Jakie błędy psychologiczne popełnia inwestor? Jak nie tracić pieniędzy w głupi sposób? Finanse behawioralne.



W dzisiejszym artykule poruszę temat lekko pomijany, zaniedbany, jeśli chodzi o giełdową edukację, a który dotyczy każdego inwestora bez wyjątku. Mam tu na myśli nasz umysł oraz błędy psychologiczne, które każdy z nas popełnia, inwestując swoje środki na rynkach finansowych. Postaram się, aby wpis był konkretny i zwięzły oraz żebyś ty po zapoznaniu się z nim mógł stać się lepszym inwestorem, eliminując przy okazji zbędne emocje, które wpływają negatywnie na Twój wynik inwestycyjny, a zarazem na saldo na Twoim rachunku.

1. POTWIERDZANIE NASZEJ SŁUSZNOŚCI, INWESTOWANIE STADNE

Większość z nas lubi, gdy nasze przekonania, czy analizy są potwierdzane przy okazji przez inne źródła. Załóżmy, że przeczytałeś w internecie analizę spółki x i potencjalnie byłbyś zainteresowany zakupem jej akcji. Nie mija kilka godzin, a na youtubie w polecanych wyskakuje Ci jej analiza, w której dany giełdowy specjalista zachwyca się nad spółką x, stwierdzając, że jest to najlepsza okazja na rynku. Następnego dnia spotykasz znajomego, który mówi Ci, że analizował wczoraj spółkę x i jest ona tak świetną inwestycją, że od razu zakupił udziały. Myślisz sobie, że coś musi być na rzeczy. Szanowany w internecie portal, szanowany youtuber oraz mój znajomy, który na giełdzie zjadł zęby, wypowiadają się w samych superlatywach o danej spółce, to będę głupi, jeśli również ja jej nie zakupię.

Problemem jest fakt, że dany portal oraz youtuber mogą opierać swoje tezy na tym samym artykule lub innej analizie, którą mieli okazję przeczytać, a Twój znajomy również jest byczo nastawiony do inwestycji w tę spółkę, gdyż czytał i oglądał wczoraj to samo, co Ty. Jednak im więcej teoretycznie niezależnych źródeł potwierdzi nam daną przesłankę, to bardziej skłonni jesteśmy do stwierdzenia, że to musi być prawda absolutna.

Z natury człowiek jest jednostką stadną. Lubimy, gdy większość myśli, jak my oraz przyznaje rację naszym tezom. Rynki finansowe są znakomitym przejawem takiego zjawiska. Na giełdę napływa najwięcej kapitału, gdy wszyscy ekonomiści oraz analitycy są zgodni, że przed nami są wspaniałe perspektywy, wchodzimy w nową erę gospodarczą, a hossa będzie trwać w nieskończoność.

Cztery najbardziej niebezpieczne słowa dotyczące inwestowania – tym razem jest inaczej.

SIR JOHN TEMPLETON

Inaczej sytuacja wygląda, gdy giełda jest po 40% spadkach. Na rynku oraz wśród inwestorów, którzy stracili mnóstwo pieniędzy panuje skrajnie negatywny sentyment, a wieści o końcu świata stają się w ich oczach coraz bardziej realne. Można to zaobserwować np. za pomocą wykresu „margin debt”, czyli zadłużenia stosowanego przez inwestorów, aby akcje zakupić.

Margin Debt (czerwony) vs SP 500 (niebieski)

Jeśli wszyscy myślą tak samo, nie za dużo myślenia ma miejsce.

KARL VALENTIN

Jak widzisz w okresie hossy, gdy wyceny są już na bardzo wysokim poziomie stosowanie kapitału obcego do zakupu akcji jest czymś normalnym. Inaczej sytuacja wygląda, gdy rynek akcji jest po spadkach. Na rynkach finansowych jest podobnie jak w życiu. Mianowicie, jeśli będziesz postępował tak samo jak większość (stado), to również Twoje rezultaty będą identyczne.

2. DLACZEGO NIEZALEŻNE MYŚLENIE, OTWARTY UMYSŁ ORAZ ZIMNA KREW SĄ KLUCZOWE?

Podążanie za stadem, czy słuchanie tylko pochlebnych opinii na temat danej spółki, czy sytuacji gospodarczej do niczego dobrego nie prowadzi. Dobry inwestor powinien cechować się własnym, niezależnym myśleniem oraz kierować się konsekwentnie własnymi zasadami, czy analitycznością, a nie emocjami, sentymentem, uczuciami, humorem, czy pogodą. Tak, długoterminowe badania wykazały, że dane rynki radzą sobie lepiej, gdy za oknem świeci słońce niż, gdy jest pochmurno i pada deszcz. 😊

Możesz stwierdzić, że łatwo się mówi – „myśl niezależnie, nie kieruj się emocjami podczas inwestowania, ani opiniami innych”. Jednak jakie kroki trzeba podjąć, aby tak się stało?

Po pierwsze każdy z nas ma jakieś przekonania, poglądy, uprzedzenia, czy nawet czasami zabobony. Aby być lepszym inwestorem, który podejmuje maksymalnie racjonalne decyzje oraz wykorzystuje większość nadarzających się okazji rynkowych należy tego wszystkiego się w jak największym stopniu wyzbyć.

Znam sporo inwestorów, którzy nie ulokują swojego kapitału np. w USA, bo nie odpowiada im jeden, czy drugi prezydent, a znowu inne kraje nie pasują im z innych powodów związanych z ich doświadczeniami, poglądami, czy przekonaniami. Inna grupa inwestorów znowu będzie omijać np. spółki „growth” albo „value”, gdyż w ich opinii inwestowanie w firmy z tej grupy to głupota. Z artykułu o dywidendach już wiesz, że w zależności od okresu, wycen, czy sytuacji makroekonomicznej raz jedna grupa daje sobie dużo lepiej radę, ale następnie może się to zmienić o 180 stopni.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku omijania pewnych branż, krajów, czy grup aktywów. Oczywiście nie twierdzę, że koncentracja oraz specjalizacja w swoim „circle of competence” jest czymś złym. Wręcz przeciwnie. Jednak różnicą jest to, czy taka decyzja została podjęta w racjonalny, analityczny sposób, czy w oparciu o swoje uprzedzenia, czy wybiórcze dane, opinie potwierdzające nasze poglądy, bo przecież takich nam się najlepiej słucha. 😊

W mojej opinii kluczem do stania się lepszym, mądrzejszym człowiekiem, jak również inwestorem jest bycie maksymalnie obiektywnym, akceptowanie swoich błędów oraz ciągłe kwestionowanie swoich idei, pomysłów, czy przekonań.

„The important thing is to never stop questioning”

ALBERT EINSTEIN

Odnosząc się do książki pt. „Zasady” Ray Dalio, jeśli chcesz zostać wybitnym inwestorem, to musisz dążyć do bycia radykalnie wolnym od uprzedzeń (radically open-minded). Kluczem do tego jest poznanie innych perspektyw, zrozumienie innych osób, poglądów oraz dążenie do prawdy oraz najlepszych możliwych rozwiązań, a nie pozostawanie uparcie w swojej „bańce”, czy przy własnej ideologii.

Człowiek z natury ma skłonność do słuchania opinii, które zgadzają się z jego przemyśleniami. Zwłaszcza w erze algorytmów stosowanych przez Youtube, czy media społecznościowe. Jednak aby korzystać z nadarzających się okazji inwestycyjnych należy kierować się obiektywnością, neutralnością oraz poszukiwaniem za wszelką cenę prawdy, nawet jeśli jest ona sprzeczna z naszą dotychczasową wiedzą, czy przekonaniami. Warto zadawać sobie pytanie „Dlaczego mam rację?”, a nie stwierdzać uparcie, że na pewno ją mam.

Nikt nie zna prawdy absolutnej, każdy zawsze może się mylić, nie wiedzieć wystarczająco dużo na dany temat, aby móc podjąć racjonalną i właściwą decyzję. W każdej dziedzinie będzie osoba mądrzejsza od Ciebie, z większą wiedzą, czy doświadczeniem. Dlatego dopiero wysłuchanie jak największej ilości takich osób, często o zupełnie innych poglądach oraz zapoznanie się z jak największą ilością suchych danych pozwoli Ci dokładnie zrozumieć rzeczywistość oraz wyciągnąć właściwe dla Ciebie wnioski. Oczywiście warto uważać na to skąd informacje się pozyskuje. Słuchanie osób z niepełną, wybiórczą wiedzą jest często gorsze niż nie słuchanie nikogo. Jeśli jednak wydaje Ci się, że wiesz wszystko w danej dziedzinie i nie potrzebujesz kwestionować swoich poglądów, to znaczy, że tak naprawdę nic nie wiesz. W mojej opinii jeśli wiemy, czego nie wiemy, to już jesteśmy na dobrej drodze do poznania prawdy, którą po dogłębnej analizie danych, wysłuchaniu często przeciwstawnych opinii osób o ogromnej wiedzy i doświadczeniu w danej dziedzinie będziemy w stanie odkryć. 

Nic tak dobrze nie podsumuje tej części, jak cytat Jeffa Bezosa.

„Obserwowałem ludzi, którzy mają rację, i zauważyłem w nich kilka rzeczy.

Ludzie, którzy mają często rację, dużo słuchają.

Ludzie, którzy mają często rację, często zmieniają zdanie.

Ludzie, którzy mają często rację, starają się obalić swoje najgłębsze przekonania, co jest bardzo nienaturalne dla ludzi.

[…] lubimy słuchać opinii, które potwierdzają nasze wcześniejsze przekonania.

A ludzie, którzy mają często rację, bardzo ciężko pracują, aby zrobić tę nienaturalną rzecz, czyli próbować obalić swoje przekonania.

Bardzo ważna jest zmiana zdania. Nigdy nie powinieneś pozwolić nikomu złapać Cię w pułapkę tym, co powiedziałeś w przeszłości […]

Czasami dostajesz nowe dane, a kiedy dostajesz nowe dane, powinieneś zmienić zdanie.

Nawiasem mówiąc, czasami nie dostajesz nowych danych i po prostu ponownie analizujesz sytuację i uświadamiasz sobie, że jest to bardziej skomplikowane, niż początkowo sądziłeś i zmieniasz zdanie.

[…] Frustrujące jest patrzeć na polityków, bo nie wolno im zmienić zdania. Gdy tylko zmienią zdanie, oskarża się ich o to, że są niegodni zaufania.

Jednak rzeczywistość jest taka: każdy, kto często nie zmienia zdania, dramatycznie nie docenia złożoności świata, w którym żyjemy”.

Problemem często może okazać się nasze „ego”. Jeśli przez lata głośno mówiliśmy, że inwestycja w dane aktywo, to najlepsza możliwa opcja, to często nawet cała nasza reputacja jest od prawdziwości tej tezy uzależniona. Jednak jeśli dostaliśmy nowe dane, albo jeszcze bardziej zgłębiliśmy dany temat, słuchając  faktów oraz analiz przeciwnych do naszego początkowego, błędnego poglądu, to naturalnym jest to, że trzeba zmienić zdanie. Ludzie, którzy mają takie same przekonania w wieku 20,30, czy 50 lat mają zapewne również niezmienną wiedzę na przestrzeni tego okresu, co oznacza, że albo się nie rozwijają, czyli się cofają, albo bardzo daleko im do bycia „radically open-minded”.

Nie jest wstydem zmiana swoich przekonań na te bliższe prawdzie, lecz wstydem jest tkwienie uparcie w błędzie, broniąc swojego „ego”, czy poglądów, z którymi się identyfikowaliśmy przez lata. Jeśli będziesz ciągle się uczył, rozwijał oraz dążył w danej branży do doskonałości, to mogę Cię zapewnić, że często będziesz zmieniał poglądy.

“It is far more common for people to allow ego to stand in the way of learning.”

RAY DALIO

Kolejna bardzo powiązana kwestia, to upraszczanie, którego inwestorzy pragnący za wszelką cenę potwierdzić swojej tezy się dopuszczają. Uogólnianie oraz uproszczanie niestety nie sprawi, że staniesz się lepszym inwestorem. Dlatego każdą sytuacją, każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Poza tym świat, jak i rynki finansowe nie są liniowe jak wielu inwestorom może się wydawać, a są naprawdę bardzo, bardzo złożone. 

Podsumowując przepisem na stanie się lepszym inwestorem jest niezależne myślenie, opieranie się na maksymalnie obiektywnych danych oraz faktach, a nie na czyichś opiniach, czy przemyśleniach. Nie bez przyczyny większość najlepszych funduszy inwestycyjnych pewną część etapów decyzji inwestycyjnej zrzuca na barki komputerowych algorytmów. Komputer nie kieruje się emocjami, poglądami, czy uprzedzeniami, a ponadto może efektywnie pracować 24/7. Ponadto zawsze kwestionuj swoje opinie, przemyślenia, bądź świadom, że zawsze są osoby, które wiedzą więcej od Ciebie oraz bądź radykalnie wolny od uprzedzeń. 😊

3. PSYCHOLOGIA, A ZAMYKANIE POZYCJI

Powiedziałbym, że zamknięcie pozycji jest dużo ważniejsze niż jej otwarcie. Aby dobrze omówić ten problem muszę podzielić inwestora na dwa typy. Pierwszy z nich to inwestor z nastawieniem krótkoterminowym stosujący strategię momentum lub będący po prostu traderem. Drugi z nich to inwestor z dłuższą perspektywą czasową.

Zaczynając od pierwszej grupy, to tu kluczowa jest zasada „cut losses and let your profits run”. Łatwo się mówi, jednak ciężko psychicznie jest nam zamknąć pozycję ze stratą. Wolimy liczyć, że rynek jeszcze zawróci i uda nam się nie stracić pieniędzy. Można to również wytłumaczyć życiowo. Mianowicie, gdy zapłacimy za dany, roczny kurs, to pomimo tego, że po dwóch spotkaniach stwierdzimy, że to w ogóle nie nasza bajka, to spora część osób dalej będzie na niego uczęszczać, aby nie zrealizować straty. Jednak w takim przypadku nasze straty niestety się tylko powiększają, czy to w postaci czasu, ograniczonych zasobów, czy nawet pieniędzy. Zatem kluczem jest przyznanie się do błędu, zamknięcie nieudanej pozycji oraz wyciągnięcie cennych wniosków.

Jako inwestor krótkoterminowy musisz mieć ścisły, niezmienny w trakcie operacji plan odnośnie wyjścia z pozycji. Oczywistym jest, że trafienie idealnie w dołek oraz sprzedanie na górce będzie zdarzało Ci się raz na setki tysięcy razy. Jednak nie o to w krótkoterminowym inwestowaniu chodzi. Ważne, abyś miał plan, który zakłada asymetrię ryzyka. Co mam tutaj na myśli? Nasze, codzienne życie składa się z prawdopodobieństw. Nie inaczej jest na rynku. Podejmiesz się inwestycji, gdzie z prawdopodobieństwem 20% zyskasz 1000 zł, a z prawdopodobieństwem 80% stracisz 200 zł? Z czystego prawdopodobieństwa oraz dodatniej w tym przypadku wartości oczekiwanej, powinieneś na taką propozycję przystać. Oczywiście inną kwestią do której przejdę później jest nie wchodzenie na rynek ze środkami, których nie możesz stracić lub których będziesz w niedalekiej przyszłości potrzebował.

Z drugiej strony nie powinieneś podejmować inwestycji, gdy prawdopodobieństwa zyskania 100 zł wynosi 90%, a straty 1000 zł równa się 10%. Choć na pierwszy rzut oka, nie przeliczając wartości oczekiwanej zapewne w obu przypadkach podjąłbyś odwrotną decyzję. Podobna asymetria oraz stosowanie probabilistyki jest niezbędne w przypadku inwestowania krótkoterminowego. Jeśli chcesz zakupić krótkoterminowo akcję danej spółki wartą obecnie 10 zł, to musisz stworzyć asymetryczny plan. Mianowicie np. ustawiasz stop-loss przy 9 zł, więc Twoja maksymalna, możliwa strata to 10% oraz zakładasz, że nieważne, co było się działo, to sprzedasz akcję, jak tylko osiągnie wartość rynkową 15 zł. W ten sposób Twój potencjalny zysk to 50%, a wskaźnik asymetrii Twojego zagrania wynosi 5.

Unikaj zatem ponoszenia nadmiernego ryzyka, gdzie do zyskania masz mało, a do stracenia sporo. Jeśli zrezygnujesz z pracy na 6 miesięcy, aby poświęcić się tworzeniu własnego biznesu, to masz bardzo dużo do zyskania, a mało do stracenia. Odwrotna sytuacja ma miejsce, gdy jedziesz 100 km/h w terenie zabudowanym, aby tylko być 5 minut wcześniej w domu. Tu do zyskania jest niewiele, a do stracenia sporo. Oczywiście również w przypadku inwestowania długoterminowego stosowanie asymetrycznego ryzyka oraz marginesu bezpieczeństwa jest bardzo ważne.

W przypadku długoterminowego inwestowania zamykanie pozycji wygląda trochę inaczej. Załóżmy, że zakupiłeś akcje świetnego biznesu – np. atrakcyjna wycena oraz wspaniałe perspektywy do rozwoju. Według Twojej analizy oraz wyceny, ceny akcji mają spory margines bezpieczeństwa, czyli bardzo ograniczoną możliwość do spadku. Jednak co zrobisz jeśli cena akcji spadnie 30%? Spanikujesz i sprzedaż? Czy przeanalizujesz sytuację dogłębnie jeszcze raz oraz znajdziesz przyczyny spadku cen? Jeśli jest to stricte rynkowy sentyment, a w biznesie oraz w perspektywach jego rozwoju nic się specjalnie nie zmieniło, to powinieneś dokupić jeszcze więcej akcji tej spółki. Gdy Twój ulubiony produkt w sklepie zawsze kosztuje 10 zł, a dziś jest na promocji i kosztuje 7 zł, to nie będziesz przeszczęśliwy?

Nie inaczej sytuacja wygląda na rynku akcji, gdzie „cena jest tym, co płacisz, a wartość tym, co dostajesz”, cytując Warrena Buffetta. Jednak kluczem do właściwego osądu sytuacji po spadkach jest wiedza, zimna krew oraz wyrachowanie. Zawsze musisz wiedzieć dlaczego zakupiłeś dany biznes. Jeśli w Twoim portfelu znajdują się spółki, które nawet nie wiesz czemu posiadasz, to prawdopodobnie, gdy ich cena zacznie spadać, to je sprzedasz.

“Know what you own, and know why you own it.” 

Peter Lynch

Gdy jednak wiesz co robisz, to będziesz w stanie po spadkach podjąć właściwą decyzję. Jeśli jesteś prawdziwym długoterminowym inwestorem, to gdy cena zakupionych przez Ciebie akcji spadnie o 30%, to masz tylko dwa wyjścia. Albo popełniłeś błąd, sytuacja w spółce nie wygląda za ciekawie, a jej perspektywy odnośnie przyszłości są marne, wtedy powinieneś akcje sprzedać oraz lepiej ulokować swój kapitał, nie czekając naiwnie na to, że ceny akcji wrócą do punktu wyjścia. W przypadku, gdy spadek cen akcji jest uwarunkowany rynkowym sentymentem, a nie stricte fundamentami spółkami, to powinieneś dokupić więcej udziałów, obniżając przy okazji swoją średnią cenę wejścia. Oczywiście jest to duże uproszczenie z mojej strony, a poruszana kwestia jest dużo bardziej złożona, gdyż każdy przypadek, gdy wartość akcji nurkuje o 30% jest inny.

Niestety przeciętny inwestor kieruje się emocjami oraz tym, gdzie podąża stado. Zatem najczęściej będzie on dokupywał, gdy ceny akcji są po wzrostach (na górce), a sprzedawał, gdy rynek jest już skrajnie wyprzedany (na dołku). Zatem nie mogą dziwić statystyki mówiące, że podczas, gdy rynek w okresie 2001-2020 osiąga stopę zwrotu na poziomie 7,5%, to przeciętny inwestor może „cieszyć się” roczną stopą zwrotu w wysokości 2,9%.


Oczywiście również w przypadku zakupu akcji z długoterminową perspektywą musisz mieć plan odnośnie tego, co zrobisz, gdy ceny waloru zaczną szybko rosnąć. Tutaj ponownie należy przysiąść i na spokojnie przeanalizować sytuację. Jeśli po 5 latach wartość spółki wzrosła 100%, a jej zyski o tylko 50%, a ponadto perspektywy dla dalszego rozwoju firmy są mizerne, to czas z uśmiechem na ustach zamknąć pozycję. Inaczej sytuacja wygląda, gdy np. po 2 latach wartość spółki wzrosła nawet 200%, ale przychody, zyski, marże spółki również rosną w zawrotnym tempie, posiada ona ogromne przewagi konkurencyjne oraz cały czas wprowadza nowe produkty na nowe rynki. Najlepszym przykładem będzie historia spółki Apple.

W okresie luty 2009 – luty 2011 zarobiłbyś jako akcjonariusz spółki Apple piorunujące 250%. Mógłbyś stwierdzić, że czas pozbyć się zapewne przewartościowanego waloru i przenieść kapitał gdzie indziej. Jednak naprawdę ciężko byłoby Ci znaleźć bardziej rentowną przystań dla Twojego kapitału niż akcje firmy Apple w okresie dekady 2011-2021, kiedy wzrosły one o około 1200%.

Jak już wspomniałem nie jest możliwym kupowanie w dołku, a sprzedawanie na górce. Z perspektywy czasu wszystko wydaje się bardzo proste, jednak nie widząc prawej strony wykresu dużo ciężej podejmuje się decyzje. Co więcej nie uważam, że pozbycie się akcji Apple w 2011 roku byłoby błędem. Jeśli taki był plan inwestora odnośnie zamknięcia pozycji, a wycena nie odzwierciadlała wartości spółki, to nawet wskazana była taka decyzja. Nikt przecież nie ma szklanej kuli i nie jest w stanie przewidzieć, jaka spółka za 10 lat będzie miała wartość przekraczającą bilion dolarów.

Podsumowując w inwestowaniu kluczowym jest kierowanie się własnym planem, analizą, suchymi danymi, zdrowym rozsądkiem, faktami i zimną krwią, a nie emocjami, opiniami, uprzedzeniami, czy rynkowymi nastrojami. Choć tezy odnośnie rynkowej efektywności zakładają, że rynek wycenia wszystkie znane powszechnie informacje, a żeby go pobić w długim okresie trzeba być mądrzejszym niż konsensus, gdyż on już jest wliczony w cenę, to w mojej opinii,  w krótkim terminie rynek kierowany nadmierną chciwością lub paniką, potrafi być szalenie irracjonalny, a dopiero w długim okresie okazuje się, kto pływał nago. 😊

4. ANALIZA WSTECZNA ZAWSZE SKUTECZNA

Większości inwestorów zdarza się często marzyć. „Jakbym kupił Bitcoina w 2013 za 500 dolarów, to dziś miałbym 600 tys. dolarów”. „Gdybym tylko nie sprzedał Tesli w marcu 2020, to dziś byłbym mega bogaty”. „Gdybym tylko kupił Apple, Starbucksa, czy Netflixa, gdy ich akcje były warte kilkadziesiąt centów.” Z perspektywy czasu wszystko wydaje się takie łatwe i wręcz oczywiste. Podobnie jak analiza lewej strony wykresu. Znakomicie wydać na nim momenty wejścia (dołki) i wyjścia (górki). Jednak to wszystko jest tylko złudzeniem.

Zwykłemu inwestorowi, który nie jest aniołem biznesu lub osobą pracującą w private equity, ciężko będzie znaleźć spółkę, która da nam zarobić nawet 10x, nie wspominając o 100x, czy 1000x. Graniczy to z cudem, a rozpamiętywanie, że czego nie kupiliśmy, albo za dużo wcześnie sprzedaliśmy do niczego nie prowadzi. Obecnie na rynku masz do dyspozycji setki spółek, które za 5,10, czy 15 lat będą warte przynajmniej 100x. Zatem po co rozpamiętywać przeszłość, jak szansa stoi otworem. 😊

Oczywiście podobnie możesz gdybać o przeszłości, mając na myśli cyfry w totolotku. Przecież tak łatwo było wczoraj skreślić te 6 cyfr i wygrać miliony. Nieprawda? Dziś masz kolejną okazję. 😊

Z naszej historii na rynku należy ciągle wyciągać nową wiedzą i doświadczenia, tak aby dwukrotnie nie popełniać tego samego błędu. Oczywiście najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Jednak zajmowanie się analizą wsteczną i gdybanie, co by było gdyby, musisz sobie odpuścić.

5.DLACZEGO KIERUJEMY SIĘ CHCIWOŚCIĄ, A NIE POKORĄ I CIERPLIWOŚCIĄ?

Bądź chciwygdy inni się boją, bój się gdy inni są chciwi
WARREN BUFFETT

Zacznę tutaj od problemu braku cierpliwości. Jeśli chodzi o tradera, to mamy tutaj do czynienia z tzw. nadmiernym tradingiem, mającym na celu jak najszybsze odbicie swoich strat. Niestety jest to najgorsza z możliwych opcji, prowadząca zazwyczaj do jeszcze większych strat. Jeśli jako trader masz gorszy dzień, to polecam Ci przejść się na spacer, a nie na siłę szukać zysku. Trading to sztuka cierpliwości, gdzie czekasz godzinami na odpowiedni moment zajęcia pozycji. Jeśli nie będziesz kierował się z góry ustalonymi zasadami, tylko chęcią odbicia na siłę strat, to niestety dobrze się to dla Ciebie nie skończy.

Inna kwestia to młody, niedoświadczony inwestor. Każdy z nas kiedyś po przeczytaniu kilku książek zafascynował się giełdą i zdecydował się otworzyć rachunek, przelać środki i rozpocząć inwestowanie. Mówi się, że początki są trudne, jednak zazwyczaj zdarza się coś takiego jak fenomen początkującego. Często żółtodziób wchodzi na rynek w okresie hossy, gdzie wszystko rośnie. Po tym jak jego portfel wzrósł w 2 miesiące o 20%, myśli sobie, ale to wszystko łatwe i proste. Jestem lepszy od tego całego Buffetta, który robi średnio tylko 12% rocznie. Czas zacząć podejmować jeszcze większe ryzyko, używać dźwigni i odnosić jeszcze większe zyski!

Chciałbym w międzyczasie zaznaczyć, że gdy zacząłeś zgłębiać jakiś obszerny i złożony temat, jak np. rynki finansowe i po przeczytaniu kilku książek, artykułów, raportów oraz wysłuchaniu kilku finansowych „guru” na youtubie, wydaje Ci się, że już absolutnie wiesz wszystko, a rynkowe zależności oraz inwestowanie jest banalne, to przebyłeś dopiero, gdzieś z 2% drogi do zdobycia naprawdę solidnej, pełnej wiedzy, a w konsekwencji, gdy poświęcisz jeszcze kilka tysięcy godzin, to uda Ci się osiągnąć doskonałość. 😊

Wracając do naszego młodego inwestora, który radzi sobie na rynku lepiej niż Buffett, to niestety brak doświadczenia, a do tego nadmierne ryzyko (np. używanie dźwigni), kończy się najczęściej wyzerowaniem konta. Kolejna charakterystyka początkującego, to ciągłe sprawdzanie notowań giełdowych. Oczywiście naturalnym jest to, że inwestor krótkoterminowy, czy zwłaszcza trader musi ślęczeć przed wykresem. Jednak jeśli nabyłeś kilka akcji z perspektywą dłuższego okresu i sprawdzasz, co kilka minut wykres akcji, z poczuciem, że masz wpływ na to co się dzieje, to muszę Cię zmartwić, gdyż niestety go nie masz.

Kupuj tylko coś, co z przyjemnością będziesz mieć w portfelu, nawet jeśli rynek zostanie zamknięty na dziesięć lat.

 WARREN BUFFETT

Czy jeśli zakupisz mieszkanie, to będziesz codziennie sprawdzał jego cenę? Identycznie sytuacja wygląda w przypadku zakupu części danego biznesu. Nie ma sensu codzienne sprawdzanie cen akcji, które w krótkim okresie są zależne od nastroju inwestorów. Oczywiście zawsze, gdy rynek przesadnie spanikuje możesz dokupić udziały w świetnym biznesie na promocji. Podobnie codzienne śledzenie ile wzrósł SP500, WIG20, czy złoto, do niczego nie prowadzi. Zdecydowanie lepiej ten czas poświęcić na dalszą edukację i dążenie do doskonałości lub poszukiwanie w ciszy innych, świetnych spółek, aktywów, które dziś jeszcze nie są w kręgu zainteresowań „mainstreamu”. Cytując Paula Samuelsona „inwestowanie powinno być nudne, jak oglądanie schnącej farby, albo rosnącej trawy. Jeśli chcesz wrażeń, weź 800 dolarów i ruszaj do Las Vegas”.

Wracając do przeceniania swoich umiejętności, to nie jest to tylko domena niedoświadczonych inwestorów, często jest wręcz przeciwnie. W końcu 80% kierowców wydaje się, że jeździ ponad przeciętnie, nie inaczej jest na giełdzie. Na rynku lepiej poradzi sobie osoba z IQ 110, której wydaje się, że jej IQ to 100, niż inwestor z IQ 150, który jest przekonany, że jego IQ to 160. Nadmierna pewność siebie, brak pokory, czy kierowanie się w inwestowaniu własnymi uprzedzeniami, opiniami, którym może być daleko do czystych, obiektywnych faktów, nie kończy się zazwyczaj zbyt dobrze.

Z drugiej strony mamy mega doświadczonych inwestorów, którzy chcą na siłę walczyć z rynkiem, często w ostateczności mając rację. Jednak rynek może pozostać dłużej irracjonalny niż ty wypłacalny. Najlepszy przykład, to inwestorzy „shortujący” bańkę technologiczną w 2000 roku. Jako, że rynek był w stanie jeszcze dużo bardziej wzrosnąć, zanim bańka pękła, to musieli się oni ze swoich „shortów” ze sporą stratą wycofać.

Nie inaczej sytuacja wygląda obecnie na Tesli, która już od lat uporczywie jest „shortowana” przez zawziętych inwestorów.

Na samym wykresie z ostatnich dwunastu miesięcy zaznaczyłem kilka momentów, gdzie można było być przekonanym, że walor jest już tak przewartościowany i przegrzany, że na pewno będzie spadał. Zazwyczaj było wręcz na odwrót, shortujący tracili kupę pieniędzy, a 25 października Tesla osiągnęła wartość 1 biliona dolarów. Czy jest to racjonalna wycena? W mojej opinii jest to szalona wycena, gdzie Tesla jest warta więcej niż wszystkie inne spółki z branży motoryzacyjnej razem wzięte. Jednak rynku w krótkim okresie nie interesują zyski spółki, jej realna wartość, czy moje i Twoje zdanie na ten temat. W erze rynkowej manii, zerowych stóp procentowych, niekończącego się QE wszystko na rynku jest możliwe. Do tego dodaj ekscentrycznego CEO, misję zmiany świata, a jako „shortujący” z nieograniczoną stratą i ograniczonym zyskiem kończysz jako bankrut. 😊

Inne popularne zjawisko psychologiczne, to tzw. „FOMO” (fear of missing out). Ciężko jest niektórym inwestorom znieść fakt, że ich wujek, czy taksówkarz bogacą się zakupując przykładową modną akcję, czy kryptowalutę, podczas, gdy oni są wierni swoim zasadom i inwestują np. w nudne spółki „value”, albo pasywnie poprzez ETF-y. Syndromu FOMO powinieneś pozbyć się jak najszybciej. Po pierwsze przed Tobą jeszcze mnóstwo okazji inwestycyjnych, po drugie droga do długoterminowego sukcesu to cierpliwość i wytrwałość, a wskoczenie do wagonika, w którym już siedzą Twoi znajomi, to zazwyczaj przepis na zakup na samej górce. 😊

Kluczem do przyzwoitych wyników inwestycyjnych w długim okresie jest bycie pokornym, cierpliwym oraz radykalnie wolnym od uprzedzeń. Przepisem na mierne rezultaty jest chciwość, kierowanie się emocjami, a nie analitycznością, bronienie za wszelką cenę swojego „ego” i własnych poglądów. W końcu rynek transferuje kapitał od niecierpliwych do cierpliwych.

Wolisz otrzymać dziś 3 miliony, czy 1 grosz, który będzie się podwajał przez następne 31 dni? Dziś na rynku mamy sporo inwestorów z młodego pokolenia, przyzwyczajonego życiowo do natychmiastowej gratyfikacji. Ciągle rosnące ulubione spółki technologiczne, czy kryptowaluty mogą sprawić, że taki inwestor może nieźle się przejechać, gdy na rynku będziemy mieć do czynienia z 10 letnią stagnacją, czy bessą, co oczywiście prędzej, czy później musi się zdarzyć.

Wracając do wcześniejszego pytania, to po 31 dniach albo będziesz miał 3 miliony, albo 10,737 miliona. 😊 Tak właśnie działa magia procentu składanego, jak i wytrwałości, cierpliwości i odroczonej gratyfikacji.

6. DYWERSYFIKACJA

Na koniec w skrócie chciałbym poruszyć obszerny temat, jakim jest rynkowa dywersyfikacja. Jeśli chcesz bić rynek, to nie powinieneś mieć w portfelu więcej niż 20 instrumentów. Im więcej ich będziesz miał, to tym mniejsza będzie Twoja wiedza na ich temat oraz tym bardziej będziesz zbliżał się do rynkowej średniej. Oczywiście kluczem jest tutaj korelacja pomiędzy instrumentami. Portfel złożony z 10 aktywów o niskiej, ujemnej korelacji pomiędzy nimi będzie dużo lepiej zdywersyfikowany niż ten złożony ze 100 aktywów o wysokiej korelacji.

Kluczem jest osiąganie największych zwrotów inwestycyjnych przy jak najmniejszym ryzyku portfela. Zainteresowanych odsyłam do zapoznania się z miernikiem Sharpe’a, który pozwoli Wam zbadać te zależności we własnym portfelu. Jeśli chcesz inwestować aktywnie musisz unikać nadmiernej dywersyfikacji oraz skupić się na umiejętnej koncentracji.

Jednak dla 95% inwestorów najlepsza metodą będzie inwestowanie pasywne mające na celu replikację rynkowych indeksów. Oczywiście również tutaj możesz żonglować różnymi aktywami, zwiększając np. w pewnych momentach ekspozycję na ETF na np. rynki wschodzące, obligacje skarbowe, metale, czy surowce. Inną metodą jest konsekwentne inwestowanie co miesiąc pewnej kwoty w dany koszyk ETF-ów, niezależnie od tego co się na rynku dzieje, stosując tzw. dolar cost averaging. Jeśli co miesiąc będziesz inwestował 1000 zł, to w okresie, gdy rynek jest „drogi” zakupisz mniej jednostek danego ETF-u, a gdy jest „tańszy”, to nabędziesz więcej jednostek. W podobny sposób można oczywiście nabywać akcje danej spółki, nie czekając, aż nasze marzenia się spełnią i zanurkuje ona 10%, zanim ją kupimy.

Ważnym jest prowadzić historię swojego portfela np. w Excelu, przyznawać się do inwestycyjnych błędów, wyciągać wnioski oraz ciągle się edukować. 😊

PODSUMOWANIE

Mam nadzieję, że artykuł był dla Ciebie interesujący oraz pogłębił Twoją wiedzę związaną z psychologią inwestowania oraz pułapkami, w które wpadamy.

Podsumowując kieruj się niezależnym myśleniem, cierpliwością, wytrwałością, bądź pokorny oraz radykalnie wolny od uprzedzeń. Nie wiesz wszystkiego i nigdy wiedział nie będziesz. 😊

Nie inwestuj stadnie, nie inwestuj korzystając z kredytu, ani z pieniędzy, których będziesz potrzebował. Zapomnij o analizie wstecznej, miej plan odnośnie wyjścia z pozycji, nie bądź chciwy oraz nie kieruj się nigdy emocjami, jak i własnymi przekonaniami, czy czyimiś opiniami, tylko suchymi danymi, faktami i analitycznością.

Pamiętaj, że wszystkie dostępne informacje oraz konsensus jest wliczony w cenę aktywa, więc teoretycznie, żeby bić rynek musisz ty mieć rację, a nie konsensus. Twierdzę jednak, że w krótkim okresie rynek jest irracjonalny, a racjonalny inwestor kierujący się danymi, a nie emocjami oraz skłonny do poświęcenia czasu na rynkowe analizy jest w stanie bić rynek w długim okresie.

Oczywiście najlepszym rozwiązaniem dla większości jest konsekwentne, pasywne inwestowanie w zdywersyfikowany portfel ETF-ów, gdzie mamy do czynienia z aktywami odwrotnie skorelowanymi np. akcje zdywersyfikowane geograficznie i branżowo, obligacje, REIT-y, metale szlachetne, surowce. Na te tematy możesz poczytać więcej na portalu. Kluczem jest oczywiście osiąganie jak  największych stóp zwrotu przy jak najmniejszym ryzyku. Na temat tzw. „holy grail of investing” możesz przeczytać tutaj.

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości, to daj znać w komentarzu. Oczywistym jest to, że nie będziesz się zgadzał ze wszystkimi tezami zaprezentowanymi w tym artykule, czy na portalu. Nie na tym świat polega, abyśmy wszyscy się we wszystkim zgadzali. Kluczem jest bycie radykalnie otwartym na inne, nowe idee tak, aby na końcu zawsze najlepsze z nich wygrywały.😊

Z wolnorynkowym pozdrowieniem,

Bartosz Baran

3 thoughts on “Jakie błędy psychologiczne popełnia inwestor? Jak nie tracić pieniędzy w głupi sposób? Finanse behawioralne.”

  1. Super artykuł uwielbiam kierować się psychologię w inwestowaniu, lubię kupować na skrajnie negatywnym sentymencie. W ostatnich miesiącach zrobiłem zakupy w Chinach bo podobało mi się to, że na wielu forach inwestorzy piszą, że tam już zaraz będzie „koniec świata” a ja w chinach widzę naprawdę potężny potencjał w perspektywie kilku kolejnych lat nawet od mojego kolegi, usłyszałem „po co ty to kupujesz przecież tam zaraz wszystko znacjonalizują” , po prostu uwielbiam takie momenty oczywiście nie zapakowałem w Chiny całego mojego portfela tylko 5% gdybym jednak się pomylił :-). Podobną sytuacje miałem gdy budowałem ekspozycje na srebro też usłyszałem od innego kolegi po co ty kupujesz tego śmiecia uśmiechnąłem się i pomyślałem żebyś za kilka przypadkiem nie chciał ode mnie kupić tego śmiecia.
    Swoją drogą niesamowite jest to jak działa psychologia w inwestowaniu tak jak napisałeś gdy Twój ulubiony produkt nagle jest tańszy niż dzień wcześniej o 30% to prawdopodobnie pójdziesz do sklepu i kupisz „na zapas”, a w przypadku akcji w które wierzyła dana grupa inwestorów przy cenie X w sytuacji X-30%, 95% inwestorów zaczyna wątpić i się wyprzedawać zamiast kupować, ale tutaj jest po części jest problem nie rozumienia w co się zainwestowało, moja żona śmieje się ze mnie, że jak by mnie obudziła w środku nocy i zapytała o przypadkowe aktywo z mojego portfela to jej wyrecytuje jak maszyna dlaczego mam je w portfelu jaki jest w nim potencjał i jakie widzę zagrożenia, oczywiście mogę się mylić co do danej spółki dlatego nie stawiam wszystkiego na jedną kartę tylko dywersyfikuje.
    Tutaj można przejść płynnie do analizy wstecznej we wrześniu 2020 kupiłem kryptowalutę BNB po 25$ przy dzisiejszej cenie to jest x18 „do przodu” wtedy wrzuciłem na rynek 2% swojego portfela po drodze częściowo realizowałem zyski, gdybym we wrześniu 2020 wrzucił 100% swojego portfela dzisiaj miał bym ogromny portfel :-), ale we wrześniu 2020 nie wiedziałem co się wydarzy gdyby Binance upadł za miesiąc, a ja bym zainwestował 100% kapitału dzisiaj pewnie nie było by mnie na tym forum, więc moim zdaniem nie ma sensu patrzeć „co by było gdyby” tylko cieszyć się tym co dał nam rynek, lub jeśli zabrał to cieszyć z tego, że tylko „kilka % kapitału” bo większość nam została, żeby się odbudować.
    FOMO tutaj trzeba mieć naprawdę „twardą skórę”, żeby trzymać się swojej strategii gdy widzisz, że piekielnie przewartościowana Tesla dalej idzie w górę, a Twoje srebro z ogromnymi fundamentami stoi w miejscu albo spada, a jeśli do tego trafi się jakiś kolega który powie „ej jak tam twoje srebro? Bo moja Tesla zrobiła 20% w miesiąc” to naprawdę trzeba mocno wierzyć w swoją strategię 🙂 żeby nie popłynąć z falą FOMO.
    Książka „Zasady” trafia na listę lektur, czy znasz jakieś inne związane z psychologią inwestowania?

    1. Bardzo dziękuję za obszerny komentarz i opis bardzo ciekawych przypadków z Twojego inwestorskiego doświadczenia 🙂
      Książka „Zasady” Ray’a Dalio nie jest stricte o psychologii inwestowania 🙂 Porusza kwestie zasad jakimi w życiu, czy w pracy kierował/kieruje się Dalio. W mojej opinii 10/10 🙂
      Książka Nofsingera „Psychology of Investing”, która jest u mnie na liście w zakładce „Biblioteka” porusza ściśle tematykę psychologii inwestowania. „Pułapki myślenia” Kahnemana mogę również polecić.

      Bartosz Baran

  2. Dziękuje bardzo za propozycje książek. Ja już przed napisaniem poprzedniego postu przeczytałem, krótki opis książki „Zasady” i wiem, że ona nie jest bezpośrednio o psychologii inwestowania, ale jak sam tytuł mówi zasady trzeba je mieć zarówno w życiu jak i w inwestowaniu i się ich trzymać :-).
    Jeszcze jedna rzecz jaką zauważam u początkujących inwestorów, (sam też to przechodziłem) wiele osób nie rozumie lub w momencie paniki na rynku zapomina o tym, że kupując akcje kupuje kawałek realnego biznesu i jeśli ktoś przeprowadził solidną analizę fundamentalną nie powinien zwątpić w biznes, który kupił jeśli cena akcji spadła, a fundamentalnie nadal nic się nie zmieniło. Czy mając swoją firmę, w którą zainwestowaliśmy np. 1000000zł i mamy podpisany kontrakt, który przez kolejne 20 lat będzie nam gwarantował 100000zł zysku rocznie (pomijając zupełnie wartość księgową firmy) i nagle przychodzi do nas 50 osób i proponuje 700000zł czy w takiej sytuacji spanikujemy i sprzedamy naszą firmę, bo 50 osób oferuje nam za nią mniej niż jest warta? Nie, nie sprzedamy jej za 700000zł bo znamy jej fundamenty i tak samo powinniśmy postępować w przypadku akcji danego przedsiębiorstwa. Duzi gracze zawsze będą próbować grać naszymi emocjami tak żebyśmy sprzedali im wartościowe akcje w promocyjnej cenie. Ja czasami stosuje metodę rozmowy w głowie ze samym sobą np. „kupiłem udziały w Cameco dlaczego kupiłem Cameco bo wydobywa Uran, a w uranie widzę potencjał na kolejne lata, a dlaczego w uranie widzę potencjał na kolejne lata……..”. Psychologia i rozumienie tego w co się inwestuje jest bardzo ważne, w takiej sytuacji będzie nam łatwiej przetrwać spadki, a jak już przeżyjemy pierwsze „walnięcie” na portfelu o np.30%-35% to każde kolejne będziemy przeżywać z coraz większym spokojem. Mam nadzieje, że chociaż jednej osobie ten komentarz pomoże przetrwać spadki na portfelu i utrzymać pozycje i nie sprzedać w najgorszym możliwym momencie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *