Czeka nas dekada surowców? Szczegółowa analiza 4 spółek. Raport inwestycyjny rynku.



Z wielu artykułów na portalu mogłeś już wywnioskować, że jestem pozytywnie nastawiony do inwestycji w surowce przy obecnej makroekonomicznej oraz rynkowej sytuacji. Dziś chciałbym Ci zaprezentować cztery zapomniane przez rynek spółki surowcowe, które przy hossie w tym sektorze mogą dać nieźle zarobić.

Na wstępie pragnąłbym jednak przedstawić w dużym skrócie obecną sytuację na rynku surowców oraz ich wycenę względem innych aktywów.


CRB (Commodity Index) to jeden z najpopularniejszych indeksów śledzących poczynania szerokiego sektora. Na jego wartość składają się następujące surowce.

Jak widzisz koszyk jest szeroko zdywersyfikowany, jednak to ropa naftowa stanowi ponad ¼ wartości indeksu. Nie może to dziwić, gdyż rynek ropy jest nieporównywalnie większy niż kilkunastu innych surowców razem wziętych.

W dużym skrócie podczas stagflacyjnej dekady lat 70’ wywołanej odejściem od konserwatywnej polityki monetarnej i standardu złota, surowce okazały się świetną inwestycją oraz ze sporym zapasem ochroniłyby wartość nabywczą naszych oszczędności. Kolejne dwie dekady to era silnego dolara, braku większych zawirowań rynkowych oraz rynku niedźwiedzia w branży surowcowej. Początek XXI wieku, to silny rozwój Chin i Indii oraz ogromne zapotrzebowanie na surowce z gospodarek tych krajów. Ponadto słaby dolar oraz migracja kapitału na rynki rozwijające przyczyniła się do hossy, a w konsekwencji bańki na surowcach, którą widzisz na poprzednim wykresie. Kryzys finansowy oraz spowolnienie gospodarcze przekuło się w mniejszy popyt na surowce, a bańka w 2008 roku pękła. Oczywiście warto pamiętać, że w tej branży lekarstwem na wysokie ceny są wysokie ceny i na odwrót. Jeśli cena danego surowca rośnie, to coraz więcej się inwestuje w jego wydobycie, zaczyna się eksplorować złoża, które przy niższych cenach przyniosłyby firmie straty. Zalew rynku podażą prowadzi w konsekwencji do spadku cen. Ponadto rosnąca cena danego surowca może spowodować, że rynek poszuka zamiennika, albo w miarę możliwości wstrzyma się z zakupem (przykład drewna z 2021 roku). Inaczej sytuacja wygląda, gdy cena surowca jest zdołowana i mało komu w ogóle opłaca się go wydobywać i sprzedawać na rynku poniżej kosztów eksploracji.

Ostatnia dekada stała pod znakiem silnego dolara, niszczonego wolniej niż inne waluty, napływu kapitału na amerykański rynek oraz rynku niedźwiedzia na surowcach. Jednak jak widzisz na wykresie po dołku z marca 2021, indeks CRB odbił już ponad 100% i jest na poziomie niespotykanym od 2014 roku. Zaburzenia łańcuchów dostaw, zamknięcia niektórych kopalni, solidne niedoinwestowanie w sektor wydobywczy po erze bessy oraz zalanie gospodarki niekończącą się ilością waluty doprowadziło do szalonego wystrzału cen prawie wszystkich surowców. Zatem, czy to już koniec hossy i nasz pociąg odjechał? Personalnie uważam, że najlepsze dopiero przed nami.

Indeks: Indeks surowców (GSCI) vs Rynek akcji (SP 500)

Powyższy wykres ukazuje nam, że surowce były tak bardzo niedowartościowane wobec rynku akcji jak obecnie, tylko na początku lat 70’ oraz na przełomie wieków. Pamiętamy, jak to się skończyło. Największymi hossami w historii.

Co musi się stać, aby ceny surowców rosły? Pierwsza zależność na którą niektórzy zwracają uwagę, to wpływ siły dolara. Jak możesz się domyślić silny dolar = niższe ceny surowców denominowanych w dolarze. Słaby dolar = wzrosty cen surowców denominowanych w dolarze. Odwrotną korelację możesz zaobserwować na wykresie indeksu dolara (kolor czarny) oraz indeksu CRB (kolor czerwony).

Jednak na fundamentalny wzrost cen surowców we wszystkich walutach musi się złożyć kilka czynników wpływających na strukturę popytu i podaży. Siła dolara nie ma żadnego wpływu na światowe ceny surowców. Obecnie mamy relatywnie silnego dolara oraz hossę na surowcach. Twierdzenie, że siła dolara ma wpływ na ceny surowców jest pewnego rodzaju zabobonem. Oczywiście ma wpływ, ale na dolarowe ceny surowców. 🙂

Wpływ na ceny surowców może mieć rosnąca inflacja. Historycznie właśnie metale szlachetne i surowce dawały sobie w takim okresie najlepiej radę.

Oczywiście inwestując w ten rynek warto mieć na uwadze jego specyfikę. Niektóre surowce potrafią przez lata stać w miejscu, a następnie w przeciągu kilku tygodniu zaliczyć szalony rajd (wrześniowy przypadek uranu). Potem możemy napotkać zderzenie się ze ścianą i spadek o kilkadziesiąt procent (tegoroczna sytuacja na rynku drewna, czy rud żelaza). O ile według mnie nadchodząca dekada będzie należeć do omawianej grupy aktywów, to warto pamiętać, że nic nie rośnie w linii prostej. Spore korekty po drodze, to coś nieuniknionego.

Przechodząc do wybranych przeze mnie spółek, to podczas selekcji przedsiębiorstw surowcowych zwracam uwagę, zwłaszcza na kwestie takie jak:

– silny bilans (niskie zadłużenie netto do EBIT-u lub do EBITDA, wysoka wartość EBIT dzielonego przez koszt obsługi długu)

– niskie koszty produkcji, czyli wysokie marże w porównaniu z branżą

– rezerwy danego surowca (wolisz zainwestować w spółkę, której za 10 lat wyczerpią się rezerwy i zakończy swoją działalność, albo będzie musiała wydać sporo na reinwestycję, czy taką która posiada złoża na przynajmniej kolejne 25-30 lat?)

– wysokość dywidendy, jej stałość oraz współczynnik wypłaty jako % zysku netto lub wolnego przepływu pieniężnego (zadłużanie się, aby dywidendę wypłacić, powinno nam zapalić czerwoną lampkę) 

– do kwestii pobocznych, ale równie ważnych można zaliczyć jakość zarządzania firmą, czy efektywność inwestycji podejmowanych przez spółkę

POLYUS

Zacznę od najlepszej w mojej opinii spółki pod kątem inwestycyjnym, jeśli chodzi o sektor wydobywczy złota. Więcej na temat tej branży i spółek w niej operujących możesz przeczytać tutaj: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/jak-inwestowac-w-zloto-przewodnik/. Jeśli o chodzi powody dlaczego warto inwestować w złoto i aktywa z nim powiązane: https://wolnorynkowykapitalizm.pl/4-powody-aby-zainwestowac-w-zloto/. Uważam, że sektor zajmujący się wydobyciem złota/srebra, to obecnie najbardziej niedowartościowana okazja inwestycyjna na rynku.

Jak widzisz sektor ten cechuje się jako jedyny pozytywnym realnym wolnym przepływem pieniężnym [(wolny przepływ pieniężny/ kapitalizacja spółki) – stopa inflacji). Ponadto jest to sektor najmniej zadłużony. To właśnie spore zadłużenie tego sektora oraz podjęcie się zbyt dużej ilości projektów w okresie ostatniej hossy na złocie (2007-2011) doprowadziło do bardzo słabych wyników wielu spółek oraz bankructw i konsolidacji w sektorze w okresie bessy (2012-2016). W okresie obecnej „hossy” zarządy firm są dużo bardziej ostrożne jeśli chodzi o nakłady inwestycyjne, pomimo tego, że generują sporo gotówki przy cenie kruszcu 1800$/oz.

Polyus to największy rosyjski oraz czwarty na świecie producent złota, który wszystkie złoża posiada w Rosji centralnej oraz wschodniej.

Jak widzisz przez ostatnie lata Polyus zwiększał produkcję w tempie 8% rocznie i wskoczył o kilka miejsc wyżej w tabelce największych producentów. W mojej opinii pod koniec tej dekady Polyus będzie największym światowym producentem złotego metalu. Dlaczego?

Polyus posiada największe na świecie rezerwy złota o wartości ponad 104 milionów uncji. To oczywiście przekłada się na najdłuższe w latach użytkowanie obecnie odkrytych złóż.

Kluczem do poparcia mojej tezy jest rozpoczęcie w 2027 roku eksploracji złoża Sukhoi Log z łącznym depozytem 40 milionów uncji. Spółka planuje eksplorować złoże 16 lat, co zwiększy roczną produkcję o 2,5 miliona uncji. W przeciągu najbliższych kilkunastu lat żadne obecnie eksplorowane złoże nie powinno się wyczerpać lub ulec redukcji, jeśli chodzi o roczne wydobycie.

Kluczową kwestią jest również to, że spółka jest najtańszym producentem złota na całym świecie.

Polyus pod tym względem nie ma konkurencji i wydobywa uncję metalu po łącznym koszcie AISC (All in Sustained Cost) 604$ za uncję. To oczywiście przy obecnych cenach kruszcu prowadzi do niebotycznie wysokich marż.

Marża zysku brutto dla spółki za ostatnie 12 miesięcy wynosi 72%. Wręcz nie do pomyślenia. Oczywiście na cenach kruszcu w przedziale 1700-1900 $/oz korzysta cały, zapomniany lekko sektor. Strach pomyśleć jak marża będzie się prezentować przy dużo wyższych cenach metalu.

Ulubiona metryka duetu Buffett & Munger, czyli ROIC również prezentuje się fantastycznie dla Polyusa.

ROIC = EBIT (1-t) / (kapitał własny + oprocentowane zobowiązania – gotówka), gdzie t= efektywne oprocentowanie


Barrick oraz Newcrest operują na ROIC na poziomie 6-8%. Lepiej sytuacja wygląda w przypadku Kirkland, które w mojej opinii jest najlepiej wycenioną spółką amerykańską/kanadyjską w tym sektorze. ROIC dla Polyusa oscyluje w przedziale 20-40% w zależności od cen surowca. Książkowo nasza inwestycja w długim okresie powinna okazać się rentowna, jeśli ROIC będzie wyższy niż średni ważony koszt kapitału (WACC).

Warto zwrócić również uwagę na zadłużenie spółki.

Najlepiej je zbadać za pomocą wskaźnika zadłużenie netto/EBITDA (dług oprocentowany – gotówka podzielone następnie przez uzyskiwaną rocznie wartość EBITDA). Dla spółek surowcowych przyjęło się, że wartość powyżej 2,5-3 powinna zapalać czerwoną lampkę, jeśli chodzi o finansową płynność spółki. W okresie 2016-2018, po latach bessy na złocie, spółka nieco się zadłużyła. Jednak rosnące przez ostatnie lata ceny złota oraz ogromna ilość generowanej gotówki sprawiła, że wartość zadłużenia netto/EBITDA spadło do wartości 0,6. Można stwierdzić, że półroczne EBITDA oraz gotówka mogłyby spłacić całkowite zadłużenie. Obecnie średni koszt zadłużenia wynosi 4,7% i cechuje się ono stałą stopą procentową. Warto zwrócić uwagę również na to, że spora część długu (2,1 mld $) zapada w 2024 roku, co może zmienić lekko strukturę oraz koszt finansowania w zależności od sytuacji rynkowej.

Spółka stale wypłaca bardzo wysoką dywidendę, która według polityki zarządu ma stanowić 30% EBITDA. Przy tak wysokich marżach stopa dywidendy jest na pułapie, o którym akcjonariusze Barrick’a, czy innych potentatów mogą tylko pomarzyć.

Na koniec przedstawię Ci jeszcze tabelkę zawierająca ważniejsze wskaźniki. Będzie ona powtarzać się przy każdej analizowanej spółce.

 POLYUS
kapitalizacja ($)23,5 mld
P/E9,8
P/FCF9,9
P/S4,4
P/B8,2
zobowiązania/aktywa0,62
dług netto/EBITDA0,55
EBIT/odsetki17,3
marża EBIT65%
stopa dywidendy5,0%
4 letnia średnia stopa dywidendy4,90%
wskaźnik wypłaty dywidendy (jako % FCF)50%
ROIC40%


Jak widzisz po wskaźnikach zadłużenia spółka nie ma najmniejszych problemów z płynnością, a wypłacana dywidenda stanowi zaledwie 50% wolnego przepływu pieniężnego. Warto wspomnieć, że firma zamierza przez następne 4 lata przeznaczać średnio 1 mld $ rocznie na nakłady inwestycyjne mające na celu zwiększenie produkcji. Wyższą stopę dywidendy w tym sektorze oferuje tylko sąsiad Polyusa, czy Polymetal. Zainteresowanym polecam również przyjrzeć się tej spółce. 😊

Podsumowując Polyus wydobywa złoto po najniższym koszcie, operuje na szalenie wysokich marżach, zadłużenie jest na bardzo rozsądnym poziomie, wypłaca wysoką dywidendę, a przy okazji za kilka lat może się stać największym światowym producentem. Nie można zapominać o tym, że wskaźnikowo jest to spółka najatrakcyjniej wyceniona w branży, a przy rosnących cenach złota powinna dać solidnie zarobić. Czekając na wyższe ceny kruszcu otrzymujemy dywidendę na poziomie 5-6% rocznie. Do zagrożeń możemy zaliczyć ryzyko polityczne, które oczywiście występuje wszędzie poza niektórymi wyjątkami, zwłaszcza w przypadku spółki, której złoża nie są zdywersyfikowane. Również spadające ceny złota negatywnie wpłynęłyby na naszą inwestycję. Jednak taki scenariusz w długim okresie jest według mnie mało prawdopodobny.

Z ciekawostek Polyus nie znajduje się w głównym ETF-ie na spółki wydobywające złoto (GDX), choć w mojej opinii pod koniec dekady będzie to największy światowy producent. 

NORILSK NICKEL

Norilsk Nickel to jedna z największych na świecie spółek wydobywczych. Lider jeśli chodzi o roczne wydobycie palladu oraz niklu. Spółka słynie również z miedzi oraz platyny. Ponadto mniejszą część przychodów stanowi kobalt, rod, srebro, złoto, selenium oraz inne surowce/pierwiastki.

Jak widzisz wydobycie pod względem metali jest dosyć zdywersyfikowane. Jak to wygląda geograficznie? Spółka zdecydowaną większość swoich operacji przeprowadza w Rosji centralnej oraz północnej. Dla ciekawskich polecam filmik przedstawiający życie w mrocznym i lodowatym Norylsku: https://youtu.be/mvit_XuiJ5Y.

Norilsk Nickel posiada również aktywa obfite w miedź na południu Finlandii oraz spółka zależna z RPA w drobnym stopniu przyczynia się do wyższych przychodów grupy.

Warto na pewno w dużym skrócie omówić wydobywane przez spółkę surowce, jednak na temat niklu, miedzi, platyny/palladu można by napisać osobne, obszerne artykuły.

Na początek skąd pochodzi na popyt na wydobywane przez spółkę surowce? Nie inaczej niż w przypadku innych metali, to gospodarka chińska stanowi większość zapotrzebowania.

Spółka, jak nawet nazwa wskazuje, jest największym na świecie producentem niklu – 190-200 tysięcy ton rocznie (8% rocznej podaży), choć odpowiada on zaledwie za około 20% przychodów firmy. 70% popytu na ten metal stanowi produkcja stali nierdzewnej. Ponadto używa się go do stopowania elementów, powłok, baterii, a również w produkcji naczyń kuchennych, telefonów komórkowych, sprzętu medycznego, budowy mieszkań, czy biżuterii. To właśnie użycie niklu w bateriach, niezbędnych w produkcji samochodów elektrycznych sprawia, że perspektywy dla tego surowca są wyśmienite, a cena zmierza do poziomu 20 tys. dolarów za tonę. Poziom niewidziany od 2012 roku.

Możesz dostrzec, że elektryczna rewolucja w branży samochodowej, to bycza przesłanka dla niklu. Dziś zapotrzebowanie na ten surowiec w produkcji baterii wynosi około 100 tys. ton rocznie. Według prognoz na rok 2040 wartość ta ma osiągnąć 2,6 milionów ton! Zatem podaż metalu musiałaby wzrosnąć o 100% w okresie nadchodzących 20 lat, aby spełnić popytowe wymagania. Tymczasem uzyskanie niezbędnych licencji, odkrycie nowych złóż, czy otwarcie nowych kopalń trwa latami.

Przy obecnie odkrytych złożach po 2025 roku będziemy mieli do czynienia z powiększającą się luką podażową. Chyba nie muszę tłumaczyć jaki będzie miało to wpływ na ceny niklu.

Przechodząc do metalu, który stanowi ponad 40% przychodów spółki, czyli palladu warto wspomnieć, że ponad 80% popytu pochodzi właśnie z branży samochodowej (katalizatory). Jednak odchodzenie od silników dieslowych, benzynowych na rzecz aut elektrycznych będzie miało negatywny wpływ na popyt oraz ceny palladu, które w ostatnich miesiącach w wyniku chronicznego deficytu podaży rosły jak szalone.

Ceny palladu w pułapie 2200-3000 dolarów za uncję (prawie dwa razy drożej niż złoto) sprawiły, że rok 2020 był rekordowym dla spółki Norilsk Nickel pod względem przychodów i zysku. Warto mieć na uwadze, że spadające o ponad 30% ceny przewartościowanego wcześniej metalu negatywnie wpłyną na zyskowność spółki w drugiej połowie 2021 roku.

Choć na rynku palladu wciąż będą utrzymywać się deficyty podaży na poziomie około 1 mln uncji (roczna produkcja to około 7 mln uncji, z tego 2,4 mln uncji to sprawka Norilsk Nickel), to w długim okresie popyt na ten metal będzie w trendzie spadkowym. Temat ten można szerzej poruszyć w innym artykule.

Innym platynowcem, który jest wydobywany w dużych ilościach przez spółkę jest .. platyna. Najrzadszy metal szlachetny. Jeśli w ogóle można go tak nazwać, gdyż 95% popytu to nie są cele inwestycyjne (30% to również katalizatory, 40% przemysł, 20% biżuteria). Warto zaznaczyć, że o ile złoto i srebro dobrze radzą sobie w okresie rynkowej zawieruchy, to cena platyny i palladu, które to w nikłym stopniu są wykorzystywane w celach inwestycyjnych, zależy od gospodarczej koniunktury.

Performance metali w okresie rynkowych załamań

Twierdzę, że platyna jest obecnie solidnie niedowartościowana i w przeciwieństwie do palladu zyska na elektryfikacji. Długoterminowy popyt (zwłaszcza po 2030 roku) na platynę w branży motoryzacyjnej będzie pochodził z ogniw paliwowych wykorzystywanych w autach na wodór (hydrogen fuel cell). Ponadto niska cena względem palladu, czy złota sprawi, że stanie się ona coraz częstszym zamiennikiem tych metali w przemyśle.

Wskaźnik platyna/złoto

Historycznie wskaźnik ceny uncji platyny do uncji złota nie był nigdy na tak niskim poziomie.

Wskaźnik platyna/pallad

Anomalią jest fakt, że uncja palladu jest droższa od platyny. Historycznie średni wskaźnik platyna/pallad wynosi 2,4. Obecnie ta wartość spadła poniżej 0,5. Naturalnym zjawiskiem w takich warunkach będzie częstsze wykorzystywanie platyny zamiast palladu, zwłaszcza w katalizatorach.

Spółka w swojej prezentacji inwestycyjnej przedstawia bycze tezy dla wszystkich wydobywanych przez siebie metali.

Popyt na nikiel według spółki ma wzrosnąć o 30%, na miedź 15%, a na pallad 25% w przeciągu następnych 9 lat. Z tą ostatnią prognozą personalnie się nie zgadzam. Czas pokaże, kto ma rację. Oczywiście ciężko się nie zgodzić z wzrostem popytu na miedź, która będzie głównym aktorem nadchodzącej elektryfikacji. Zastosowanie w silnikach elektrycznych, bateriach, okablowaniu, w stacjach ładowania pojazdów elektrycznych, jak również w produkcji turbin wiatrowych oraz paneli słonecznych przyczyni się do sporego wzrostu zapotrzebowania na miedź.

Możesz dostrzec, że produkcja auta elektrycznego wiąże się z koniecznością użycia 5 razy więcej miedzi niż wyprodukowanie samochodu na benzynę. Sytuacja na rynku tego surowca byłaby ciekawym tematem na artykuł. Jeśli podzielasz moje zdanie, daj znać w komentarzu. 😊

Spółka przedstawia również wzrost użycia wydobywanych przez nią metali w zależności od rodzaju napędu auta.

Jak widzisz im auto bardziej ekologiczne, tym większy koszt jego wyprodukowania będzie stanowić miedź oraz nikiel. Jak już wspomniałem platynowce są zbędne tylko i wyłącznie w przypadku samochodów elektrycznych (BEV), a jedynie platyna ma zastosowanie w ogniskach paliwowych stosowanych w autach na wodór (FCEV). Póki co bardzo szybko rośnie udział w rynku aut hybrydowych, co nie zmienia szczególnie zapotrzebowania na platynowce w porównaniu z silnikiem dieslowym, czy benzynowym. Ciekawym trendem do obserwowania na lata będzie wpływ prognozowanej rewolucji w branży motoryzacyjnej na popyt na omawiane metale. Czy rzeczywiście w 2035 roku 40% nowo sprzedanych aut, to będą elektryki (BEV)?

Po długawym wstępie czas przejść stricte do spółki .

Zaczynamy od dwóch bardzo ważnych kwestii, czyli od rezerw oraz od kosztów wydobycia. Tutaj rosyjski gigant nie ma sobie równych. Obecne złoża gwarantują przynajmniej 30 lat wydobycia na obecnym poziomie, a spółka jest najtańszym producentem niklu na świecie, co ma przełożenie na najwyższe marże w branży.


Oczywiście przy obecnych cenach surowców również inni potentaci z sektora wydobywczego notują wysokie marże, jednak nie na poziomie Norilsk Nickel. Ten fakt przy okazji przekłada się na najwyższy ROIC w branży, czyli zwrot z zainwestowanego kapitału.


Kolejna bardzo ważna kwestia, to poziom zadłużenia.

Również tutaj spółka wygląda wyśmienicie. Warto zaznaczyć, że obecny średni koszt zadłużenia obcego dla spółki wynosi zaledwie 2,8%, co sprawia, że wskaźnik pokrycia odsetek (EBIT/odsetki) wynosi aż 32.

 NORILSK NICKEL
kapitalizacja ($)49 mld
P/E6,53
P/FCF9,19
P/S2,77
P/B9,8
zobowiązania/aktywa0,74
dług netto/EBITDA0,7
EBIT/odsetki32
marża EBIT58%
stopa dywidendy7%
4 letnia średnia stopa dywidendy9,20%
wskaźnik wypłaty dywidendy (jako % FCF)63%
ROIC55%


Warto wspomnieć, że w tym roku solidnie ucierpiał free-cash flow spółki. Norilsk Nickel wykorzystał ponad 2 miliardy dolarów na rezerwy na  zapłacenie kary, po tym jak zbiornik magazynowy oleju napędowego został uszkodzony, co spowodowało zatrucie pobliskich wód oraz ziem, gdyż według szacunków wyciekło około 21,2 tys. ton wspomnianej cieczy. Gdyby nie ten fatalny w skutkach dla środowiska i firmy incydent, FCF za pierwsze 6 miesięcy wyniosłoby rekordowe 3,5 miliarda dolarów, a nie 1,4 miliarda dolarów. Jednak miejmy nadzieję, że jest to jednorazowy przypadek.

Spółka jest świetnie wyceniona. P/E, jak i forward P/E oscylują wokół 6, a według analityków stopa dywidendy może powrócić do średniej, czyli do bajecznych 10%. Dużo zależy od cen produkowanych przez Norilsk surowców.

Jeśli ktoś chce nabyć na ekspozycję na nikiel, a przy okazji na zdywersyfikowanego giganta w branży surowcowej, to uważam, że analizowana spółka jest znakomitą możliwością. Ogromne rezerwy, niski koszt produkcji, wysokie marże, świetna wycena oraz wysoka dywidenda. Spółka dalej mocno reinwestuje w biznes (4 mld $ rocznie wynoszą prognozowane nakłady inwestycyjne na lata 2022-2025), a nieunikniony w długim okresie wzrost cen niklu, czy miedzi może sprawić, że akcjonariusze Norilsk Nickel będą zadowoleni. Oczywiście zagrożenia są podobne, jak w przypadku wcześniej analizowanego Polyusa. Przemysł ciężki, to nie jest bułka z masłem. Ryzyka, problemy czają się prawie wszędzie, o czym ostatnio przekonał się Norilsk Nickel kilkukrotnie (wyciek oleju napędowego, czy marcowa powódź w kopalni platyny).

RIO TINTO

Brytyjsko-australijskie przedsiębiorstwo to gigant na rynku wydobywczym o kapitalizacji ponad 100 miliardów dolarów. Jako, że główny konkurent, czyli spółka BHP o kapitalizacji około 140 mld dolarów prowadzi bardzo zbliżoną, zdywersyfikowaną na prawie cały świat działalność oraz również większość jej przychodów pochodzi ze sprzedaży rud żelaza, to długo zastanawiałem się którą z nich w raporcie umieścić. Mam nadzieję, że analiza rozwieje wątpliwości dlaczego wybrałem akurat Rio Tinto z tego duetu. Jednak poczynania obu spółek na giełdzie cechuje spora korelacja.

Przechodząc do działalności spółki, to w przeciwieństwie do wcześniej omawianych przedsiębiorstw, jest ona szeroko zdywersyfikowana.

Rio Tinto działa w 35 krajach oraz jest głównym, światowym producentem rud żelaza (obok BHP oraz Vale Sa), aluminium (top 3 na świecie), miedzi (ponad 500 tys. ton rocznie) oraz spółka wydobywa również minerały jak np. boran, sól, gips.

Jak widzisz zdecydowana większość przychodów spółki to rudy żelaza. Chiny stanowią 75% światowego popytu na import tego surowca, co przekłada się na to, że blisko 60% sprzedaży wydobytych przez Rio Tinto surowców jest właśnie do Chin eksportowane. Spory udział stanowi również aluminium, dużo mniejszy miedź/złoto, inne minerały, diamenty.

Przy okazji złoża rud żelaza posiadane przez spółkę są w pierwszym, światowym kwartylu jeśli chodzi o koszt wydobycia. To oczywiście przy rosnących cenach surowca prowadzi do bardzo wysokich marż. Z resztą zatrzymajmy się właśnie przy cenach rud żelaza.

Wykres cen rud żelaza (USD/tona)

Po kilku latach niskich cen, w sektorze doszło do sporego niedoinwestowania oraz ograniczenia podaży. Gospodarcze ożywienie w drugiej połowie 2020 roku przyczyniło się do drastycznego wzrostu popytu na rudę żelaza, którą wykorzystuje się w 98% do produkcji stali. Popyt na stal w 50% generowana jest z sektora budowlanego, który w Chinach znacznie się ożywił po szybszym niż w reszcie świata otwarciu gospodarki. Ograniczona podaż i nagła zwyżka popytu doprowadziła do wystrzału ceny z 50 dolarów za tonę do blisko 230 dolarów za tonę rudy żelaza w maju 2021 roku. Jednak boom deweloperski w opartych na ogromnym zadłużeniu korporacyjnym (160% do PKB) Chinach, czyli na piasku oraz lewarze się zakończył. Każdy zapewne słyszał o problemach jednego z największych chińskich deweloperów – Evergrande, mającego 300 miliardów dolarów zadłużenia przy zaledwie 15 miliardach dolarów gotówki.

Według Bloomberga sprzedaż mieszkań w Chinach spadła o 20% r/r, a w konsekwencji zapotrzebowanie na rudy żelaza od głównego importera znacznie zmalało. Podobnie jak cena surowca, która zanurkowała 50%.

Nie zmienia to faktu, że okres czerwiec 2020- czerwiec 2021 był dla spółki wyśmienity. Przychody, zyski, dywidendy nie były nominalnie nigdy tak wysokie.

Jak widzisz EBITDA spółki w pierwszej połowie tego roku była o ponad 120% wyższa niż w tym samym okresie rok wcześniej. Powód to szalony wzrost cen rud żelaza. Warto mieć na uwadze, że w nadchodzącym okresie wyniki finansowe wrócą do normalności, podobnie jak to miało miejsce w przypadku cen surowca.

Przechodząc do wyceny spółki warto zacząć od zadłużenia netto, które w przypadku Rio Tinto jest ujemne, co oznacza, że wartość gotówki jest większa niż oprocentowanego długu.


Zdrowy, silny bilans spółki wyróżnią ją na tle konkurencji. Rzadko spotyka się w branży wydobywczej firmę z negatywnym zadłużeniem netto.

Na przestrzeni ostatnich 5 lat udało się spółce zmniejszyć zadłużenie netto o 17 miliardów dolarów! Ponadto w latach 2016-2019, gdy ceny akcji Rio Tinto były zdołowane, zarząd przeprowadził program skupu akcji o wartości łącznej 3,2 miliarda dolarów. Z perspektywy czasu – znakomita decyzja.

Porównajmy zatem spółkę wskaźnikowo z głównym konkurentem – BHP.

 RIO TINTOBHP
kapitalizacja ($)109 mld138 mld
P/E5,810,22
P/FCF6,616,70
P/S1,882,15
P/B2,052,51
zobowiązania/aktywa0,430,49
dług netto/EBITDA-0,30,4
EBIT/odsetki8419
marża EBIT47%42,50%
stopa dywidendy10,00%10,80%
4 letnia średnia stopa dywidendy7,70%5,80%
wskaźnik wypłaty dywidendy (jako % FCF)62%74%
ROIC32%15%


Oczywiście P/E na obecnym poziomie jest przez obie spółki nie do utrzymania. W przypadku Rio Tinto forward P/E wynosi 10, czyli analitycy przewidują spadek zysku o 50% w przeciągu kolejnych 12 miesięcy. Jednak warto pamiętać, że za rok 2021 zyski Rio Tinto będą rekordowe, a stopa dywidendy będzie mogła oscylować w okolicach 15%. Porównując wskaźnikowo obie spółki możemy dostrzec różnicę jeśli chodzi o wspomniane już wcześniej zadłużenie netto. Ponadto ROIC dla Rio Tinto jest na dwa razy wyższym poziomie. Obie spółki cechują się bardzo wysoką marżą, co po świetnym okresie nie może dziwić. Jednak w przypadku większości wskaźników, to Rio Tinto wygląda lepiej.

Patrząc w przyszłość, to również ta spółka ma lepsze perspektywy. Z 7,5 mld dolarów rocznie przeznaczanych przez Rio Tinto w najbliższych latach na nakłady inwestycyjne, 2,5 mld dolarów będzie lokowane w projekt „Jadar”. Spółka w najbliższych latach planuje rozpoczęcie wydobywania litu w Serbii. Roczne wartości mają osiągnąć 5 tys. ton rocznie. Oczywiście nie są to liczby na poziomie lidera rynku, czyli Albemarle, który w najbliższych latach zamierza zwiększyć produkcję z 80 tys. ton do 140 tys. ton rocznie. Jednak spółka wchodzi na kolejny rynek, w tym przypadku surowca, na którego zapotrzebowanie w wyniku elektryfikacji branży motoryzacyjnej drastycznie wzrośnie.

Jeśli chodzi o dywidendę, to spółka hojnie dzieli się zyskiem z akcjonariuszami, przeznaczając powyżej 40% zysku netto na ten cel.

Mając na uwadze bardzo silny bilans, rozwój spółki oraz nieunikniony wzrost cen surowców w długim okresie, nie dostrzegam powodów, aby rynkowy hegemon miał zmieniać swoją dywidendową politykę.

Sytuacja na rynku rud żelaza pokazała nam, że nic nie może rosnąć w linii prostej. Jednak w długim okresie również cena tego surowca, niezbędnego w produkcji stali będzie w mojej opinii w trendzie wzrostowym. Mając zwłaszcza na uwadze fakt, że światowa klasa średnia wzrośnie w nadchodzącej dekadzie o około 1,7 miliarda ludzi.

Na koniec analizy można przyjrzeć się fundamentalnej wycenie spółki za pomocą FAST Graphs. Choć personalnie twierdzę, że w przypadku spółek surowcowych, gdzie zyski zależą od cen metali nie jest to najczęściej idealne rozwiązanie.

Jak widzisz pomimo bardzo szybko rosnących zysków przez ostatnie 12 miesięcy, ceny akcji spółki nie wystrzeliły w szalony sposób. Inwestorzy antycypowali, że sytuacja na rynku rud żelaza nie będzie zawsze tak kolorowa, a wskaźnik P/E pomimo tego, że wynosi za ostatnie 12 miesięcy rekordowe 5, to również wróci do normy w najbliższych latach. Wolny przepływ pieniężny za ostatnie 12 miesięcy wynosi 17 miliardów dolarów. Przy cenach rudy żelaza w okolicach 80-120 $ za tonę oraz prognozowanych wydatkach inwestycyjnych na poziomie 7 mld dolarów, warto się liczyć z jego przyszłą wartością na poziomie 9-11 mld dolarów.

Spółka w mojej opinii jest najbardziej atrakcyjną z wydobywczych, światowych gigantów. Jednak obecnie warto przeczekać pesymizm związany z chińskim sektorem budowlanym oraz zastanowić się nad hipotetycznym zakupem akcji Rio Tinto, gdy cena rud żelaza, jak i waloru spółki się ustabilizuje.

LUKOIL

Ostatnia spółka w dzisiejszym surowcowym raporcie, to trzecie największe, rosyjskie przedsiębiorstwo naftowe po Gazpromie i Rosnefcie. Lukoil w przeciwieństwie do rosyjskiej konkurencji jest firmą prywatną, z bardzo zdywersyfikowanym akcjonariatem.

Jak widzisz 25 największych akcjonariuszy posiada 25% udziałów. Blisko 40% akcji jest w rękach zarządu/rady nadzorczej, a 60% to akcjonariusze mniejszościowi. Taka struktura akcjonariatu sprawia, że udziałowcy większościowi muszą dbać o interes mniejszych inwestorów. Można się o tym przekonać za sprawą tego, że zazwyczaj prawie cały wolny przepływ pieniężny jest wypłacany w formie dywidendy.

Czym zajmuje się dokładnie spółka?

Działalność grupy Lukoil opiera się na wydobywaniu ropy naftowej oraz gazu ziemnego, przeróbce tych surowców w rafineriach oraz sprzedaży benzyny na stacjach. Lukoil większość swoich operacji przeprowadza w Rosji, ale również posiada sporo aktywów w Europie Środkowo-Wschodniej, Azji Centralnej. Co więcej działania spółki odbywają się na kontynencie afrykańskim oraz w Ameryce Północnej.

Zatrzymajmy się na chwilę przy ropie naftowej, gdyż to właśnie od jej cen będzie zależeć rentowność naszej, hipotetycznej inwestycji w Lukoil. Od dosyć długiego czasu mam bycze nastawienie odnośnie tego surowca, jak i całego sektora energetycznego. Jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Po pierwsze przyjęła się myśl, że od ropy naftowej będziemy odchodzić i za kilkanaście lat energia będzie pozyskiwana głównie z wiatru i słońca. Rzućmy jednak na wykres globalnego zużycia energii według źródła pochodzenia.

Możesz zauważyć, że pomimo tego, że procentowo udział biomasy, czy węgla w energetycznym miksie malał, to nominalnie trend przez lata jest stały, lub nawet w przypadku znienawidzonego węgla rosnący. Tak samo w mojej opinii będzie w przypadku ropy naftowej, która jest jednym z najbardziej gęstych źródeł energii. Globalne spożycie ropy naftowej, jak również gazu ziemnego będzie stale w tendencji zwyżkowej w wartościach nominalnych. Warto zaznaczyć, że według prognoz za 40 lat będzie nas na planecie 3 miliardy więcej. Przy okazji im naród bogatszy, bardziej rozwinięty, tym jego zapotrzebowanie na energię rośnie.

Kolejna kwestia, która może wysłać ceny ropy powyżej 100$ za baryłkę jest tzw. ruch „zrównoważonego inwestowania” oraz ESG (Environmental, Social, Governance), który ma na celu ograniczenie kredytowania ze strony instytucji finansowych projektów wydobywczych ropy naftowej, o węglu kamiennym nawet nie wspominając.

Nakłady inwestycyjne w sektorze ropy naftowej oraz gazu ziemnego w miliardach dolarów

Jak widzisz wydatki inwestycyjne w światowym sektorze ropy naftowej oraz gazu ziemnego są od 2014 roku cały czas w tendencji spadkowej. Oczywiście inną kwestią jest pęknięcie bańki na cenach ropy w 2014 roku. Lekarstwem na wysokie ceny, podobnie jak w 2008 roku okazały się wysokie ceny. Zaczęto więcej inwestować, zwiększać wydobycie, rozpoczynać nowe, nierentowne projekty, co w konsekwencji prowadzi do nadpodaży.

Obecnie pomimo rosnących cen, wydatki inwestycyjne nie rosną w znacznym tempie. Po pierwsze jest to spowodowane mniejszym zainteresowaniem finansowania „brudnych” inwestycji. Po drugie same firmy naftowe skupiają się na wzmocnieniu swojego bilansu (spłacie zadłużenia) oraz wypłacaniu dywidendy. Do czego prowadzi niedoinwestowanie w danym sektorze, to chyba nie muszę tłumaczyć. Problemem „zielonego ruchu” jest to, że stara się ograniczać podaż danego, „brudnego” źródła energii. Jednak jest to najgłupsze możliwe działanie, gdyż celem powinno być skupienie się na popycie. Jeśli nawet zmniejszymy popyt danego surowca o 2%, a podaż o 4%, to poskutkuje to szalonym wzrostem cen energii dla przeciętnego Kowalskiego. Widzimy to obecnie na rynku węgla kamiennego, gdzie niedoinwestowanie w wydobycie oraz rosnący, światowy popyt sprawił, że ceny w rok wzrosły o 400%! Nie inaczej sytuacja wygląda na rynku gazu ziemnego, którego ceny są najwyższe od 2014 roku.


Sytuacja wygląda mniej więcej tak, że dany kraj zakłada sobie, że w tym roku wyprodukuje np. 25% energii z OZE. Następnie wiatr wieje mniej niż się spodziewano, słońca też jakoś rzadko można doświadczyć i nagle trzeba ratować się węglem, gazem, czy ropą. Jednak zwiększenie podaży w krótkim czasie, to nie jest bułka z masłem. Jeszcze, gdy po drodze dojdą kolejne zaburzenia podaży (strajki, zjawiska pogodowe, konflikty geopolityczne, awarie itd.), to szalony skok cen danego surowca energetycznego mamy jak w banku.

Przeanalizowałem największe naftowe przedsiębiorstwa i pragnąc ograniczyć swoje ryzyko polityczne wybrałem właśnie Lukoil. Brzmi może nieco dziwnie, gdyż Rosja kojarzy się z ogromnym zagrożeniem geopolitycznym. Jednak właśnie tam klimat do prowadzenia biznesu naftowego jest najlepszy. Na pewno nie jest to Unia Europejska, a nawet Stany Zjednoczone, gdzie działacze Greenpeace decydują, o tym, o ile dana spółka ma zmniejszyć emisję CO2. Zastanawiałem się pomiędzy Lukoilem, a chińską firmą Sinopec. Jednak po analizie wybór padł na rosyjskiego giganta.

Przechodząc do spółki, to posiada ona największe rezerwy węglowodorów (na 18 lat wydobycia) oraz koszt wydobycia jest na jednym z najniższych w całej branży.

Rok 2020 ze względu cen ropy naftowej na poziomie 20-40 $ za baryłkę oraz ograniczonego wydobycia był jednym z najgorszych od lat. Jednak przy obecnych cenach rentowność spółki wraca do normy.

W bln rubli (1 bln rubli = 14 mln dolarów)

Pierwsza połowa ubiegłego roku dla całej branży była tragiczna. Jednak możesz dostrzec, że wyniki Lukoila w tym roku wróciły do normalności. Wzrost sprzedaży o 53,8% r/r, wzrost EBITDA o 220%, czy wolnego przepływu pieniężnego o 340% r/r, wskazuje, że ten rok dla akcjonariuszy spółki może okazać się wyśmienitym. Za rok 2020 wypłacono najniższą dywidendę od lat – 2,85$ na akcję. Za rok 2021 według analityków może ona wynieść nawet 8$ na akcję (9% stopa dywidendy).

Przechodząc do zadłużenia, to bilans spółki jest najmocniejszy w całej branży.

Wskaźnik dług/kapitał własny


Lukoilowi przez ostatnie lata udawało się redukować zadłużenie, co sprawia, że jest najmniej lewarowanym biznesem w całej branży.

Porównując spółkę z amerykańskim gigantem Exxon Mobil możesz dostrzec, że generuje on 2,4 razy więcej przychodu, ale przy okazji posiada 58 razy więcej zadłużenia netto!

Rzućmy okiem również na wycenę spółek w branży według ceny do generowanego przepływu pieniężnego z działalności operacyjnej na akcję.


Również w tym przypadku Lukoil obok Shella jest najlepiej wyceniony. Przy obecnych cenach ropy naftowej Lukoil może na spokojnie generować 9 mld dolarów wolnego przepływu pieniężnego (P/FCF 6,5), co przy wypłacie 6-7 mld dolarów w formie dywidendy dałoby nam stopę na poziomie 11-12%.

Analizując spółki z branży energetycznej warto zwrócić również uwagę na wskaźnik EV (kapitalizacja giełdowa + zadłużenie netto)/EBITDA, który powie nam po ilu latach nasza inwestycja zwróci się w EBITDA (zysk operacyjny + amortyzacja). Oczywiście zakładając stałą EBITDA.

Wskaźnik EV/EBITDA nawet  za ostatnie 12 miesięcy, gdy EBITDA znacznie ucierpiała, wynosi dla spółki zaledwie 4,5. Pod wieloma względami Lukoil jest „najtańszy w całej branży”. Rzućmy jeszcze okiem na naszą tabelkę.

 LUKOIL
kapitalizacja ($)60 mld
P/E10,34
P/FCF9,23
P/S0,64
P/B1,03
zobowiązania/aktywa0,34
dług netto/EBITDA0,3
EBIT/odsetki18
marża EBIT8,80%
stopa dywidendy3,92%
4 letnia średnia stopa dywidendy6,40%
wskaźnik wypłaty dywidendy (jako % FCF)38,0%
ROIC9%


Jak już wspomniałem niektóre wartości są zaburzone w wyniku szalonego spadku cen ropy oraz produkcji spółki w 2020 roku. Forward P/E dla spółki oscyluje wokół 6-7, a stopa dywidendy przy utrzymaniu się, czy wzroście cen może wynieść nawet 9-12%. Rzuca się w oczy bardzo niska wartość długu netto do EBITDA, która dla państwowej konkurencji (Gazprom, Rosneft) oscyluje wokół 2-2,5.

Wspomniane wcześniej niskie koszty produkcji przekładają się na najwyższą marżę brutto w branży.

Rentowność inwestycji spółki oraz małe zapotrzebowanie na finansowanie dłużne sprawia, że mediana ROIC-u za ostatnie 5 lat również najwyższa wśród badanych spółek z branży jest właśnie dla Lukoil-u.

Ponadto potwierdzeniem tezy, że spółka jest bardzo dobrze zarządzana, a inwestorzy mogą liczyć, że kapitał będzie inwestowany w efektywny jest fakt, że spółka może pochwalić się największą stopą zwrotu w przeciągu ostatnich 10 lat.

Oczywiście 95% w 10 lat może nie powalić Cię na kolana. Jednak rzuć okiem po pierwsze na wynik liderów w branży energetycznej. Po drugie nie jest tu wliczona dywidenda, która może być reinwestowana oraz stanowi w przypadku tego sektora większą część zwrotu z inwestycji dla inwestora. Przez ostatnią dekadę, to właśnie akcjonariusze Lukoil oraz Gazpromu cieszyli się średnio najwyższą stopą dywidendy.

Przy okazji warto pamiętać, że rosyjskie opodatkowanie firm energetycznych jest progresywne, co oznacza, że im wyższa cena ropy, tym procentowo więcej podatku płaci firma.

Ponadto kolejnym zagrożeniem w długim okresie może być zielona rewolucja. Większy udział aut elektrycznych oraz energii produkowanej przez czystsze źródła energii. Jednak w mojej opinii będzie to proces dużo wolniejszy niż wielu się wydaje. W wyniku niedoinwestowania, zaburzeń podażowych oraz rosnącego ciągle popytu, śmiem twierdzić, że ceny ropy naftowej w przeciągu najbliższych kilkunastu miesięcy przekroczą 100-110 dolarów za baryłkę.

Uważam, że rosyjski Lukoil jest bardzo dobrą możliwością na zajęcie ekspozycji na sektor ropy naftowej oraz gazu ziemnego, które to pozostaną z nami na dobre kilkadziesiąt lat. Mając na uwadze zwłaszcza ciągle rosnący popyt z krajów rozwijających, gdzie dziś większość energii pozyskuje się jeszcze z węgla (Chiny, Indie, Indonezja).

PODSUMOWANIE

W mojej opinii surowce mogą mieć przed sobą bardzo ciekawą dekadę, a wzrosty cen z drugiej połowy 2020 roku mogą okazać się tylko przedsmakiem hossy opartej na niedoinwestowaniu w sektor przez ostatnie 10 lat, rosnącym popycie, słabszym dolarze, czy inflacji, której doświadczymy na pewno więcej niż w ubiegłej dekadzie.

Sektor surowców operuje w tzw. cyklach „boom and bust”. Lekarstwem na niskie ceny są niskie ceny, a remedium na wysokie ceny są wysokie ceny. Jak już wspomniałem mniejsze nakłady inwestycyjnego w wielu sektorach, zaburzenia podażowe oraz ciągle rosnący światowy popyt może wywindować ceny niektórych surowców bardzo wysoko. Przy obecnym stopniu globalizacji przerwanie łańcuchów dostaw, czy konflikt geopolityczny implikują również szybki wzrost cen, czego doświadczyliśmy ostatnio na przykładzie aluminium. Przy okazji warto obserwować rewolucję w branży motoryzacyjnej oraz jej wpływ na popyt na surowce, jak m.in. lit, nikiel, kobalt, miedź, czy aluminium.

Przedstawione w raporcie spółki są to sektorowi giganci, po których nie można spodziewać się wzrostów cen akcji o 200% w pół roku, jak to ma miejsce w przypadku „junior miners”. Jednak silny bilans, niskie koszty produkcji, wysokie marże, ogromne rezerwy złóż oraz wysoka dywidenda ograniczają ryzyko naszej inwestycji. Odnośnie rosyjskich spółek to warto znać wpływ siły rubla na ich marże. Im słabszy rubel, tym marża wyższa, gdyż większość kosztów ponoszona jest w rosyjskiej walucie, a przychody są od niej niezależne, tylko od rynkowych cen danego surowca.

Warto pamiętać również, że nic nie rośnie w linii prostej, a spółki surowcowe potrafią być bardzo zmienne w zależności od cen metalu (operują na dźwigni).

Dobór spółek surowcowych, ich procentowa alokacja w portfelu, czy geograficzna dywersyfikacja, to osobna kwestia, zależna od poszczególnego inwestora.

Poza spółkami wydobywczymi ekspozycję na dany surowiec można nabyć za pomocą fizycznego zakupu (złoto, srebro, platyna, kukurydza 😊) , ETF-u na zdywersyfikowaną gamę  spółek wydobywczych (złoto GDX/GDXJ, srebro SIL/SILJ, miedź COPX, uran URNM, sektor energetyczny np. IXC, sektor metali przemysłowych PICK, metale ziem rzadkich REMX, lit LIT) lub za pomocą ETN-u, czyli funduszu inwestującego w kontrakty terminowe na dany surowiec. W ostatnim przypadku należy uważać na contango, o którym pisałem więcej tutaj https://wolnorynkowykapitalizm.pl/instrumenty-pochodne-jak-zarabiac-wystawiajac-opcje-put/.

Inną, mniej spotykaną opcją jest nabycie walut surowcowych, czyli np. dolar nowozelandzki, australijski, kanadyjski, peso chilijskie, rubel rosyjski, real brazylijski. Eksport tych krajów w dużej mierze opiera się na surowcach. Zatem jeśli ich cena jest w trendzie zwyżkowym, to rośnie również nadwyżka handlowa, spółki wydobywcze odnoszą większe zyski, rosną wpływy budżetowe, poprawia się koniunktura gospodarcza, a dolarowe nadwyżki z transakcji wymieniane są na krajową walutę, co prowadzi do aprecjacji miejscowego środka płatniczego.

Indeks surowców (czerwony kolor) vs siła australijskiego dolara (czarny kolor)

Bardzo silna korelacja występuje również w przypadku innych walut surowcowych. Oczywiście nie polecam nikomu nabywać ekspozycji na surowce w ten sposób. Jednak trzeba znać tę zależność, która może się przydać np. do „hedgingu”.

Jeśli masz swoje ulubione  spółki surowcowe lub chciałbyś w przyszłości artykuł na temat pewnego metalu lub rynku, to daj znać w komentarzu.

Z wolnorynkowym pozdrowieniem!

Bartosz Baran

Przedstawione treści nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych ani informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną w rozumieniu Rozporządzenia PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) NR 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku) oraz uchylające dyrektywę 2003/6/WE Parlamentu Europejskiego i Rady i dyrektywy Komisji 2003/124/WE, 2003/125/WE i 2004/72/WE, ani też rekomendacji, o których mowa w Ustawie z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi.
Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Wolnorynkowykapitalizm.pl oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.

36 thoughts on “Czeka nas dekada surowców? Szczegółowa analiza 4 spółek. Raport inwestycyjny rynku.”

  1. Kawał solidnej i dobrze wykonanej roboty.Artykuły trzymają bardzo wysoki poziom ,wyrastają jak grzyby po deszczu:),świetnie opisane ,szczegółowo i rzeczowo obawiam się jednak że jak w takim tempie będą się „rodziły ” to co będziemy czytać :)Wracając do artykułu również uważam że nadejdzie pora na surowce osobiście kumuluję złoto i srebro poprzez ishares physical gold ,oraz silver, gdxj oraz spółkę surowcową angloamerican .Dziękujemy Tobie Bartku za artykuły oraz za powstanie bloga .Pozdrawiam GR

  2. Jeśli mowa o propozycjach rynków to ciekawy jestem Twojego spojrzenia na rynek chiński, ze szczególnym uwzględnieniem ryzyka geopolitycznego, potencjalnych ograniczeń w inwestowaniu przez nyse, struktury VIE, zdolowanych wydaje wycen gigantów technologicznych ale też spółek typu value, wpływu evergrande itp.

  3. Ciekawy artykuł na dobrym poziomie. Od dwóch miesięcy powoli skupuję spółki wydobywające AU i AG ( oprócz mających dużą ekspozycję na Afrykę ). Póki co jestem ogółem trochę ponad 10% do tyłu 🤪 ) ale przy tak niesamowitym globalnym psuciu pieniędzy, to tylko kwestia niedalekiej przeszłości jak ona metale pójdą up ( chociaż liczę się z tym że może być jeszcze kilka prób wyrzucenia z rynku ” słabych rąk ” ). Jak dla mnie największe ryzyko to masowe wprowadzenie cyfrowych walut. To ” wytnie ” wszelką konkurencję ze strony innych aktywów i będzie ostatecznym krokiem do pełnej kontroli społeczeństwa ( Chińczycy już to mają, na razie w wersji lajtowej ) . Pozdrawiam

    1. W długim okresie nie widzę innej opcji niż rosnące ceny złota i srebra, które obecnie są przez rynek kontraktów terminowych manipulowane.
      Więcej na ten temat można przeczytać we wpisach na temat kruszców na wolnorynkowym portalu finansowym 🙂
      Najlepszą ochroną przed monetarnymi działaniami rządów (CBDC, dodruk, sztucznie niskie stopy procentowe) są właśnie metale szlachetne.
      O ile kryptowaluty można zbanować dużo łatwiej (np. odcinając banki od giełd krypto), to w przypadku metali pozostaje tylko konfiskata.
      Dziękuję bardzo za komentarz 🙂

  4. I jeszcze mała uwaga. Inwestycje w ETF- y, są, moim zdaniem, bardziej ryzykowne niż w konkretne spółki wydobywające ( co, oczywiście musi być poprzedzone bardzo dokładną analizą fundamentalną ). Dlaczego ? Ano przestudiowałem ich zakupy i jestem zaskoczony jak wiele jest tam podmiotów o właśnie słabych podstawach.

    1. Pisałem właśnie na ten temat w artykule o uranie. Na tym już polega inwestycja poprzez ETF. Jest wygodniej, szybciej, ale po dokładnej analizie fundamentalnej spółek, które stanowią jego skład, zapewne stwierdzilibyśmy, że z 70% nie chcemy mieć nic do czynienia. 🙂
      Chociaż z ciekawostek Rick Rule, czyli maestro jeśli chodzi o surowce, stworzył pracując w funduszu Sprotta SGDM (Sprott Gold Miners), gdzie sam wybierał spółki do portfolio ETF-a. Niestety po 6 latach od stworzenia funduszu SGDM, to GDX radzi sobie lepiej.
      W mojej opinii bardzo dokładna analiza fundamentalna oraz wiedza na temat danego rynku, może w długim okresie pozwolić nam odnosić rezultaty inwestycyjne lepsze niż rynek w postaci np. ETF-ów.

  5. Wyrazy uznania za rzeczową i konkretną analizę. Też mam cały czas wrazenie, że złoto i srebro jest niedowartościowane i ciagle psute. Chciałem troche zaczepić o temat spółek 'wodnych’ jak american water, xylem inc oraz nawet etf global water. Mam wrażenie, że to ciagle nisza a zapotrzebowanie na np. uzdatninie wody będzie stale rosło. Co o tym sądzisz?

    1. Dziękuję bardzo!
      Słyszałem sporo o ciekawych perspektywach dla tego sektora. Jednak póki co nie „zanurzyłem się” wystarczająco w tej branży, aby móc przedstawić mój punkt widzenia na temat spółek „wodnych” i ETF IH20.
      Jednak jest to na pewno ciekawy temat na artykuł w przyszłości.
      Z wolnorynkowym pozdrowieniem!

  6. Dziękuję za ciekawy i merytoryczny artykuł. Zastanawiam się, na której giełdzie można kupić spółki o których tu piszesz?

    1. Rosyjskie spółki są dostępne na londyńskiej jako GDR-y. Rio Tinto na NYSE. Brokerzy jak Degiro, Exante, Dif, Interactive Brokers na 100% mają je wszystkie w ofercie.
      Z wolnorynkowym pozdrowieniem!

  7. Witam
    Świetne artykuły.
    W kontekście spółek surowcowych dobrze byłoby poruszyć spółki rolne reprezentowane na naszej GPW. Czy np. Astarta, IMC bądź Kernel w najbliższej przyszłości mają szanse na wzrosty?. Są nisko wyceniane (pewnie w dużej mierze ze względu na położenie). Jakie jest przełożenie wycen na potencjalne ograniczenie luzowania i prawdopodobną podwyżkę stóp w Polsce i Europie w przyszłości . Tak w kontrze do spółek surowcowych wydobywczych opisanych w tekście.
    Pozdrawiam i świetna robota 🙂

    1. Dziękuję bardzo!
      Śledzę wspomniane przez Pana spółki od dawna. Oczywiście niskie wyceny są tam uzasadnione. Położenie, niskie marże, ryzyko polityczne, pogodowe, dużo długu (często w innej walucie i na zmienną stopę). Podwyżka stóp przez NBP nie ma wpływu na ukraińskie spółki rolne. Najważniejsze są tam ceny surowców, czy nawozów sprzedawanych (niskie marże) oraz wielkość zbiorów na Ukrainie 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

  8. Kapitalny artykuł. Można się jeszcze wg mnie przyjrzeć Sibanye Stillwater. Zakup spółki wydobywającej lit w Finlandiii, ostatnie plany kooperacyne ze spółką z Kanady. Z drugiej strony żądania płacowe w RPA. Ale spółka tania, duża, z dobrymi złożami i kapitalną stopą dywidendy.

    1. Dziękuję bardzo!
      Śledzę spółkę Sibanye Stillwater. Bardzo ciekawe zagranie pod niedowartościowane metale szlachetne (złoto, platyna). Jak Pan wspomniał wskaźnikowo świetnie wyceniona oraz kapitalna dywidenda, zwłaszcza po spadku waloru o ponad 40%. Jednak ryzyko polityczne jest na sporym poziomie. Większość operacji spółka przeprowadza w RPA.

      1. Ale właśnie część operacji przeniosą do Kanady, a zloże litu kupili w Finlandii?
        Czy obserwuje Pan inne konglomeraty wydobywcze, np. FMG?
        PS. tak wogóle to gratuluję bloga, od wczoraj zapisany w ulubionych 🙂

        1. Tak. Zakupili złoża litu w Finlandii. Jednak to wciąż platynowce wydobywane w RPA stanowią większość przychodów spółki. Mam na oku kilkanaście spółek wydobywczych. 🙂 Australijska spółka FMG skupia się na rudach żelaza, w których to wielkim specjalistą nie jestem 🙂 W sobotę na portalu obszerna analiza rynku miedzi.
          Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję!

  9. Witam, dzięki wielkie za artykuł, czytam go już któryś raz, ponieważ zastanawiam się nad jakąś konkretną ekspozycją na metale przemysłowe. Zainteresowała mnie spółka Norilsk Nickel, głównie ze względu na właśnie nikiel 🙂 a także trochę miedzi.
    Niestety, rzuciłem okiem na raport z 2020 roku i wychodzi na to, że pallad stanowił 42% ich przychodu. Wydaje mi się, że to dość ryzykowne, bo jeżeli faktycznie 80% palladu jest wykorzystywane do produkcji katalizatorów w samochodach benzynowych, to przyszłe notowania tej spółki wydają się być bardzo niepewne.

    Pozdrawiam

    1. Ciężko właśnie jest znaleźć spółkę „pure play” na nikiel. Teoretycznie jest ETC WisdomTree Nickel, który śledzi poczynania tego metalu. Jednak personalnie preferuję inwestowanie w spółkę, która płaci dywidendy niż w fundusz inwestujący w kontrakty terminowe na nikiel.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  10. Witam.
    Bartek jestem Ci bardzo wdzięczny za, to co robisz. Piszesz (jak dla mnie) same konkrety. Mam kilka pytań. Jestem drobnym ciułaczem. Czy jesteś w stanie stworzyć artykuł jak inwestować, i w co – drobne kwoty od 1000 do 10 tyś zł? Póki co poszedłem w metale, ale nie powinienem chyba wszystkiego wrzucać w jedno… Ten artykuł podsunął mi pomysł skupowania drobnymi kwotami walut surowcowych i sprzedania ich na wzrostach. Ale czy to db pomysł i jakie niesie za sobą ryzyka? Pozdrawiam, Semafor

    1. Dziękuję bardzo!
      Takie kwoty najlepiej we własną edukację. Największa stopa zwrotu!
      Dziękuję za propozycję tematu przy okazji 🙂
      Ciężko mi ocenić, czy to dobry pomysł. To wszystko zależy od wielu czynników. Ryzyko jest jedno. Mianowicie umocnienie się złotówki wobec zakupionej waluty 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  11. Kolejny rewelacyjny artykuł (w zasadzie solidna analiza). Będąc w temacie surowców mam pytanie o spółki surowcowe z branży powiązanej z zieloną rewolucją/bateriami. Nikiel już był poruszony i ciężko coś ciekawszego poza NORILSK. Co sądzisz o China Molybdenum (kobalt). W przypadku litu czy jest coś ciekawszego od ALB, SQM, które są obecnie wyjątkowo drogie?

    1. Dziękuję bardzo!
      Nie miałem przyjemności analizować tej spółki, jak i rynku kobaltu, który jest mega zależny od DR Kongo.
      Rynek litu jest lekko przegrzany obecnie 🙂
      Pozdrawiam serdecznie!

  12. Dzięki za profesjonalną analizę sektora i spółek👍,od dziś będę stałym czytelnikiem.
    A przy okazji,czy RIO TINTO nie jest zbyt uzależnione od rynku chińskiego?I czy ostatnie spadki kursu akcji tej spółki nie wynikają właśnie z tego?W aspekcie obecnie b.trudnych relacji Australii z Chinami,czy spółka nie ma już najlepszych czasów za sobą?I czy będzie w stanie czymś zastąpić rynek chiński?Jakie jest Twoje zdanie?

    1. Dziękuję bardzo!
      Tak Rio Tinto jest uzależnione od rynku chińskiego, gdyż 50% światowego popytu na rudy żelaza stanowi ten kraj. Popyt ze strony Chin zwolnił, zwłaszcza z sektora budowlanego i ceny żelaza zanurkowały 50%. Spółka raczej nie ma najlepszych czasów za sobą, choć oczywiście wątpię, że powtórzy prędko wyniki z okresu gdy ruda żelaza kosztowała ponad 200$ za tonę. Jednak jest to lider na rynku wydobywczym, bardzo zdrowy bilans oraz posiada wiele nowych projektów (np. lit).
      Pozdrawiam,
      Bartosz Baran

  13. Dzięki za odpowiedź 🙋‍♂️,chociaż ja dokupiłem teraz tę spółkę,ale w ETF Global Mining…Wiem,że jesteś przeciwny etf-om,że względu na czasami 'przypadkowy” dobór firm do portfela,ale ten wydaje mi się być „zdrowy”,chociaż wśród 160 spółek zawsze można przyczepić się chociażby do udziału procentowego poszcz.spółek…
    PS.A jeszcze ,co myślisz o Sibanye Stillwater /bo pisałeś,że też ją obserwujesz/,czy ostatnie zdołowanie kursu wynika tylko ze spadku ceny platyny,czy są inne przyczyny?O dnośnie platyny i palladzu raczej nie mają perspektyw ,więc i Sibanye też?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *