnośnie najbliższego kryzysu to najpierw spowolnienie gospodarcze -> dezinflacja -> deflacyjny krach oraz inflacyjna odpowiedź na niego. Więcej na ten temat możesz przeczytać tutaj: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/czeka-nas-deflacyjny-krach/.

„Nie ma sposobu na uniknięcie bustu spowodowanego ekspansją kredytu. Alternatywą pozostaje tylko to, czy bust nadejdzie wcześniej, jako wynik przywrócenia zdrowej polityki kredytowej, czy później jako katastrofa, w którą uwikłany będzie cały system monetarny”.

LUDVIG VON MISES

FED po latach odwlekania nieuniknionego bólu nie posiada lekarstwa ani na inflację, gdyż podniesienie stóp kończy się tragedią, ani na kryzys, ponieważ możliwość reagowanie na takie zjawisko za pomocą polityki monetarnej już się wyczerpała.

„Myślę, że istnieje większe ryzyko depresji niż recesji”.

RAY DALIO

Nie wykluczone jest również rozwiązanie inflacyjne, podczas którego zagraniczni inwestorzy zaczynają pozbywać się amerykańskich obligacji. FED, aby kontrolować krzywą dochodowości skupuje jeszcze więcej obligacji. Dolary krążące obecnie poza granicami zaczynają napływać do Stanów Zjednoczonych. Ekspansywna polityka fiskalna rządu nie ustaje oraz doświadczamy coraz szybszego wzrostu podaży waluty. Obywatele widzący rosnące ceny zaczynają jak najszybciej się dolara pozbywać, prędkość pieniądza rośnie, a inflacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Wypuszczenie tzw. „dżina z butelki” kończy się najczęściej tragedią gospodarcza oraz upadkiem waluty. Faktem jest, że FED zapuścił się do narożnika, gdyż nie może walczyć z inflacją. Bez stóp procentowych bliskich zeru oraz bez luzowania ilościowego gospodarka nie jest w stanie funkcjonować. Przedstawiony hiperinflacyjny scenariusz, w którym rynek traci kompletnie zaufanie do dolara jest w mojej opinii mało prawdopodobny, jednak warto mieć go na uwadze.

„Żadna znacząca instytucja w Stanach Zjednoczonych nie ma tak słabych wyników w tak długim okresie jak Rezerwa Federalna, a jednocześnie cieszy się tak wysoką reputacją publiczną.”

MILTON FRIEDMAN

Jednak obecna inflacja, czyli 5,4% r/r może okazać się mniej przejściowa niż twierdzi Rezerwa Federalna. Oczywiście z jednej strony mamy „tymczasowe” problemy po stronie podażowej wywołane zerwaniem łańcuchów dostaw. Jednak silna strona popytowa to zasługa po pierwsze ekspansywnej polityki monetarnej (zerowe stopy procentowe + 120 mld dolarów QE miesięcznie) oraz „helicopter money”, czyli czeków stymulujących oraz innych zasiłków socjalnych, które przyczyniły się do największego wzrostu podaży waluty r/r od lat 40’. Na pewno w tej dekadzie, która zapewne będzie stała pod znakiem „luzowania ilościowego dla ulicy” będziemy mieć dużo więcej inflacji niż w tej poprzedniej, gdzie luzowanie ilościowe dla systemu finansowego grało główną rolę. Zapoczątkowane, podczas najkrótszej w historii recesji, luzowanie ilościowe dla ulicy najlepiej widać na poniższym wykresie.


Wykres: Majątek 50% „najuboższych Amerykanów”

Jak widzisz kryzys 2008 sprawił, że majątek, a zarazem popyt ze strony osób „najuboższych”, które mają największą skłonność do konsumpcji spadł. Dopiero w 2018 roku stan majątku „bottom 50%” wrócił do poziomu sprzed kryzysu finansowego. Inaczej sytuacja wyglądała w trakcie recesji wywołanej odpowiedzią rządzących na wirusa. W tym okresie majątek 50% najuboższych Amerykanów zaczął rosnąć w jeszcze szybszym tempie, pomimo tego, że bezrobocie w tej grupie solidnie wzrosło. Oczywiście jedną kwestią jest magiczny czek sprawiający, że portfel jest grubszy, a inną ile za niego dóbr i usług można zakupić. O ile walutę jest łatwo dodrukować, to tego samego nie można powiedzieć o realnych towarach. Wzrost podaży waluty przy spadku produkowanych dóbr i usług nie mógł się skończyć niczym innym jak wystrzałem inflacji w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście tej przejściowej i nie mającej nic wspólnego z polityką FED-u i polityków. 😊

O ile przez ostatnie dekady USA mogło eksportować inflację dolarową importując realne dobra wytwarzane po dużo niższym koszcie, to obecnie globalizacja odchodzi lekko w niepamięć.

Wykres: Handel globalny jako % światowego PKB

Źródło: World Bank Data

Przy okazji koszty produkcji w Stanach Zjednoczonych za sprawą polityki rządzących rosną coraz szybciej. Głównym postulatem nowej administracji jest płaca minimalna w wysokości 15$/h. W wyniku inflacji oraz finansowania „nic nie robienia” poprzez zasiłki socjalne na niespotykaną w historii USA skalę, taka pensja może stać się wkrótce czymś normalnym nawet bez konieczności ustawy.

Wielu ekonomistów twierdzi, że jakoś to będzie i Stany Zjednoczone pójdą drogą Japonii, gdzie pomimo niekończącego się luzowania ilościowego, zerowych stóp procentowych oraz zadłużenia w wysokości 260% PKB inflacji nie doświadczamy. Personalnie japońskiego scenariusza dla Stanów Zjednoczonych nie przewiduję. Więcej możesz przeczytać na ten temat tutaj: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/japonia-historia-prawdziwa-finansowy-socjalizm-cz-2/.

W związku ze słabnącym popytem na dolara warto zwracać również uwagę na postępująca dedolaryzację. Bez systemu petrodolara amerykańska waluta jest martwa. Jeśli światowe mocarstwa będą odchodzić od płatności dolarowych, to może to w konsekwencji wbić gwóźdź do trumny. Rosnąca potęga Chin, które zawierają sojusze z państwami liczącymi się na arenie międzynarodowej oraz słabnąca pozycja Stanów Zjednoczonych może mieć również wpływ na upadek systemu, z którym przez ostatnie 50 lat mamy do czynienia. Jestem ciekaw jak wyglądałby gospodarka amerykańska, gdyby system monetarny wymagał zrównoważonego bilansu wymiany handlowej. Obecny system, w którym Amerykanie nie muszą produkować, aby konsumować jak już wspomniałem nie jest korzystny dla ogółu społeczeństwa.

Co po dolarze?

Jak widzisz system petrodolara oparty na walutach fiducjarnych, choć funkcjonuje przez ostatnie 50 lat, to ma niezliczoną liczbę wad oraz wprowadził mnóstwo gospodarczych zaburzeń. Permanentna inflacja, zaburzenia wymiany handlowej, zwiększona rola polityki banków centralnych prowadząca do coraz częstszych i coraz większych kryzysów finansowych, rosnące nierówności społeczne to jedne z wielu powodów dla których w mojej opinii ten system nie działa jak powinien.

Standard złota prędzej czy później powróci z siłą i nieuchronnością prawa naturalnego, ponieważ jest to pieniądz wolności i uczciwości.

HANS SENNHOLZ

Zatem możesz zastanawiać się, co czeka nas po hipotetycznym kryzysie dolara lub odejściu od systemu petrodolara? W mojej opinii standard złota, choć nie jest idealnym rozwiązaniem, to jest najlepszym z możliwych. Jak widzisz banki centralne po pęknięciu systemu w 2008 roku akumulują kruszec.


„Złoto to idealna skarbonka – to kotwica zaufania dla systemu finansowego. Jeśli system się załamie, zapasy złota mogą posłużyć jako podstawa do jego ponownego odbudowania”

Cytat z raportu Holenderskiego Banku Centralnego

Zatem czy powrót do standardu złota wchodzi w grę? Uważam, że byłaby to ostateczność, podczas gdy zaufanie do obecnego systemu monetarnego kompletnie w społeczeństwie by upadło. Standard złota odbiera politykom najważniejszą rzecz, czyli władzę. Dodruk, czy ogromne wydatki fiskalne nie wchodziłyby w grę. Przecież w końcu główną zaletą systemu opartego na kruszcu jest to, że: „Mały rząd robi dużo dobrego, a duży rząd robi niewiele dobrego”. Gospodarka byłaby oparta na akumulacji kapitału, rynkowych stopach procentowych, a zarazem naturalnej deflacji, która zwiększałaby wartość oszczędności obywateli. Opisanie wad, zalet oraz historii standardu złota, to temat na inny artykuł. Jednak musisz pamiętać, że nie jest on lubiany przez żądnych władzy polityków, gdyż ogranicza możliwości interwencjonizmu, czy finansowania np. wydatków, dzięki którym łatwiej wygrać wybory. Ponadto w mojej opinii kawałek złotego metalu dużo lepiej zarządza polityką monetarną niż grono bankierów centralnych.

Inną bardziej prawdopodobną możliwością są SDR-y (Specjalne Prawa Ciągnienia), czyli jednostki rozrachunkowe emitowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Istnieją one jedynie w zapisie cyfrowym, a ich wartość zależna jest od koszyka walut:

1 SDR = 1,42 USD

WalutaProcentowy udział w jednym SDR
dolar42%
euro31%
yuan11%
yen8%
funt8%


Ich powstanie przypada na rok 1969, gdy system z Bretton Woods chylił się ku upadkowi. SDR jest wzorowany na pomyśle Keynesa, czyli tzw. „bancorze”, który w 1944 był przez tego ekonomistę proponowany jako główna światowa rezerwa walutowa. Jak wiesz zwyciężyła idea dolara tak dobrego jak złoto.

SDR-y znakomicie wpisywałyby się w ramy idei: „światowy rząd, światowa waluta, światowy podatek”. Światowy podatek na ostatnim spotkaniu państw G7 udało się już wprowadzić. Następny krok to światowa waluta rezerwowa? Istota oraz funkcjonowanie SDR-ów to również ciekawy temat na inny artykuł. Jednak wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że SDR-y to dość realna możliwość jeśli chodzi o bohatera przyszłego systemu monetarnego. Ostatnio mieliśmy do czynienia z największą w historii alokacją SDR-ów w wysokości 650 miliardów dolarów. Ponadto na stronie Światowego Forum Ekonomicznego, tak tego od „Wielkiego Resetu”, Agendy 2030, „Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy” możemy znaleźć ciekawy artykuł na temat potencjalnej przyszłej światowej waluty rezerwowej: https://www.weforum.org/agenda/2018/04/from-dollar-to-e-sdr. Jeden z ciekawszych fragmentów artykułu to np., że „Lepszą opcją są SDR-y, które powinny zostać światową główną walutą rezerwową”. Lepszą opcją od złota, które w opinii ekonomistów z Światowego Forum Ekonomicznego „nie było w stanie zapewnić wystarczającej płynności oraz nie zachowuje swojej wartości w czasie”. Jeśli złoto nie zachowuje swojej wartości w czasie, to nie wiem jakie aktywo nam to umożliwia. Od 1971 roku, czyli od roku w którym złoto weszło na „rynek” odnotowuje ono średniorocznie wyższą stopę zwrotu niż amerykański rynek akcji w postaci SP 500. Jak prezentuje się względem walut fiducjarnych?

Złoto vs waluty fiducjarne

Poza standardem złota, SDR-ami istnieje jeszcze kilka innych możliwości przyszłej światowej waluty rezerwowej. Może będziemy mieć do czynienia z tzw. „wielobiegunową gospodarką”, gdzie aktywa rezerwowe będą bardziej zdywersyfikowane biorąc pod uwagę np. większa ilość walut, metali szlachetnych, czy może nawet kryptowalut. Może jednak nie czeka nas rosnąca rola gospodarki centralnie planowanej oraz inwigilacji obywatela przez rządy w postaci CBDC (Cyfrowych Walut Banków Centralnych), a zwycięży wolność, prywatność oraz anonimowość w postaci Standardu Bitcoina albo innej kryptowaluty. Napisz w komentarzu jakie jest Twoje zdanie na ten temat!

Z wolnorynkowym pozdrowieniem!
Bartosz Baran

4 thoughts on “Nadchodzi kryzys dolara? Czeka nas powrót standardu złota, czy może SDR-y staną się główną, światową walutą rezerwową? Cz.2”

  1. Może Pan wyjaśnić? Pod wykresem dolar vs obligacje posiadane przez zagranicę jest Pana puenta: „W mojej opinii obecny, spadkowy trend jest stały oraz wywołany kompletnie innymi przyczynami.” Moim zdaniem to nie logiczne bo to zaistnieje tylko wówczas kiedy dolar będzie droższy, tzn zmusi pozostałych posiadaczy obligacji do ich sprzedaży żeby pozyskać dolara za wszelką cenę. To natomiast jest sprzeczne z pana koncepcją malejącego dolara, bo żeby do tego doszło on musi rosnąć (żeby wywołać taką reakcję). Dobrze to tłumaczy Lyn Alden: https://www.lynalden.com/fraying-petrodollar-system/
    Generalnie piszą Państwo o tym samym ale ona lepiej tłumaczy zależność USD od Długu USA w posiadaniu obcych państw.

    1. Dzień dobry.
      Historycznie procent skarbówek w posiadaniu inwestorów zagranicznych malał, gdy dolar rósł. Obecnie ten procent maleje, ale w mojej opinii z innych przyczyn.
      Po pierwsze na rynek wkroczył na poważnie FED, a po drugie inwestorzy zagraniczni są mniej skarbówkami amerykańskimi zainteresowanymi. Przedstawiłem to na przykładzie Chin i Rosji.
      Pozdrawiam 🙂

  2. Witam, mam pytanie co do stwierdzenia, że „przy stopach procentowych w wysokości obecnej inflacji połowa wpływów budżetowych byłaby przeznaczana na obsługę długu.” Większość obligacji skarbowych USA ma stały kupon (lub zależny od inflacji – TIPS) więc zmiana stóp procentowych nie ma wpływu na obsługę istniejącego długu, a jedynie może mieć wpływ na koszt ewentualnego dalszego zadłużania się.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *