Warto mieć jeszcze obligacje w portfelu? Jak wybrać najlepsze ETF-y obligacyjne? Analiza światowego rynku długu.



Przy obecnej sytuacji gospodarczej kluczowym dla inwestora powinno być przynajmniej zachowanie wartości nabywczej pieniądza w czasie. Analizując grupy aktywów, które mogą nam to umożliwić, warto pochylić się nad obligacjami, a zwłaszcza tymi emitowanymi przez przedsiębiorstwa. Czytelników, którzy pragną poznać obligacyjne niuanse odsyłam tutaj.

W tym artykule omówimy dogłębnie rynek światowego długu oraz zbadamy czy warto, a jeśli tak, to w jaki sposób najlepiej nabyć ekspozycję na obligacje skarbowe, czy korporacyjne.

Na samym wstępie rzućmy okiem na wstępie na tabelę porównującą stopę referencyjną w danych krajach oraz roczną stopę inflacji (CPI).


Można dostrzec, że nie licząc Argentyny, to obywatele Polski oraz Stanów Zjednoczonych, którzy przechowują swoje środki na lokacie są najsilniej za sprawą podatku inflacyjnego okradani. Pomimo ostatniej podwyżki, która solidnie zaskoczyła rynek, wciąż stopy procentowe w Polsce są sporo poniżej niż w 2019 roku oraz daleko im do panującej obecnie w naszym kraju inflacji.

W skutek polityki monetarnej prowadzonej przez światowe banki centralne w okresie ostatnich kilku lat, jest bardzo ciężko znaleźć jakąkolwiek stopę zwrotu inwestując w papiery wolne od ryzyka, czyli obligacje skarbowe krajów wysoko rozwiniętych. Przy okazji odsyłam do trzy częściowego cyklu na portalu pt. „Finansowy Socjalizm” opisujący działania banków centralnych w ostatnich dekadach.


Średnia rentowność 10 letnich obligacji skarbowych dla 20 krajów rozwiniętych


Ostatnie 40 lat to rynek byka jeśli chodzi o papiery dłużne. Nieprzerwanie spadające stopy procentowe oznaczają wzrost cen obligacji. Jednak oczywiście jednym z głównym zagrożeń, jeśli chodzi o inwestowanie w papiery dłużne jest zmiana trendu. Mam tu na myśli konieczność podwyższania stóp procentowych przez banki centralne np. w celu zwalczania inflacji. W takim przypadku cena posiadanej przez nas obligacji spadnie. Ponadto warto mieć na uwadze to, jak podwyższenie stóp procentowych może wpłynąć na przedsiębiorstwo, której obligacje korporacyjne zamierzamy zakupić.

Rynek polskich obligacji korporacyjnych

Obligacje korporacyjne możemy nabywać podczas emisji pierwotnej lub w obrocie wtórnym na rynku Catalyst. Zaczynając od drugiej możliwości, to warto mieć na uwadze płynność na tym rynku. Obligacje korporacyjne notowane na rynku Catalyst mają wartość około 50 miliardów złotych. Jednak roczny obrót na rynku wynosi niecałe 2 miliardy złotych. Na większości papierów płynność praktycznie nie istnieje oraz ciężko jest nabyć/sprzedać większy pakiet obligacji.

W obecnej sytuacji rynkowej rentowności obligacji korporacyjnych na rynku Catalyst są na jednym z najniższych poziomów w historii. Nie jest możliwym znalezienie papieru dłużnego z rentownością wyższą niż panująca w Polsce obecnie inflacja (5,8%). Najwyższym Yield to Maturity cechują się obligacje spółek z długą rynkową historią oraz solidnymi fundamentami biznesowymi jak np. Kruk, czy PCC Rokita. Jednak rentowność tych papierów oscyluje poniżej 5%. Oczywiście jest to dużo więcej niż może zaoferować nam obligacja skarbowa, nie wspominając nawet o bankowej lokacie. Skaner możesz znaleźć tutaj: https://gpwcatalyst.pl/statystyki-skaner-rentownosci

Druga możliwość to nabycie obligacji korporacyjnych w ramach oferty pierwotnej. W tym przypadku opcji jest dużo więcej, gdyż oczywiście nie wszystkie papiery dłużne przedsiębiorstw po emisji trafiają na rynek wtórny – Catalyst. Jednak trzeba mieć tutaj na uwadze, że inwestycji nie będziemy w stanie wcześniej spieniężyć, a na zwrot zainwestowanego kapitału będziemy musieli czekać do momentu wykupu obligacji.

Możemy tutaj napotkać obligacje największych polskich firm o kuponie 1,5%-3%, ale również mniejszych spółek z rynku NewConnect, czy spółek na giełdzie nienotowanych, gdzie oprocentowanie może się wahać nawet wokół 6%-8%. Oczywiście im większa potencjalna stopa zwrotu, tym większe ryzyko. Koniecznym jest szczegółowa analiza fundamentalna spółki oraz zwrócenie uwagi na zabezpieczenie emisji. W wielu przypadkach możemy zabezpieczyć się na wypadek wzrostu stóp procentowych w Polsce, zakupując obligacje korporacyjne o zmiennym kuponie, zależnym od WIBOR 3M lub 6M. Zainteresowanych odsyłam tutaj: https://obligacje.pl/pl/emisje

Jak wygląda sytuacja na rynku amerykańskim oraz europejskim?

Również w przypadku obu tych rynków stopy procentowe ustalane przez FED oraz EBC są na najniższym poziomie w historii.

Rentowność amerykańskich obligacji korporacyjnych „high-yield”

Źródło: St Louis Fred

Pomimo najwyższej w Stanach Zjednoczonych inflacji od lat (5,4% r/r) indeks obligacji korporacyjnych o wysokim ryzyku emitenta tzw. „high yield” cieszy się rentownością rekordowo niską. Niższą nawet niż realna inflacja, co historycznie jest rynkowym ewenementem. Jednak polityka monetarna oparta na sztucznie niskich stopach procentowych oraz niekończącym się luzowaniu ilościowym (120 miliardów dolarów miesięcznie) sprawia, że rynek jest zalany pieniądzem, a inwestorzy w poszukiwaniu stopy zwrotu muszą coraz to bardziej zmniejszać swoją awersję do ryzyka.

Źródło: St Louis Fred

Aby znaleźć pozytywną realną rentowność papieru dłużnego musimy udać się na rynek obligacji emitentów o ratingach najniższych z możliwych – CCC oraz niżej. Również tutaj poziom YTM jest najniższy od lat, jednak rentowność indeksu przekracza 7%. W mojej opinii w obecnej sytuacji rynkowej warto być selektywnym oraz uważnie dobierać indywidualne papiery dłużne do portfela.

Po 40 latach hossy na obligacjach warto mieć na uwadze, że naprawdę ciężko będzie bankom centralnym obniżyć stopy procentowe jeszcze niżej. Zatem jakie sektory mogą zyskać na podwyżce stóp procentowych? Naprawdę nie ma ich dużo, jednak pierwsza na myśl przychodzi bankowość. Dla sektora bankowego, mały „spread” pomiędzy początkiem, a końcem krzywej dochodowości jest niekorzystny i mocno uderza w marże. W przypadku potencjalnej podwyżki stóp procentowych akcje, jak również obligacje banków mogą zyskać na wartości.

Jeśli będziemy mieć do czynienia z problemem inflacji, a w mojej opinii doświadczymy jej więcej niż w ubiegłej dekadzie, to obligacje spółek surowcowych mogą okazać się ciekawą opcją inwestycyjną. Obecna inflacja, a zwłaszcza ta na rynku surowców jest bardzo widoczna. Na temat surowców więcej można przeczytać tutaj.

Sytuacja na rynku europejskich obligacji korporacyjnych nie wygląda dla inwestora dużo ciekawiej.

Rentowność 10 letnich obligacji skarbowych USA (niebieski) vs indeks europejskich „high-yieldów” (czerwony)

Źródło: St Louis Fred

Odkąd w 2016 roku EBC rozpoczął skup obligacji korporacyjnych niezależnie od ich ratingu, to mieliśmy do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której amerykańska obligacja skarbowa miała wyższą rentowność niż indeks europejskich „high-yieldów”. Obecnie EBC posiada w swoim bilansie blisko 300 miliardów euro obligacji korporacyjnych. Aby poszukać wyższych rentowności niż te zaprezentowane na wykresie, trzeba przesunąć się dalej na swojej krzywej ryzyka oraz zainteresować się obligacjami korporacyjnymi o ratingu emitenta CC i niżej.

Oczywiście warto mieć na uwadze, że w przypadku zakupu pojedynczej obligacji korporacyjnej na rynku europejskim, czy amerykańskim minimalna transakcja może zaczynać się nawet od 20 tys. euro/dolarów.

Warto pamiętać, że obligacje denominowane w zagranicznej jednostce monetarnej wiążą się z ryzykiem walutowym. Obecnie złotówka, w skutek działań RPP, oscyluje wokół najniższego poziomu od kilku lat względem dolara oraz euro.

Euro/złoty

Bankier.pl

Dolar/złoty

bankier.pl

Formą zabezpieczenia się przed ryzykiem walutowym będzie zakup kontraktów terminowych z pozycją długą na złotówkę w danej parze walutowej. Oczywiście nie można wykluczyć, że w przypadku np. utrzymującej się „gołębiej” polityki ze strony NBP, rosnącej inflacji, spowolnienia gospodarczego w Polsce, nie wspominając nawet o odpływie kapitału zagranicznego z kraju, czy ataku spekulacyjnym złotówka będzie się dalej wobec innych walut osłabiać, a EUR/PLN osiągnie poziom np. 4,80, a USD/PLN 4,20.

Podsumowując tę część warto zapoznać się z wszystkimi zagrożeniami związanymi z inwestycją w dług korporacyjny.

– ryzyko stopy procentowej (Ryzyko omówione powyżej. Jeśli po zakupie obligacji stopy procentowe wzrosną, to cena naszej obligacji spadnie. Zabezpieczyć się przed tym ryzykiem można np. za pomocą inwestycji w obligacje o zmiennym oprocentowaniu, których odsetki zależą od obowiązujących stóp procentowych np. WIBOR, LIBOR)

– ryzyko emitenta (Istnieje możliwość, że przed terminem zapadalności emitent obligacji zbankrutuje, a zamiast wartości nominalnej otrzymamy może jakiś procent swojej inwestycji z masy likwidacyjnej. Warto zwrócić uwagę na zabezpieczenie emisji. Oczywiście im bardziej „ryzykowny” emitent, tym większe oprocentowanie będzie musiał zaoferować, aby znaleźć na rynku chętnych inwestorów.

– ryzyko inflacji (W tym przypadku opcją mogą być obligacje indeksowane inflacją, jednak również one pozostawiają wiele do życzenia, o czym wspomnę w dalszej części wpisu)

– ryzyko walutowe

– ryzyko przedterminowego wykupu (Możemy się spotkać również z obligacjami tzw. „callable”, w których emitent ma prawo wcześniejszego wykupu. Gdy wymagana przez inwestorów stopa zwrotu spadnie, to my możemy się cieszyć ze wzrostu ceny naszej obligacji. Jednak wtedy emitent może wykupić naszą obligację i wyemitować nowe, z niższym oprocentowaniem, a z naszej radości nici)

– ryzyko płynności (Jeśli chcemy handlować naszą obligacją na rynku wtórnym, to musimy zwrócić uwagę na to, jaka płynność występuje na danym instrumencie. Gdy płynność będzie mizerna, to ciężko będzie się nam jej pozbyć. Jednak jeśli planujemy przetrzymanie obligacji do terminu wykupu, to ryzyko płynności jest nieważne. Wtedy jednak występuje ryzyko utraconych możliwości, gdyż nie możesz upłynnić zainwestowanego kapitału, aby przeznaczyć go na np. inny wydatek inwestycyjny, czy konsumpcyjny).

Obecnie na rynku długu coraz ciężko jest znaleźć rentowną inwestycję. W przypadku obligacji skarbowych możemy często pomarzyć o jakiejkolwiek stopie zwrotu.

Obligacje skarbowe o wartości około 18 bilionów dolarów posiadają negatywną, nominalną rentowność (20% rynku), nie wspominając nawet o rentowności realnej.


Chciałbym zaznaczyć, że pomimo niekorzystnej polityki monetarnej, jeśli chodzi o inwestowanie w obligacje, można znaleźć bardzo ciekawe emisje, solidnych emitentów, którzy oferują kupon na dużo, wyższym poziomie niż obligacje skarbowe. Trzeba jednak liczyć się z ryzykiem oraz z czasem koniecznym na analizę emitenta oraz warunków emisji.

Jak inwestować w obligację? ETF-y to dobre rozwiązanie?

W drugiej części wpisu chciałbym Ci przedstawić możliwość zdywersyfikowanego inwestowania na rynku długu za pomocą ETF-ów.

ETF-Y na obligacje skarbowe:

Zacznijmy od amerykańskich skarbówek:

– iShares 1-3 Year Treasury Bond ETF (SHY)

Jest to fundusz inwestujący w amerykańskie obligacje skarbowe o najkrótszej zapadalności. Oczywiście nie zakupuje się go po to, aby zachować wartość nabywczą swoich oszczędności. Obecna rentowność wynosi 0,27% przy opłatach 0,15% rocznie. ETF SHY warto nabyć jeśli posiada się dużo gotówki na rachunku maklerskim, gdyż instrumenty finansowe nie wchodzą do masy upadłościowej. Ponadto możemy nabyć w ten sposób ekspozycję na dolara. Jako, że efektywny czas trwania (effective duration) wynosi 1,93 roku, to jeżeli FED podniósłby stopy procentowe o 1%, to ETF powinien stracić około 1,93% swojej wartości. Inwestując w obligacje z krótkim terminem zapadalności ryzyko ceny jest solidnie niwelowane.

– iShares 7-10 Year Treasury Bond ETF (IEF)

Tutaj mamy do czynienia z ETF-em, który inwestuje w amerykańskie obligacje skarbowe z zapadalnością pomiędzy 7, a 10 lat. Czas trwania (duration) wynosi 8 lat, więc w przypadku wzrostu rentowności obligacji 7-10 letnich, która obecnie wynosi około 1,63%, do 2,63%, wiązałoby się to ze spadkiem ceny ETF-u o około 8%. Jednak, gdyby rentowność amerykańskich 10 latek poszła europejską drogą i spadła do 0,4%, to wtedy moglibyśmy zarobić około 8%.

-iShares 20+ Year Treasury Bond ETF (TLT)

Jest to ETF, który zapewnia nam najlepszą ekspozycję na malejące rentowności amerykańskich obligacji. Jeśli masz przekonanie, że będą one spadać, to ETF inwestujący w obligacje skarbowe z średnim czasem trwania 19 lat, pozwoli Ci na tym solidnie skorzystać. Najlepszym przykładem jest okres październik 2018 – sierpień 2020, kiedy FED obniżał stopy jak szalony. W ten sposób rentowność 20 latek spadła z poziomu 3,3% do 1%, co w przypadku ETF-u, o tak długim okresie zapadalności, przekuło się na wzrost jego ceny o 59%! A mówią, że inwestowanie w obligacje skarbowe to nuda 😊. Zależność pomiędzy rentownością amerykańskich 20 latek, a ceną ETF TLT możesz zaobserwować poniżej.


Obecnie ETF TLT cieszy się rentownością w wysokości 2,08%, co na rynku obligacji skarbowych krajów wysoko rozwiniętych jest rzadko spotykane. Oczywiście warto pamiętać, że amerykańska inflacja wynosi ponad 5%. W takich czasach żyjemy, gdzie rynek obligacji skarbowych ma niestety mało wspólnego z wolnorynkowymi mechanizmami.

– SHORT 20+ YEAR TREASURY (TBF)

Możesz zastanawiać się jak skorzystać na rosnących stopach rentowności. Przecież to niemożliwe, aby inwestorzy akceptowali tak solidnie negatywną, realną stopę zwrotu ze swojej inwestycji. Przecież jak można komuś pożyczyć pieniądze na 20 lat na 2,0% przy inflacji 5,5%?! Po pierwsze należy pamiętać „never fight the FED” 😊. Po drugie fundusz korzysta głównie ze swapów, co implikuje wyższe opłaty niż w przypadku „normalnych” ETF-ów (0,95% rocznie). W skrócie jest on odwrotnie skorelowany do ETF TLT.

Jeśli ktoś lubi ostrą jazdę, to może skorzystać z ULTRAPRO SHORT 20+ YEAR TREASURY 3x (TTT). Pozwala on nam „shortować” rynek obligacji amerykańskich z potrójnym lewarem. ETF-y lewarowane to wyższa szkoła jazdy i nie polecam z nich korzystać na dłuższą metę. Jeśli ktoś w krótkim okresie ma sporą pewność, że rentowności będą rosnąć, to może z ETF TTT skorzystać. Cechuje się on czasem trwania -57 lat, czyli wzrost rentowności o 1%, przekłada się na wzrost cen ETF-u o 57%.

Rynek obligacji skarbowych krajów strefy Euro pominiemy. Tutaj o pozytywnych rentownościach możemy pomarzyć. EBC posiada blisko 45% obligacji skarbowych krajów strefy Euro w swoim bilansie. Obecnie wszystkie nowo emitowane obligacje skarbowe są przez EBC skupowane. Przyjemna zabawa 😊.

Przechodząc do polskich skarbówek, to dla osób z ogromną awersją do ryzyka, lepszą opcją niż trzymanie środków na lokacie, będzie zakup 10 letniej obligacji indeksowanej inflacją. Kupon za pierwszy rok wynosi 1,7%, a za kolejne 9 lat 1,0% + roczna stopa inflacji. Trzeba mieć tutaj na uwadze kilka kruczków. W pierwszym roku nasz kupon nie jest indeksowany inflacją. Po drugie inflacja raportowana przez NBP może odbiegać od tej którą odczuwasz. Twierdzę, że nie da się określić jednej inflacji dla każdego Kowalskiego, jak i jednej temperatury dla każdej miejscowości w Polsce. Po trzecie od odsetek należy uiścić podatek w wysokości 19% (wyjątkiem jest konto IKE obligacje).

Dla beneficjentów programu 500+ lepszą opcją będzie 12 letnia rodzinna obligacja skarbowa. Kupon za pierwszy rok wynosi 2%, a za kolejne 11 lat 1,5% + roczna stopa inflacji.

Na portalu już kilka razy odradzałem inwestowanie w polskie obligacje skarbowe nieindeksowane inflacją, co w mojej opinii przy rekordowo niskich rentownościach oraz stopach procentowych było idiotyzmem. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że się nie pomyliłem.

Rentowność 10 letnich obligacji skarbowych

W przeciągu kilkunastu ostatnich miesięcy doświadczyliśmy sporego napływu kapitału do funduszy inwestujących w polskie skarbówki. W końcu od dobrych kilku lat mieliśmy na rynku hossę. Rentowności spadały, a ceny obligacji rosły, co jak widać przyciągnęło rzeszę inwestorów. W 2020 roku w wyniku drastycznej obniżki stóp przez NBP rentowność 10 latek spadła do rekordowego poziomu 1,2%, a fundusze obligacyjne mogły cieszyć się roczną stopą zwrotu na poziomie 8-9%. Zatem czemu rok 2021 miałby być inny?

Niestety jak widzisz na wykresie w ostatnim okresie wzrost rentowności polskich skarbówek może konkurować z Bitcoinem. Rosnące obawy odnośnie utrzymania się wyższej inflacji dłużej niż „tymczasowo”, zakończenie skupu obligacji przez NBP oraz niespodziewana podwyżka stóp procentowych sprawiła, że inwestorzy zaczęli pozbywać się polskiego długu windując rentowność do 10 latki do poziomu 2,7%. Oczywiście wciąż jest to dużo poniżej inflacji. Rzućmy okiem jak w tym roku dają sobie radę polskie fundusze obligacyjne.

Rosnące rentowności sprawiły, że przykładowe fundusze inwestycyjne w tym roku odnotowały 4% stratę nominalną (przy inflacji 5,9%). Oczywiście nieświadomi inwestorzy powinni obarczyć za taki wynik samych siebie, a nie zarządzających, którzy niezależnie od rynkowych warunków mają w funduszu obligacji skarbowych posiadać ekspozycję na obligacje skarbowe. 😊

Również światowy rynek długu skarbowego może doświadczyć najgorszego okresu od 2005 roku.


Kilka zjawisk spowodowało taki obrót rzeczy w bieżącym roku. Aby to jasno wytłumaczyć czas cofnąć się lekko w czasie. Po pierwsze w 2020 roku obniżono na świecie stopy procentowe do rekordowo niskich poziomów. Po drugie rok 2020 był rekordowy pod względem skupu obligacji skarbowych przez banki centralne (FED, EBC, BoJ, BoE i nawet NBP po raz pierwszy w nowoczesnej historii). Po trzecie przy dużej rynkowej niepewności obligacje skarbowe krajów rozwiniętych stały się łakomym kąskiem dla inwestorów. Obecnie problemem zaczyna być inflacja spowodowana naprawdę wieloma czynnikami, o których pisałem już kilkukrotnie na portalu (zaburzenia łańcuchów dostaw, kryzys energetyczny, ekspansywna polityka fiskalna i monetarna na niespotykaną skalę itd.). Przy rosnącej inflacji inwestorzy powinni wymagać większej rentowności obligacji skarbowych, aby realnie na inwestycji nie stracić. Kolejna kwestia to coraz większe prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych przez najważniejsze banki centralne na świecie oraz ograniczenie luzowania ilościowego (mniejszy popyt generowany przez drukarki banków centralnych na papiery dłużne). Ten cały bieg zdarzeń sprawia, że po dołkach, jeśli chodzi o rentowności obligacji w 2020 roku, to w obecnym roku mamy do czynienia z tendencją nieuniknionego po okresie 40 letniej hossy spadku cen obligacji, czyli wzrostu ich rentowności. Jeśli nawet rentowność niemieckiej obligacji 10 letniej rośnie z -0,5% do -0,1% pomimo nieustannego skupu przez EBC, to wiedz, że coś się dzieje, a rosnące rentowności skarbówek są w ostatnich miesiącach światowym trendem.

Przy okazji sprawdźmy, czy w pobliżu naszego kraju możemy znaleźć obligacje skarbowe o ciekawszej rentowności?

– Rumunia 10-latka 4,84% (inflacja 6,3%)

– Węgry 10-latka 3,82% (inflacja 5,5%)

– Rosja 10-latka 7,53% (inflacja 6,5%)

Rentowności obligacji rumuńskich i węgierskich, podobnie jak i polskich są realnie negatywne, a przyczyny wysokiej inflacji są w tych krajach bardzo podobne jak u nas (rosnące ceny energii, surowców, zbyt ekspansywna polityka monetarna oraz fiskalna).  Ponadto w przypadku potencjalnej inwestycji trzeba mieć na uwadze oczywiście ryzyko walutowe. Rentowność rosyjskich obligacji wygląda apetycznie w porównaniu z polskimi. Inflacja u naszych sąsiadów jest tylko kilka punktów procentowych wyższa niż u nas. Zadłużenie sektora publicznego do PKB wynosi 20%, a kraj posiada najwięcej rezerw złota w porównaniu do PKB lub podaży waluty (M2) na świecie. Zawsze oczywiście można zastanowić się nad rosyjskim długiem denominowanym w dolarze lub euro. Rentowność spada tutaj do 4,5%-5,5%, jednak pozbywamy się ryzyka dewaluacji rubla względem złotówki. Jak już wspominałem w innych wpisach rubel jest walutą surowcową, a jej siła zależy od cen zwłaszcza ropy naftowej i gazu ziemnego. Hossa w sektorze energetycznym sprawiła, że gospodarka rosyjska jest na fali, a  rubel zyskał 12% względem złotówki w przeciągu ostatnich 12 miesięcy, co stanowiło dla polskich inwestorów lokujących kapitał w rosyjskie obligacje niezłą formę zysku.

Pozostając w tym klimacie, warto wspomnieć o ETF-ie iShares J.P. Morgan USD Emerging Markets Bond ETF (EMB), za sprawą którego możemy nabyć ekspozycję na obligacje skarbowe denominowane w dolarze, emitowane przez państwa rozwijające się.

Rentowność dla tego ETF-u wynosi 4,50%. Przy okazji pozbywamy się ryzyka walutowego emitenta na rzecz dolara. Głównym zagrożeniem pozostaje bankructwo danego kraju (jednak nasza inwestycja w tym przypadku jest silnie zdywersyfikowana) oraz rosnące rentowności.

Oczywiście możemy znaleźć również ETF inwestujący w obligacje skarbowe krajów rozwijających się, które są denominowane w lokalnej walucie np. VanEck J.P. Morgan EM Local Currency Bond ETF (EMLC). Oferuje on nam rentowność lekko wyższą niż w przypadku skarbówek denominowanych w dolarze – 5,85%.


Jak możesz dostrzec jest on bardzo szeroko zdywersyfikowany.

Jeśli masz jakieś pytania na temat inwestowania w obligacje skarbowe, to daj znać w komentarzu. My teraz przejdziemy do ETF-ów inwestujących w obligacje korporacyjne.

Nie będziemy się skupiać na długu emitowanym przez największe korporacje z wysokim ratingiem, gdyż rentowność takich papierów jest na bardzo niskim poziomie. Dlatego zajmiemy się tzw. „high-yieldami”, czyli obligacjami korporacyjnymi z niższym ratingiem, ale z wyższą rentownością.

Najciekawsze ETF-y:

– ANGL (VanEck Fallen Angel High Yield Bond ETF)

– JNK (SPDR Bloomberg Barclays High Yield Bond ETF)

– USHY (iShares Broad USD High Yield Corporate Bond ETF)

– HYLB (Xtrackers USD High Yield Corporate Bond ETF)

Powyższe ETF-y mają bardzo dużo wspólnego. Wszystkie inwestują w amerykańskie obligacje korporacyjne. Najczęściej jest to rating BB, a średni czas trwania wynosi 4-5 lat. Obecnie możemy oczekiwać rentowności 4-5%, co historycznie jest wartością rekordowo niską dla tego typu papierów. Pod względem opłat najtańszy jest ETF USHY oraz HYLB, jednak różnice nie są kolosalne i żaden emitent funduszu nie pobiera opłaty przekraczającej 0,45% rocznie.

Dla inwestorów poszukujących ekspozycji na europejski rynek długu korporacyjnego: iShares € High Yield Corp Bond UCITS ETF (IHYG). Jednak w strefie euro rynek długu jest jeszcze bardziej zniszczony niż za oceanem. Jak już wspomniałem EBC skupuje obligacje korporacyjne bez opamiętania, co obniża rentowność „śmieciowych” obligacji. ETF IHYG wypłaca nam odsetki 2 razy do roku (przeważnie ETF-y na amerykańskie obligacje korporacyjne czynią, to co miesiąc) oraz musimy się liczyć z tym, że rentowność będzie trochę niższa (3-3,5%).

PODSUMOWANIE

Inwestowanie na rynku długu nigdy nie było tak trudne, co zawdzięczamy ekspansywnej polityce banków centralnych oraz rekordowo niskim stopom procentowym. Oczywiście niespotykane jeszcze kilkanaście lat temu luzowanie ilościowe ma ogromny wpływ na rynek, gdzie coraz częściej bank centralny jest głównym graczem. Aby znaleźć zadowalającą rentowność musimy znacznie zmniejszyć swoją awersję do ryzyka i zainteresować się obligacjami skarbowymi krajów rozwijających się lub obligacjami korporacyjnymi z niższym ratingiem. Jeśli ktoś jest obligacyjnym specjalistą, traderem, to zawsze może zarobić na zmianie ceny danej obligacji, wywołanej zmianami rentowności.

Jeśli chodzi o zdywersyfikowanie portfela za pomocą obligacji trzeba mieć na uwadze kilka zależności. Po pierwsze historycznie obligacje skarbowe znakomicie dywersyfikowały nam portfel. Jeśli dochodziło do spowolnienia gospodarczego, czy kryzysu bank centralny obniżał stopy procentowe, co pozytywnie wpływało na cenę naszych obligacji. Znakomicie możemy tę zależność zaobserwować w okresie 2008-2009, czy na początku 2020 roku, gdzie ogromnym spadkom na rynku akcji towarzyszył wzrost cen obligacji skarbowych, zwłaszcza tych z długim czasem trwania.

Wykres: SP500 (żółty) vs ETF TLT na amerykańskie obligacje skarbowe 20+ (niebieski)


Jak widzisz w okresie paniki z marca 2000, SP 500 stracił ponad 30%, a w tym czasie ETF TLT w skutek obniżania stóp przez FED, wzmożonego skupu obligacji skarbowych (luzowanie ilościowe) oraz napływu kapitału na rynek amerykańskiego długu zyskał około 20%.

Jednak obecnie korelacja pomiędzy rynkiem akcji, a obligacji jest dodatnia, co oznacza, że papiery dłużne przestały być niezłym sposobem na dywersyfikację portfela. W obliczu potencjalnego kryzysu banki centralnie nie mają już za bardzo jak obniżyć stóp procentowych. Pomimo tego warto pamiętać, że historycznie obligacje skarbowe emitowane przez amerykański Skarb Państwa były tzw. „safe-haven asset” i to właśnie na ten rynek napływał kapitał w obliczu rynkowej paniki.

Inwestując w obligacje korporacyjne, a zwłaszcza te o niższym ratingu, musisz być świadom, że ich poczynania korelują z rynkiem akcji oraz sytuacją gospodarczą. Wszystko jest kolorowo, gospodarka się rozwija, inwestorzy są nastawieni optymistycznie, to kapitał napływa na rynek tzw. „junk bonds”. Inaczej sytuacja wygląda, gdy mamy do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym, o kryzysie nie wspominając.

Rentowność 10 letniej amerykańskiej obligacji skarbowej (czerwony kolor) vs rentowność obligacji korporacyjnych „high-yield” (niebieski kolor)

Możesz dostrzec, że w okresie kryzysu (podcienione) spread pomiędzy skarbówkami, a „high-yieldami” się rozjeżdża. Kapitał zaczyna napływać na rynek długu rządowego, co zbija rentowność. Odwrotna sytuacja ma miejsce na rynku ryzykownego długu korporacyjnego, którego każdy chce się pozbyć. Na początku 2020 roku, gdy ETF TLT zyskał ponad 20%, to ETF HYG, inwestujący w amerykańskie „high-yields” stracił ponad 25%. Warto wspomnieć, że średni czas trwania obligacji, w które inwestuje ETF HYG, to 4 lata. Jaką stratę musieli ponieść w tym okresie inwestorzy z ekspozycją na obligacje śmieciowe z dużo dłuższym terminem zapadalności?

Na poniższym wykresie możesz dostrzec sporą korelację pomiędzy SP 500 (żółty), a ETF-em HYG (niebieski).

Jakie jest Twoje zdanie na temat rynku długu? Czeka nas nieunikniona bessa po 40 letniej hossie, czy może czekają nas dalsze spadki rentowności? Oczywiście wiele czynników ma wpływ na rentowności obligacji skarbowych, są to m.in. oczekiwania inwestorów odnośnie wzrostu gospodarczego, oczekiwania inflacyjne, działania banków centralnych, prowadzona przez polityków polityka fiskalna, czy stabilność waluty, jak i polityczna.

Posiadasz obligacje w swoim portfelu? Napisz w komentarzu.

Z wolnorynkowym pozdrowieniem,

Bartosz Baran


Materiał nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *